Rokas Masiulis: Litwa jest przeciwna projektowi „Nord Stream 2” | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 25.12.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Rokas Masiulis: Litwa jest przeciwna projektowi „Nord Stream 2”

Projekt Berlina i Moskwy, gazociąg „Nord Stream 2” rząd w Wilnie ocenia krytycznie. Projekt ten pogorszy bezpieczeństwo krajów bałtyckich - uważa minister energetyki Litwy Rokas Masiulis.

Rokas Masiulis Klaipedos Nafta Unternehmer Litauen

Rokas Masiulis, minister energetyki Litwy

DW: Polska ma pomóc Litwinom ostatecznie wyzwolić się spod dominacji rosyjskiej w sektorze energetycznym. Dzięki Polsce, jak planuje litewski rząd, Litwa otrzyma dostęp do systemu elektroenergetycznego Unii Europejskiej. Jakie jest stanowisko Litwy wobec tego, że Niemcy i Rosja forsują projekt budowy gazociągu „Nord Stream 2”?

Rokas Masiulius: Jesteśmy nieprzychylni temu projektowi. Naszym zdaniem, negatywnie wpłynie on na bezpieczeństwo energetyczne Litwy i Europy. Na tym projekcie przede wszystkim straci Ukraina, ponieważ Rosjanie skierują do „Nord Stream 2” gaz, który obecnie tłoczą przez ten kraj do Europy. Sprawa jest skomplikowana i drażliwa, właśnie z tego powodu czekamy na opinię Komisji Europejskiej, czy budowa tego gazociągu jest w pełni zgodna z prawem Unii czy też nie.

Polska, podobnie jak Litwa, jest niezadowolona z rosyjsko-niemieckiego projektu. Czy będzie wspólny sojusz?

Rokas Masiulis

Masiulis: Jesteśmy nieprzychylni temu projektowi



Przyszłość pokaże czy zdecydujemy się na współpracę z Polską w sprawie „Nord Stream 2”.

Estończycy mówią o potrzebie gazoportu, tymczasem jeden taki już ma Litwa i Polska. Czy nie jest to za wiele jak na jeden region?

Obecnie zużycie gazu w regionie się zmniejsza, więc do zaspokojenie popytu na gaz w naszym regionie wystarczy gazoport w Kłajpedzie. Osobiście nie jestem pewien, czy Estonia zamierza inwestować w terminal gazu skroplonego. Z tego, co wiem, na razie są to tylko rozmowy.

Litewski pływający gazoport (FSRU) w Kłajpedzie jest kosztowny. Podpisano umowę dzierżawy ze spółką „Hoegh LNG” na 10 lat, rok dzierżawy to wydatki rzędu 67,9 mln euro.

Terminal już się sprawdził. Dzięki niemu po pierwsze zdywersyfikowaliśmy kierunki dostaw, po drugie zapewniliśmy bezpieczeństwo dostaw. Dzięki inwestycji w terminal Gazprom zgodził się obniżyć cenę gazu dla Litwy (20 proc. – red.). Nawet gdyby ani Łotysze, ani Estończycy nie chcieli kupować gazu z terminalu, po jego modernizacji będzie można sprzedawać skroplony gaz.

Litwa planuje sprzedaż gazu na Ukrainę?

Bez większych problemów możemy dostarczyć 1,5 mld. metrów sześciennych gazu za pośrednictwem Białorusi na Ukrainę. Zrobilibyśmy to, gdyby nie jedno "ale"… Gazociągi, którymi można dostarczyć gaz na Ukrainę są własnością rosyjskiego Gazpromu. Kierownictwo spółki twierdzi, że nie są przystosowane do tłoczenia gazu z Litwy na Ukrainę. Proponowaliśmy inną opcję: dostarczamy nasz gaz do Królewca, a Rosjanie przesyłają tę samą ilość gazu, która miała trafić do Królewca przez białoruskie gazociągi na Ukrainę. Jednak ten pomysł Rosjan również nie przekonał.

Jest to jedyny sposób?

Nie. W przyszłości, gdy zbudujemy litewsko-polski gazociąg „GIPL” (eksploatacja ma ruszyć w 2020 roku, wartość około 558 mln. euro - red.) oraz gdy Polacy zbudują łącze z ukraińskim systemem gazociągów, taka możliwość się pojawi.

Ze współpracą Polski i Litwy bywa różnie. Jak się ona układa w dziedzinie elektroenergetyki?

Nasz wspólny projekt mostu energetycznego „LitPol Link” zbliża się ku końcowi, 14 grudnia rusza jego eksploatacja. „LitPol Link” jest przykładem, że Polacy i Litwini potrafią się dogadać. Kolejnym takim przykładem jest wspólny projekt budowy litewsko-polskiego gazociągu „GIPL”. Czy Polska tego chce czy nie, jest ona skazana na to, aby połączyć kraje bałtyckie z infrastrukturą elektroenergetyczną Unii Europejskiej. Tylko dzięki Polsce możemy ostatecznie uniezależnić się od rosyjskiej energii.



Co z litewskim projektem budowy elektrowni atomowej?

Prowadzimy dalej rozmowy z Łotwą i Estonią. Ostatnio wiele się zmieniło w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego, dlatego z Rygą i Tallinem mamy ustalenie, że warto to wszystko rozważyć od nowa. Szczególnie biorąc pod uwagę, że ma ruszyć eksploatacja łącza elektroenergetycznego pomiędzy Polską a Szwecją.

Ostatnio było głośno o tym, że Litwa zamierza wyjść z pierścienia BRELL, który łączy systemy energetyczne Rosji, Białorusi, Litwy, Łotwy i Estonii. Jak z tym jest naprawdę?

Litwa takich planów nie ma. Mamy jeden cel, aby zsynchronizować nasz system energetyczny z Polską i kontynentalną Europą. Nie chcemy być zależni od Rosji. Oczywiście że łącza z Rosją i Białorusią pozostaną, nikt ich zniszczyć nie zamierza. Jeżeli obecnie Rosja będzie miała poważne kłopoty z systemem elektroenergetycznym – my również będziemy mieli problemy. Po synchronizacji z europejskim systemem, gdyby doszło do czegoś takiego w Rosji, u nas żadnych kłopotów nie będzie.

Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że Litwa będzie pierwszym krajem w Europie, do którego Amerykanie rozpoczną dostawy gazu skroplonego.

Mogę powiedzieć tylko tyle, że jesteśmy na etapie intensywnych negocjacji z Amerykanami (spółka „Cheniere Energy” – red.) ws. dostaw gazu skroplonego z USA na Litwę. Cena, jaką oferują będzie mniejsza albo taka sama, za jaką kupujemy gaz ziemny u rosyjskiego Gazpromu. Pierwszą dostawę możemy mieć już na początku następnego roku.

rozmawiał Witold Janczys




Reklama