Robotnicy z państw UE: systematycznie okłamywani, oszukiwani i zastraszani | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 30.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Robotnicy z państw UE: systematycznie okłamywani, oszukiwani i zastraszani

Wyzysk siły roboczej nie jest niczym nowym. Również osoby, które do Niemiec przybyły z państw UE legalnie, często pracują w nieludzkich warunkach. Tą sprawą zainteresowały się teraz związki zawodowe DGB.

Obywatele Polski, Rumunii, Bułgarii i Litwy przybywają do Niemiec kuszeni wielkimi obietnicami i nadzieją zarobienia dużych pieniędzy.

Jednak często są to obietnice bez pokrycia. Przyjezdni muszą harować w warunkach uwłaczających godności ludzkiej. W dodatku prawie za darmo, albo za nic. - Ci ludzie lądują na budowach, w gastronomii, w hotelarstwie, firmach transportowych, albo w branży profesjonalnego sprzątania - wyjaśnia w rozmowie z DW Dominique John, kierownik projektu "Faire Mobilität" niemieckich związków zawodowych DGB.

Putzfrau Reinigungskraft Deutschland WC

Również sprzątaczki z zagranicy pracują prawie za darmo

Stawka godzinna trochę powyżej euro

Tak było też w przypadku 13 rumuńskich robotników, którzy przez dwa miesiące ciężko pracowali na wielkiej budowie we Frankfurcie nad Menem. Firma obiecywała pewne miejsce pracy i podstawowe wynagrodzenie w wysokości 1200 euro. - Gdy przyjechali, pracodawca najpierw zebrał ich dokumenty i paszporty. Powiedział, że na dwa dni - opowiada John - potem musieli podpisać jakieś papiery. Faktycznie pracują teraz na własny rachunek jako podwykonawcy. W takiej sytuacji nie mogli liczyć w razie wypadku, czy choroby, na żadną ochronę ubezpieczeniową. Na domiar złego ich szef wypłacił im kilka euro na rękę, akurat tyle, żeby starczyło następnego dnia na bilet do pracy - dodaje związkowiec.

Nie lepiej powiodło się Polakom

Symbolbild Euro Euromünzen

Wielu imigrantów wcale nie wie, ile powinno zarabiać

W podobnej sytuacji znalazło się w Kolonii sześciu Polaków, którymi opiekuje się Horst Küsters. W imieniu związków zawodowych ver.di zajmuje się on przypadkami szczególnego wyzysku.

Ci mężczyźni pracowali dla firmy budującej rusztowania: sześć do siedmiu dni w tygodniu, do 12 godzin dziennie. Zamiast obiecanego wynagrodzenia otrzymywali tylko 50 do 70 euro miesięcznie. - Za każdym razem pocieszano ich, że następnym razem dostaną więcej - zaznacza Küsters w rozmowie z Deutsche Welle. - W listopadzie i grudniu była kiepska pogoda, firmy budujące rusztowania prawie nie miały zamówień. Dlatego robotnicy nie dostali też dodatku na wyżywienie. Ponieważ byli głodni, Küsters spróbował zorganizować im paczki z prowiantem w takich organizacjach dobroczynnych jak Kölner Tafel.

Gdy Polacy zwrócili się o pomoc do związków zawodowych, ich były pracodawca nasłał na nich grupę osiłków, którzy próbowali wedrzeć się do ich mieszkania.

DGB Zentralkundgebung in Stuttgart

Związki DGB angażują się na rzecz imigrantów również we własnym interesie

Solidarność a jednocześnie interes własny

Robotnicy z Europy Środkowowschodniej i Południowej nie są zrzeszeni w związkach zawodowych i nie płacą składek członkowskich.

Mimo wszystko związki starają się im pomóc. Kieruje nimi poczucie solidarności i sprawiedliwści. - To stare związkowe wartości - podkreśla Horst Küsters. Ale jest w tym też swego rodzaju interes własny - przyznaje Dominique John z DGB. - Robimy to w interesie pracowników, zrzeszonych w DGB. Bo pracobiorcy, którzy przybywają z zagranicy do pracy, muszą być tak zintegrowani, żeby nie pozwolili się wykorzystywać, godząc na dumpingowe wynagrodzenia. Dlatego próbujemy ich wspierać - dodaje.

DGB chce w przyszłości rozszerzyć sieć poradni.

Imigranci są kolegami a nie konkurentami

Podejście DGB w tej sprawie jest stosunkowo nowe: przez wiele lat w poszkodowanych związki widziały jedynie ludzi, którzy przybyli do Niemiec nielegalnie i odbierali Niemcom pracę.

- Teraz traktują imigrantów jak kolegów, a nie konkurentów - mówi Norbert Cyrus z hamburskiego Instytutu Badań Społecznych.

Związki DGB domagają się obecnie większego nagłośnienia tego tematu.

Juliane Olbricht / Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek