Religia nie ma z tym nic wspólnego [KOMENTARZ] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Religia nie ma z tym nic wspólnego [KOMENTARZ]

Brutalne zamachy islamskich terrorystów szokują Europę. Najgorze jednak, że dyskredytują w ten sposób religię, obrusza się Felix Steiner.

Czas na wyznanie: jestem katolikiem. I jestem z tego dumny. Moja wiara daje mi siłę. I przyjemne uczucie, że nie jestem li tylko kaprysem natury, biologicznym przypadkiem, który wziął się z nicości i pogrąży się kiedyś w nicości. Zostałem stworzony na obraz i podobieństwo Boga, którego żydzi nazywają Jahwe a muzułmanie Allachem. Tak napisano w Księdze Rodzaju, która jest święta dla żydów i chrześcijan. I dlatego - tak jak wszyscy inni ludzie - mam swoją godność. Godność, która jest nienaruszalna. Godność, którą szanować i bronić ma za obowiązek władza państwowa. Nie przypadkiem tak brzmi właśnie zapis artykułu pierwszego niemieckiej Ustawy Zasadniczej.

Państwo chroni moją wiarę

Kto nie potrzebuje takiego oparcia w wierze - proszę bardzo. Wolne społeczeństwa Zachodu nikogo nie zmuszają do wyznawania jakiejś określonej czy w ogóle do wyznawania religii. Ale nawet jeśli niemieckiemu państwu obojętne czy i jak wierzę, to stoi ono po stronie wszystkich wierzących - gwarantuje ono bowiem "niezakłócone praktykowanie wyznania". To także zapisane jest na początku Ustawy Zasadniczej. Z tego powodu nie muszę akceptować, że w czasie bożonarodzeniowej mszy w katedrze kolońskiej na ołtarzu (jak to niedawno miało miejsce) pojawiła się naga kobieta krzycząca "I am God". Z tego samego powodu mogę mieć satysfakcję, że za ten "wyczyn" skazana została na zapłacenie porządnej grzywny.

Co innego muszę jednak zaakceptować. Nawet jeśli mnie to czasem ogromnie złości. Ponieważ znieważa coś, co jest dla mnie ważne, ba, święte. Jeśli na przykład ukrzyżowany Chrystus określany jest jako "Ziutek-Słupek" czy "Ziutek na belkach". Albo papież jako głowa Kościoła katolickiego przedstawiany jest z przez karykaturzystę z plamą uryny na sutannie z podpisem: "Znaleziono źródło przecieków w Watykanie". Żaden satyryk czy rysownik nie siedzi w Niemczech z tego powodu w więzieniu. Takie prowokacje podpadają pod wolność słowa, sztuki i prasy. Jako wierzący chrześcijanin mogę im przecież zejść z drogi - nie muszę chodzić na kabaretowe występy albo mogę po prostu wstać i wyjść. Nie muszę czytać takich czasopism satyrycznych ani ich kupować. Jako światły chrześcijanin pocieszam się cytatem z Goethego: "Nic nie świadczy tak o charakterze człowieka jak to, z czego się śmieje".

Wszystko to jest dziedzictwem epoki zwanej przez historyków Oświeceniem. Mówiąc w skrócie - chodzi o transakcję na zasadzie wzajemności. Otrzymuję wolność do wyznawania takiej wiary jaka mi się podoba w zamian za to, że akceptuję wolność innych do mówienia na ten temat tego, co im się podoba. Albo jeszcze krócej - moje prawa w zamian za tolerancję wobec myślących inaczej. Niedopuszczalne jest tylko osobiste obrażenie mnie. A świątynie - wszystko jedno czy chodzi o kościoły, synagogi, meczety czy świątynie buddyjskie - są obiektami chronionymi. Od ponad 300 lat ta zasada znakomicie sprawdza się w Europie i w Ameryce.

Tolerancja bez ograniczeń

Deutsche Welle Felix Steiner Zentrale Programmredaktion

Komentator DW Felix Steiner

Ten "oświecony Zachód" nie może i w żadnym razie nie powinien ograniczać tej zasady. Ten, kto chce tutaj żyć, musi zaakceptować te reguły. Nie jest to wygórowane żądanie - nawet jeśli może się tak niekiedy wydawać zarówno konserwatywnym chrześcijanom jak i radykalnym muzułmanom. I kto sięga po przemoc, by przeforsować swoje religijne przekonania albo zlikwidować przeciwników własnej wiary, ten w roku 2015 odwraca się plecami od podstaw cywilizacji. Tak widzi to nie tylko prawie każdy chrześcijanin w Europie, ale i 9 z 10 żyjących tu muzułmanów. Dawno już zrozumieli oni, że reguły, obowiązujące w wielu muzułmańskich krajach, stosowane analogicznie uniemożliwiłyby im otwarte praktykowanie ich wiary w Europie. I dlatego cenią sobie europejską tolerancję.

To jednak, co rani zarówno głęboko wierzących muzułmanów jak i mnie to to, że po takich brutalnych czynach niektórzy zwariowani radykałowie poddają w wątpliwość całą religię czy religijność. Gdy w takich sytuacjach jak ta twierdzą, że świat bez wiary w Boga byłby lepszym światem. Że wiara generalnie prowadzi do fanatyzmu. Nie - z tym się nie zgadzam. Moja wiara jest dla mnie tak cenna, że nie pozwolę jej sobie odebrać. Mój sąsiad-muzułmanin widzi to zresztą dokładnie tak samo.

Felix Steiner / tł. Bartosz Dudek

Reklama