Raport: Kościoły ewangelikalne propagują brutalne metody wychowawcze | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 24.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Raport: Kościoły ewangelikalne propagują brutalne metody wychowawcze

"Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci" – brzmi jeden z wersetów Biblii. Wielu wiernych protestanckich Kościołów ewangelikalnych zdaje się wykładać go dosłownie.

W tzw. wolnych Kościołach dzieci głęboko wierzących rodziców szczególnie często padają ofiarą fizycznej przemocy. Częściej niż co szósty uczeń pochodzący z takiej rodziny przyznaje, że w dzieciństwie doznał brutalnej przemocy ze strony rodziców. Im bardziej religijni byli rodzice, tym częściej i mocniej były bite dzieci. Wśród uczniów pochodzących z rodzin katolickich i ewangelickich odsetek przypadków fizycznej przemocy w rodzinie był dużo niższy.

"Zabieg wychowawczy"

Eine Tafel mit den Zehn Geboten ist am 13.01.2012 in Altshausen (Landkreis Ravensburg) im im Garten von Schloss Altshausen unter einer Skulptur zu sehen, die ein Kreuz hält. Foto: Tobias Kleinschmidt

Od wieków chrześcijanie na różny sposób interpretują Biblię

Jak twierdzą autorzy analizy w "przeważającej części wolnych Kościołów rodzice wzywani są z ambony, by cielesnymi karami dyscyplinowali swoje dzieci". Przy czym od końca lat 90. w Niemczech obowiązują przepisy kodeksu rodzinnego zakazujące bicia dzieci i gwarantujące im prawo do wychowania bez przemocy. Jeżeli rodzice umyślnie biją swoje dzieci, traktowane jest to jako naruszenie nietykalności cielesnej i może być sankcjonowane przez prawo.

Wśród rodziców należących do Kościołów ewangelikalnych, którzy nie legitymują się wyższym wykształceniem, ale uważają się sami za "religijnych" lub "bardzo religijnych", skłonność do stosowania kar cielesnych jest szczególnie wyraźna. Ponad jedna czwarta ankietowanych dzieci z takich rodzin podawała, że w rodzinie doznały zmasowanej przemocy. Autorzy analizy są zdania, że wytłumaczeniem może być tradycyjny, chrześcijański model wychowania, w którym bicie uważane było za zabieg wychowawczy. Szczególnie rodzice legitymujący się najwyżej średnim wykształceniem zdają się hołdować tej zasadzie.

Dramatyczne następstwa

Kriminologe Christian Pfeiffer, Direktor des Kriminologischen Forschungsinstituts Niedersachsen, spricht waehrend einer Pressekonferenz zum Deutschen Jugendgerichtstag in Leipzig am Sonntag, 26. Sept. 2004. Mehr als 705 Berufspraktiker und Wissenschaftler diskutierten in Leipzig ueber den Umgang mit straffaellig gewordenen Jugendlichen. (AP Photo/Eckehard Schulz)

Christian Pfeiffer jest jednym z najbardziej znanych kryminologów w RFN

Następstwa takich metod wychowawczych są dramatyczne. Dzieci wywodzące się z takich rodzin nie doznają w życiu poczucia zadowolenia. 60 procent z nich przyznaje się do myśli samobójczych. Jeden z autorów pracy badawczej, kryminolog Christian Pfeiffer reasumuje: "Twierdzenie, że im jest ktoś bardziej wierzący, tym bardziej bije dzieci, odnosi się na szczęście tylko do ewangelikalnych wolnych Kościołów, a nie do wiernych Kościoła katolickiego czy ewangelickiego. Z innej strony bowiem analiza wykazała, że im głębiej wierząca jest młodzież z rodzin katolickich i ewangelickich, tym więcej przejawia radości życia".

Kryminologiczny Instytut Badawczy Dolnej Saksonii badania na ten temat oparł na dwóch ankietach. W pierwszej przepytano 45 tys. uczniów klas dziewiątych; w drugiej natomiast 11,5 tys. rodziców.

Wielu młodocianych należących do Kościołów ewangelikalnych podawało się za "bardzo religijnych", ich odsetek był dwukrotnie wyższy niż wśród ankietowanych należących do obu wielkich Kościołów zachodnich. Prawie 40 proc. dzieci chrześcijan ewangelikalnych modli się kilka razy w tygodniu, jedna trzecia chodzi przynajmniej raz w tygodniu do kościoła.

Propagują systematyczne kary cielesne

Kreuz / Christentum / Kirche / Symbolbild (Foto: dapd)

Wychowanie w przemocy rzutuje na całe życie człowieka

Podobne badania przeprowadzili w ostatnim czasie także naukowcy w Szwajcarii. Zajmowali się oni poglądami wychowawczymi głęboko wierzących wyznawców wiary chrześcijańskiej.

Szwajcarska placówka zajmująca się sprawami sekt religijnych infoSekta wraz z Fundacją Ochrony Dzieci bliżej przyjrzała się ponad 20 ewangelikalnym poradnikom i kursom wychowawczym, popularnym w kręgach wolnych Kościołów. Jeden z przykładów: autor poradnika "Eltern - Hirten der Herzen" ("Rodzice - pasterze serc") zaleca "systematyczne, cielesne dyscyplinowanie dzieci już od najmłodszych lat".

Treści przekazywane w tych poradnikach są, zdaniem autorów analizy, przerażające i świadczą o dogmatycznym podejściu do wychowania, opartego na bezwzględnej władzy, posłuszeństwie, zrytualizowanej przemocy, poniżaniu i terroryzowaniu dziecka, aż do złamania jego woli. Następstwa takich metod wychowawczych rzutują na całe życie człowieka – ostrzegają naukowcy.

Poradniki na urzędowym indeksie

Książka "Eltern - Hirten der Herzen" umieszczona została na indeksie przez Federalny Urząd Kontroli Mediów Demoralizujących Młodzież. W momencie, gdy decyzja stanie się prawomocna z dniem 30 kwietnia 2013 książka ta nie może dostać się do rąk dzieci i młodzieży, choć dorośli będą wciąż jeszcze mieli prawo jej legalnego zakupu, jeżeli dokonają odpowiedniego zamówienia. Poza tym nie wolno będzie tej książki publicznie reklamować ani rozprowadzać w sprzedaży wysyłkowej. Jak twierdzi wydawnictwo, nakład tej książki jest i tak wyczerpany, lecz wciąż jeszcze można ją dostać w handlu internetowym.

Niezbywalne prawa

Federalny Urząd Kontroli Mediów Demoralizujących Młodzież uzasadnił decyzję o umieszczeniu publikacji na indeksie tym, że jej treść może "wywołać socjoetyczną dezorientację u dzieci i młodzieży". Co prawda autorzy poradnika zwracają się do rodziców, ale zawiera on także przesłanie do dzieci i młodzieży, by " w określonych sytuacjach akceptowały swoją rolę ofiary przemocy i rezygnowały z prawa do samostanowienia i bezwarunkowej nienaruszalności godności człowieka".

Autor analizy Christan Pfeiffer jest przekonany, że umieszczenie tej publikacji na indeksie wywoła debatę i konieczność wyjaśnień ze strony osób, które się do tych zasad stosują. –To zmieni atmosferę w parafiach, które nie będą już mogły uchylać się przed dyskusją – uważa. Kryminolog liczy na to, że dzięki medialnej debacie we wspólnotach ewangelikalnych chrześcijan rozbudzi się świadomość, że apele o bicie dzieci i same akty przemocy są karalne.

tagesschau.de / Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama