Róża Thun: „Będziemy w UE outsajderami“ | Echa polskie | DW | 31.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Róża Thun: „Będziemy w UE outsajderami“

UE nie może powstrzymać samozniszczenia państwa członkowskiego. Mogą tego tylko dokonać jego protestujący obywatele – mówi europosłanka Róża Thun w wywiadzie dla berlińskiego dziennika „Tageszeitung”

„Czy Polska poważnie traktuje Komisję Europejską”, czy też „prezes PiS Jarosław Kaczyński tylko śmieje się z napomnień Brukseli” przypominającej Warszawie, żeby przestrzegała zapisy Traktatów UE - pyta europosłankę Różę Thun korespondentka gazety "Tageszeitung" (TAZ) Gabriele Lesser. Thun od 2009 roku zasiada w Parlamencie Europejskim. Reprezentuje Platformę Obywatelską.

W opinii polskiej europosłanki, „jeśli Kaczyński śmieje się z zaleceń z Brukseli, to efektem tego będzie tylko marginalizacja Polski w UE". Tymczasem Polska będzie po brexicie piątym co do wielkości krajem w UE – przypomina Thun. Jej zdaniem istnieje też możliwość, że prezes PiS nie zna traktatów, które są wiążące dla wszystkich państw członkowskich UE, a przecież zgodę na nie wyrazili Polacy w referendum przed przystąpieniem do Unii. „W Traktatach jest jasno napisane, że mamy się kierować zasadami państwa prawa i demokracji” – zaznacza eurodeputowana do PE.

Kolejne pytanie "TAZ" odnosi się do szansy Komisji Europejskiej na wymuszenie posłuchu wobec braku skutecznego instrumentu nacisku. W odpowiedzi Róża Thun najpierw zauważa, że pracując nad swoim systemem prawnym państwom członkowskim UE w ogóle nie przychodziło do głowy, że „któregoś dnia jakiś rząd świadomie zechce opuścić ten krąg demokracji”. Jeśli zaś chodzi o instrumenty dyscyplinowania państw członkowskich, to Komisja Europejska, która jest strażniczką trakatatów, może wszcząć postępowanie przeciwko danemu państwu w przypadku naruszenia unijnego prawa, a ostatecznie wnieść skargę przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Ten z koleji „może orzec wysokie, a tym samym skuteczne kary” – podkreśla Róża Thun. I dodaje, że drugim narzędziem jest uruchomienie art. 7 Traktatu UE i w konsekwencji zamrożenie prawa głosu, do czego konieczna jest jednak jednomyślność wszystkich państw, a z tego mogą się wyłamać Węgry.

Głośny śmiech Kaczyńskiego w Brukseli

Czy w związku z tym, że jedno państwo, takie jak Węgry, może uniemożliwić podjęcie decyzji ws. Polski oznacza, że „Unia Europejska jest bezzębnym tygrysem“? – pyta TAZ polską europosłankę.

Jej odpowiedź wyjaśnia też sedno współpracy państw członkowskich w UE. „Nawet jeśli w końcu nie dojdzie do odebrania głosu, to śmiech Kaczyńskiego dotrze do Brukseli. A to wyśmiewanie polityków w Brukseli, innych państw członkowskich, wartości UE jak i zasad praworządności i demokracji wyobcowuje Polskę w europejskiej wspólnocie państw” – odpowiada Róża Thun. Europosłanka obawia się, że pomimo proeuropejskiej postawy (polskiego, DW) społeczeństwa – Polska stanie się „w UE outsajderem w sferze gospodarczej i politycznej”.
Unia Europejska może sprawnie funkcjonować tylko wtedy, jeśli jej członkowie współpracują ze sobą konstruktywnie i solidarnie – podkreśla Thun. „Jeżeli jakiś kraj dokonuje samozniszczenia, niszczy swoją konstytucję i cały system prawny, Unia Europejska nie może tego zatrzymać. Mogą tego dokonać jeszcze tylko ludzie, który od tygodni i miesięcy wychodzą na ulice w całej Polsce i demonstrują przeciwko rządowi PiS“ – tłumaczy europosłanka.
Na pytanie, czy Unia Europejska wyrzuca państwa członkowskie ze swojego grona, "TAZ" usłyszał „nie“. "Ale inne państwa członkowskie UE chcą się dalej rozwijać i jeśli„rząd Kaczyńskiego tego nie chce, to nikt go nie będzie do tego zmuszał” – zaznacza europosłanka. To oczywiście ma inne konsekwencje, bo wtedy Polska „wyląduje w Unii Europejskiej B i przestanie nadążać za innymi”. A zastój oznacza regres, co jest fatalne dla Polski – podkreśla Róża Thun w wywiadzie dla "Tageszeitung".

Opr.: Barbara Cöllen

Niniejszy artykuł prezentuje opinie wyrażone na łamach niemieckiej prasy i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko redaktora Sekcji Polskiej Deutsche Welle.

Reklama