Przemysł boi się utraty znaku towarowego «Made in Germany» | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 16.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Przemysł boi się utraty znaku towarowego «Made in Germany»

Unia Europejska chce znacznie utrudnić przyznawanie znaku jakości "Made in Germany". Utrata tej "świętości" jest dla Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (DIHK) nie do przyjęcia.

default

Jeśli Komisja Europejska przeforsuje plany zmiany przepisów ws. pochodzenia towarów, znak «Made in Germany» znajdzie się w niebezpieczeństwie - uważa prezes DIHK Hans Heinrich Driftmann.

W rozmowe z gazetą Die Welt Driftmann podkreślił, że taka decyzja wyrządziłaby gospodarce niemieckiej "wielką szkodę", a konsumentom utrudniłaby orientację.

Znak «Made in Germany» obietnicą wysokiej jakości

Hans Heinrich Driftmann

Hans Heinrich Driftmann boi się o przyszłość znaku towarowego 'Made in Germany'

Znak towarowy «Made in Germany» kojarzy się na świecie z obietnicą wysokiej jakości i uskrzydla niemiecki eksport - mówi Driftmann. Szef DIHK z naciskiem ostrzega przed zmianą obowiązujących przepisów, ponieważ dotychczasowe są w jego przekonaniu niebiurokratyczne i powszechnie akceptowane.

Niepokojące plany unijnego Komisarza

Irytacje w tej sprawie pojawiły się po zapowiedzi Komisarza UE Algirdasa Semeta (podatki, unia celna i zwalczanie nadużyć finansowych), że w przyszłości znakiem towarowym «Made in Germany» będzie można zaopatrywać produkty tylko wówczas, gdy co najmniej 45 procent składników będzie pochodzić z Niemiec.

EU Kommissar Algirdas Semeta

Komisarz Algirdas Semeta pragnie zmian

Po co zmieniać to, co się sprawdziło?

Zgodnie z dotychczasowymi unijnymi wytycznymi produkt pochodzi z danego kraju, jeśli dokonano w nim ostatnich istotnych i uzasadnionych gospodarczo obróbek. Zatem znakiem towarowym «Made in Germany» można zaopatrywać produkty nawet wówczas, gdy zostały w ponad 90 procentach wyprodukowane za granicą, ale obróbki końcowej dokonano w Niemczech.

Jeszcze nie zapadła ostateczna decyzja w tej sprawie. Projekt Semety skrytykował nie tylko świat gospodarczy. Ma on przeciwników również w samej Komisji Europejskiej.

AFP, dapd / Iwona D. Metzner

red. odp.: Elżbieta Stasik