1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemieckie kłopoty z energetyką wiatrową

Andrzej Pawlak3 lutego 2014

Miniony rok był pomyślny dla niemieckiej energetyki wiatrowej. Ale może być gorzej.

https://p.dw.com/p/1B25x
Windräder bei Frankfurt/Oder
Zdjęcie: picture-alliance/dpa

Na początku roku 2014 w Niemczech kręciło się łącznie 32 600 turbin wiatrowych, o 600 więcej niż w roku 2013. Patrząc na dane liczbowe z lat ubiegłych, oznacza to zwolnienie tempa rozwoju tego sektora energetyki, ale nowe turbiny są dużo bardziej wydajne od produkowanych wcześniej. - W porównaniu z rokiem 2013 odnotowaliśmy przyrost mocy zainstalowanej, wynoszący 29 procent, wyjaśnia Knud Rehfeldt z firmy Deutsche WindGuard, specjalizującej się w najnowocześniejszych rozwiązaniach technologicznych w zakresie energetyki wiatrowej.

Dobry rok 2013

Przyrost mocy lądowych siłowni wiatrowych, zwanych często także siłowniami onshore, wyniósł w 2013 roku 3.000 megawatów. Ich łączna moc wzrosła dzięki temu do 33 700 megawatów, co odpowiada mocy 42 dużych elektrowni węglowych. Najwięcej nowych farm wiatrowych powstało w Szlezwiku-Holsztynie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim, a więc na północy Niemiec, gdzie panują korzystne warunki wietrzne.

Siemens Windenergie Windkraftanlage
Nowoczesna siłownia wiatrowa produkcji SiemensaZdjęcie: picture-alliance/dpa

Rozwój energetyki wiatrowej w południowych krajach związkowych RFN przebiegał w latach ubiegłych wolniej z dwóch powodów: mniej korzystnych warunków wietrznych i lokalnych przepisów nt. ochrony krajobrazu. Ale i tu rok 2013 był pomyślny. Jedną czwartą wszystkich nowych turbin wiatrowych zainstalowano w tym czasie na południu kraju.

Niepewna przyszłość

Zdaniem Thorstena Herdana, prezesa Niemieckiego Związku Producentów Maszyn i Urządzeń (VDMA), do którego należą także firmy produkujące turbiny wiatrowe, wyniki roku 2014 w tej branży zależeć będą od rozwoju sytuacji na rynku światowym. W przeciwieństwie do Niemiec, rok 2013 okazał się kryzysowy dla producentów siłowni wiatrowych w innych krajach, zwłaszcza w USA.

Deutschland Wirtschaft Thorsten Herdan
Thorsten HerdanZdjęcie: VDMA Power Systems

W tym roku ma być lepiej. Stany Zjednoczone planują uzyskać w nim aż 12.000 megawatów z farm wiatraków, co odpowiada jednej trzeciej mocy wszystkich niemieckich siłowni wiatrowych. To dobra wiadomość, gdyż Amerykanie chętnie kupują urządzenia "Made in Germany".

Znacznie gorzej przedstawia się sytuacja na ważnym rynku chińskim, który, jak mówi prezes VDMA, jest w gruncie rzeczy zamknięty przed firmami z Niemiec. Chińczycy stawiają na własne siły, a poziom techniczny ich wyrobów niewiele ustępuje tym, importowanym wcześniej, z Niemiec. Krótko mówiąc - niemieccy eksporterzy będą się musieli sprężyć i rozglądać za innymi rynkami zbytu poza USA.

Transformacja i przepisy

Do roku 2012 niemieccy producenci turbin wiatrowych mogli spać spokojnie. Państwo konsekwentnie wspierało rosnący udział energii odnawialnych w bilansie energetycznym kraju i choć główne założenia tzw. transformacji energetycznej nie uległy zmianie, gwałtowny wzrost cen prądu w roku 2013 wymusił korekty w przepisach.

Według nowych planów rządu w przyszłości roczny wzrost produkcji energii elektrycznej z dotowanych turbin wiatrowych nie powinien przekroczyć 2 500 megawatów. Zdaniem Sylvii Pilarsky-Grosch, wiceprzewodniczącej Federalnego Zrzeszenia Energii Wiatrowej (BWE), jest to błąd, gdyż, jak twierdzi - energia elektryczna, uzyskiwana z siłowni onshore, jest najtańszym rodzajem energii odnawialnej i od niej w dużym stopniu zależy powodzenie niemieckiej transformacji energetycznej. Każde ograniczenie produkcji prądu z farm wiatraków jest w związku z tym kontraproduktywne.

WWEC 2012 Bonn
Sylvia Pilarsky-GroschZdjęcie: WWEA / Birresborn

Pani Pilarsky-Grosch apeluje do nowego rządu koalicyjnego, aby jak najszybciej rozwiał obawy producentów turbin wiatrowych. Jeśli to nie nastąpi, grozi im w najbliższych latach załamanie podobne do tego, jakie przeżyła niemiecka branża solarna. Cykl planowania w firmach wytwarzających turbiny wiatrowe jest długi i wynosi od trzech do pięciu lat i jeśli przestraszeni rządowymi planami, zaczną ograniczać inwestycje, trudno im będzie ją szybko zwiększyć w razie potrzeby.

Na pozór w roku 2014 wszystko zostanie po staremu. Planuje się przyrost mocy siłowni wiatrowych w przedziale od 2500 do 3000 megawatów, ale to jest dokładnie tyle, ile zakładają ujawnione już plany wielkiej koalicji. W dłuższej perspektywie grozi to jednak stagnacją w branży, a może nawet kryzysem, jeśli zmniejszonego popytu na turbiny wiatrowe na rynku wewnętrznym nie wyrównają dobre wyniki w eksporcie.

Richard Fuchs / Andrzej Pawlak

red. odp.: Iwona D. Metzner