Przełomowa decyzja AI ws. prostytucji. Ostre protesty | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 12.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Przełomowa decyzja AI ws. prostytucji. Ostre protesty

Już sama koncepcja wywołała lawinę krytyki: rada Amnesty International, organizacji broniącej praw człowieka, wezwała do zalegalizowania prostytucji. Organizacja twierdzi - mamy mocne argumenty.

Amnesty International (AI) podjęła kontrowersyjną decyzję ws. opowiedzenia się za legalizacją prostytucji. Na wtorkowym (11.08.15) posiedzeniu Międzynarodowej Rady AI w Dublinie większość z 400 delegatów z 70 krajów głosowała za przyjęciem takiego właśnie stanowiska. Nie ujawniono dokładnego podziału głosów.

Międzynarodowa Rada Zgromadzenia (ICM) to rodzaj walnego zgromadzenia organizacji, które nakreśla kierunki dla jej polityki w zakresie praw człowieka. Decyzja międzynarodowego przywództwa z Dublina upoważnia AI do dalszego procedowania w tej sprawie.

Zdaniem Salil Shetty, dyrektora generalnego AI, to "historyczny dzień". Uważa on, że prostytutki są jedną z najbardziej marginalizowanych grup w świecie, narażoną na stałe ryzyko dyskryminacji, przemocy i nadużyć. – Nasz obecny na całym świecie ruch dał nam mandat do tego, by w przypadku prostytucji prowadzić politykę, która wzywa do ochrony praw człowieka – wyjaśnia Shetty podkreślając, że decyzja, by walczyć o legalizację prostytucji, nie zapadła łatwo bądź bez zastanowienia. Jednak w uchwale chodzi nie tylko o same prostytutki, ale i inne związane z tym procederem osoby jak sutenerzy czy właściciele domów publicznych.

Reputacja Amnesty International "nieodwracalnie splamiona"?

Przed głosowaniem w Dublinie, sojusz koalicji Przeciwko Handlowi Kobietami (CATW) przestrzegał w liście otwartym, że przez podjęcie tak fundamentalnej decyzji Amnesty International straci wiarygodność. Dekryminalizacja prostytucji to otwarcie na oścież drzwi do wyzysku kobiet, apelowali. Ich zdaniem reputacja Amnesty International będzie "nieodwracalnie splamiona", kiedy organizacja praw człowieka opowie się za polityką korzystną dla kupujących seks, sutenerów i innych czerpiących korzyści z procederu, a nie osoby wykorzystywane.

Szeroki Front na NIE

Wśród sygnatariuszy tego listu znalazły się nie tylko grupy broniące praw kobiet, politycy i lekarze, jak ale również wybitni aktorzy, jak Meryl Streep, Kate Winslet i Emma Thompson.

Niemiecki magazyn feministyczny "Emma" także sprzeciwił się decyzji AI. Sama Amnesty International zapewnia, że jej stanowisko zostało konsultowane w wieloma osobami, których dotyczy problem.

afp, dpa / Agnieszka Rycicka