Prokuratura w Hamburgu kontra Facebook. Prawnik: ″Zarabiają na karalnych wpisach″ | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 19.10.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Prokuratura w Hamburgu kontra Facebook. Prawnik: "Zarabiają na karalnych wpisach"

Prokuratura w Hamburgu sprawdza zarzut umyślnego podżegania do nienawiści wobec trzech menedżerów Facebooka. Doniesienie o przestępstwie złożył niemiecki adwokat, który zarzuca firmie, że zarabia na karalnych wpisach.

O doniesieniu o popełnieniu przestępstwa, które wpłynęło do prokuratury w Hamburgu, poinformował w poniedziałek (19.10.15) serwis internetowy Spiegel-Online. Niemiecka prokuratura sprawdza zarzuty wobec trzech menadżerów Facebooka. Mają oni być odpowiedzialni za umyślne podżeganie do nienawiści na tle rasowym lub narodowościowym.

Nowe podejście do odpowiedzialności za wpisy

Po raz pierwszy takie dochodzenie nie dotyczy tych, którzy umieścili wpisy, lecz tych, którzy są odpowiedzialni za ich pozostawienie w sieci. I na tym właśnie polega niespodzianka, oceniają eksperci w Spiegel-Online.

Poza tym zaskakuje również wniesienie pozwu i przyjęcie go przez prokuraturę w Hamburgu, która tym samym występuje przeciwko zarządowi spółki Facebook Germany GmbH. Za funkcjonowanie portalu w Europie oraz sprawdzanie treści w sieci odpowiada bowiem zupełnie inna siedziba koncernu - w Irlandii. Tam też kierowane są z reguły skargi na wpisy.

Zadaniem Facebook Germany GmbH jest natomiast akwizycja reklam. Niemiecki adwokat argumentuje jednak, iż bez wpływów z reklam portal nie mógłby funkcjonować. - Facebook Germany GmbH wspiera tym samym rozpowszchnianie treści zawierających podżeganie do nienawiści, co jest karalne - twierdzi adwokat.

Kanzlerin Merkel im Gespräch mit Facebook-Gründer Zuckerberg

Założyciel Facebooka Zuckerberg obiecał kanclerz Merkel poprawę praktyki koncernu

Krytyka wobec Facebooka

Rzeczniczka hamburskiej prokuratury, Nana Fromnach, potwierdziła informacje Spiegel-Online i dodała, że doniesienie o popełnieniu przestępstwa zawiera bardzo konkretne przypadki. Pozostawiła jednak otwartą kwestię, czy po wstępnym dochodzeniu dojdzie do sformułowania zarzutów i skierowania sprawy do sądu. Na razie prokuratura wszczęła dochodzenie, a akta sprawy skierowała dalej na policję.

Koncern Facebooka od dawna jest krytykowany za zbyt opieszałe i niedbałe usuwanie agresywnych komentarzy. Organizacje ochrony praw człowieka i politycy od dłuższego czasu zarzucają Facebookowi, że amerykańska firma zbyt mało robi przeciwko podżeganiu do nienawiści i zdjęciom propagującym przemoc w jej serwisie społecznościowym.

Zwłaszcza od początku 2015 roku, odkąd nasiliła się migracja uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki na północ Europy, rośnie liczba obraźliwych i karalnych wpisów na Facebooku oraz skarg z tego powodu.

Obiecanki Zuckerberga

Również politycy, jak Angela Merkel, czy minister sprawiedliwości Heiko Maas, krytykowali niedawno amerykański koncern i żądali bardziej restrykcyjnych reakcji na posty nawołujące do nienawiści. Maas nazwał obchodzenie się przez Facebooka z tym problemem farsą i zażądał usuwania takich wpisów w ciągu 24 godzin. Sam założyciel koncernu Mark Zuckerberg obiecał kanclerz Niemiec we wrześniu 2015, że osobiście tego dopilnuje.

Do tej pory skazywani byli wyłącznie autorzy wpisów. Tym razem prokuratura prowadzi dochodzenie przeciwko przedstawicielom koncernu. Dotyczy to m. in. szefa oddziału Facebooka w Dublinie, Shane'a Srehana, oraz dwóch dalszych reprezentantów firmy zameldowanych w Kalifornii.

Skargi na nic

Facebook na razie nie odniósł się do zarzutów i zwraca jedynie uwagę na uruchomiony mechanizm tzw. samokontroli i możliwość zgłaszania wpisów nawołujących do nienawiści. Tymczasem, jak informuje Spiegel-Online, adwokat z Wuerzburga miał zgłosić koncernowi ponad 60 wpisów, które jego zdaniem spełniają zarzut podżegania, oczerniania oraz nawoływania do przemocy.

Dresden Pegida Demonstration Anti Merkel Plakat

Prawicowy ruch Pegida zawdzięcza swoją popularność sieci

Mimo to większość wpisów pozostała w sieci, bo zdaniem przedstawicieli koncernu ich treści były zgodne z regulaminem. Miało chodzić tu m. inl o wpis o treści: "Dajcie służbom porządkowym w końcu broń palną i odstrzelcie wreczcie tych pseudo-uchodźców".

Jak informuje Spiegel-Online, adwokat Jun jest zdania, że koncern nie wykazuje woli zmiany swojej praktyki i dlatego miał w międzyczasie złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwia m.in. przez szefa koncernu na Europę północną Martina Otta.

Serwis internetowy donosi również, że wiele postów wideo na YouTube, które podżegają do nienawiści, jest poprzedzanych reklamami znanych firm, jak Lufthansa, koncern spożywczy Edeka, drogerie dm, czy portal internetowy Check24. Zdarza się nawet, że widea z treściami nawołującymi do nienawiści poprzedzają reklamy organizacji charytatywnych, które dopiero po czasie się o tym dowiadują, pisze Spiegel Online. Firmy te chcą w przyszłości wykluczyć taką możliwość.

DPA, AFP, KNA / Róża Romaniec