Prawdziwy podział przebiega między biednymi i bogatymi regionami Niemiec, a nie wschodem i zachodem | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 23.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Prawdziwy podział przebiega między biednymi i bogatymi regionami Niemiec, a nie wschodem i zachodem

Najnowsze badania demoskopijne dotyczące stanu zjednoczenia Niemiec kreślą obraz, który nie jest większym zaskoczeniem.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze: "Przywrócenie jedności Niemiec było jak cud, ale nie jest żadnym cudem, że do dziś utrzymują się jeszcze znaczne różnice między wschodem i zachodem Niemiec. Nie ma wątpliwości co do tego, że na różnice te nałożą się z czasem wspólne przeżycia, a cechy typowe dla regionów, miejmy nadzieję, jeszcze długo się utrzymają. Tak, więc nie można mówić o jakiejkolwiek 'wewnętrznej jedności' Niemiec. Ale dalej trzeba pracować nad ostatecznym obaleniem wzniesionej kiedyś przemocą granicy dzielącej Niemcy. Aby przezwyciężyć podziały trzeba uważnie słuchać, co mówią i utwierdzać poczucie własnej wartości. Z tym słuchaniem więcej problemów mają zachodni Niemcy, tego drugiego brak bardziej wschodniakom. A przecież mają tyle powodów do dumy".

"Leipziger Volkszeitung" stwierdza: "Oprócz zakrawającego już na folklor stwierdzenia, że stereotyp biadolącego ossi i pyszałkowatego wessi nigdy nie zostanie wytrzebiony z głów, badacze zwracają uwagę na szczególne zjawisko w rozwoju gospodarczym: linia podziału przebiega nie między wschodem i zachodem, ale między biednymi i bogatymi regionami.

Redakcja poleca

Do lamusa historii trzeba więc odesłać myślenie stereotypowe. Jednak Lipsk, Drezno czy Jena, będące świetlanymi przykładami prosperity na wschodzie to jedno, a całe połacie Saksonii-Anhaltu i Pomorze Przedniego, które od 1990 roku wyludniają się, znając tylko regres, to drugie. Ale taki rozwój od dawna nie jest już typowy dla wschodnich Niemiec".

"Reutlinger General-Anzeiger" zaznacza: "Niemieckiej zjednoczenie ukazuje, że zbliżenie wymaga dużo czasu. Nie wszystko udaje się za jednym pociągnięciem ręki. Oczywiste jest, że popełnia się błędy. Ale to nie powinno skłaniać do mylnych wniosków. Bo summa summarum niemieckie zjednoczenie było wygraną. Cudownym zaklęciem tego procesu powinno być partnerstwo".

"Koelner Stadt-Anzeiger" zaznacza z dużą dozą trzeźwości: "Drugi pakiet solidarnościowy na rzecz wschodnich Niemiec wygasa w roku 2019. Od jakiegoś czasu mówi się już o trzecim takim pakiecie, którego nie będzie można jednak tak nazywać. Wszystko to dzieje się poza zasięgiem opinii publicznej. Motto tej zabawy brzmi: Świętujemy zjednocznie! Proszę nie przeszkadzać!"

"Heilbronner Stimme" zauważa: "Nie trzeba być żadnym prorokiem, żeby przewidzieć, że także za następne 25 lat nie dojdzie jeszcze do zrównania warunków życia. Zjednoczenie nie oznacza jednak zrównania. Bawaria i Dolna Saksonia też nigdy się nie zrównają - na szczęście, jak niektórzy powiedzą. To, co się natomiast mocno utrzymuje, to uprzedzenia. Ossi i Wessi nawzajem zarzucają sobie zarozumialstwo. Ale przez akurat takie 'stwierdzenia' wszelkie prace badawcze na ten temat mają dość wątpliwą wartość, bo raczej utwardzają stereotypy niż je obalają. Nikt przecież nie bada, co myślą o sobie Hamburczycy i Bawarczycy".

opr. Małgorzata Matzke