Praska Wiosna ’68: Gaz, czołgi i nadzieja na liberalizację | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 02.08.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Praska Wiosna ’68: Gaz, czołgi i nadzieja na liberalizację

Nie tylko Czesi i Słowacy, także wielu Austriaków miało w czasie Praskiej Wiosny nadzieję, że w Czechosłowacji dojdzie do liberalizacji - twierdzi austriacki historyk Peter Ruggenthaler*.

Deutsche Welle: Mija 50 lat od zdławienia Praskiej Wiosny. Austrię dotknęło to bezpośrednio. Chciałbym jednak zacząć od innego jubileuszu, który Władimir Putin świętował 5 czerwca w Wiedniu. Również 50 lat temu powstał pierwszy gazociąg z ówczesnego Związku Sowieckiego do Austrii, a tym samym i na Zachód. Jak do tego doszło?

Peter Ruggenthaler: Przyczyną był fakt, że niemieckie koncerny z powodu embarga NATO nie mogły sprzedawać Związkowi Sowieckiemu żadnych gazociągów. W 1966 roku przedstawiciele przede wszystkim Thyssen-Group przy okazji Targów Hanowerskich przedstawili po raz pierwszy oficjalnie stosowną prośbę strony sowieckiej. Tak się zaczęły negocjacje na temat tego pierwszego wielkiego projektu gazowego. Jego realizacja nie była wówczas jednak możliwa. Między Niemcami, a Związkiem Sowieckim nie było jeszcze warunków ku temu. Działo się to na wiele lat przed podpisaniem Układu Moskiewskiego w 1970 roku.

W końcu jednak znalazło się wyjście, a było nim włączenie do projektu neutralnego budowniczego mostów [między Wschodem a Zachodem] – Austrii. Tak się narodził trójstronny biznes między koncernami austriackimi, zachodnioniemieckimi oraz Związkiem Sowieckim. Układ został podpisany 1 czerwca 1968 roku między Związkiem Sowieckim a austriackim koncernem naftowym Österreichische Mineralölverwaltung (ÖMV). Zanim jednak gazociąg został uruchomiony, doszło do zdławienia Praskiej Wiosny.

DW: Kiedy więc popłynął pierwszy gaz?

PR: Bezpośrednio potem. 1 września 1968 roku, niewiele dni po siłowym stłumieniu Praskiej Wiosny przez wojska Układu Warszawskiego, odbyła się oficjalna ceremonia. Sowiecki minister do spraw gazu ziemnego przyjechał do Austrii, na austriacko-czechosłowacką granicę, i jak gdyby nigdy nic pierwszy gazociąg został uroczyście otwarty. Od tego czasu Związek Sowiecki zaopatruje tą drogą Austrię, a tym samym Europę Zachodnią w gaz z Syberii.

DW: Ale przecież jeszcze parę dni wcześniej Moskwa bardzo ostro krytykowała Austrię?

PR: Zgadza się. Moskwa oskarżała Austrię, że niby dopuściła się pogwałcenia swojej neutralności. W sowieckiej prasie pojawiały się najcięższe zarzuty. Szczególnie ostro Kreml krytykował austriackie media za to, że rzekomo zbyt jednostronnie informowały o wydarzeniach w Czechosłowacji, że ujmowały się za ludnością czechosłowacką, demonstrowały współczucie, a przede wszystkim wspierały czechosłowackich reformistów.

DW: Co znaczyła Praska Wiosna dla Austrii?

PR: W 1968 roku żelazna kurtyna uniosła się po raz pierwszy. Po 20 latach całkowitej separacji Czesi i Słowacy po raz pierwszy mogli pojechać do Austrii, a wielu austriackich turystów odwiedziło Czechosłowację. Pojawiła się nadzieja, że dojdzie do jakiejś liberalizacji. Że Czechom i Słowakom ten eksperyment reformowania komunizmu jednak się poszczęści.

Peter Ruggenthaler Institut für Kriegsfolgenforschung (DW/A. Pędziwol )

Peter Ruggenthaler zajmuje się badaniami nad zimną wojną i sowiecką polityką zagraniczną

DW: Czy miało jakieś znaczenie, że żyli jeszcze ludzie, którzy pamiętali wspólne państwo?

PR: Również o tym nie wolno zapominać. Oczywiście żyli jeszcze tacy ludzie. Od zakończenia I wojny światowej minęło dopiero 50 lat. Austriaków, Czechów i Słowaków łączyło wciąż jeszcze bardzo wiele. Nie tylko wspólny dom Habsburgów i nostalgiczne reminiscencje. Oczywiście była też straszna II wojna światowa. Rok 1968 nabrał więc i z tego powodu szczególnego znaczenia, że doszło do odnalezienia się na ludzkiej, osobistej płaszczyźnie. Nie tylko na politycznej, do praskich reformatorów, co oczywiście też miało miejsce, właściwie w poprzek wszystkich austriackich partii politycznych. Proszę tylko pomyśleć o wspólnych transmisjach, na żywo w telewizji – nie do pomyślenia podczas zimnej wojny…

DW: …z Helmutem Zilkiem, późniejszym burmistrzem Wiednia, jako prowadzącym.

PR: Tak. Były to trwające długie godziny dyskusyjne programy, w których mogli występować ludzie z obu państw. Znów się poznawali. Czesi i Słowacy widzieli, że życie w Austrii wygląda jednak całkiem inaczej, niż propaganda im to latami wbijała do głowy. Z otwartych w międzyczasie archiwów wiemy, co to znaczyło dla struktury całego bloku wschodniego. W Moskwie zagrożenie zostało natychmiast rozpoznane. Czechom i Słowakom zarzucano, że chcą znacznie więcej, niż reformować komunizm. Że chcą wystąpić z Paktu Warszawskiego, a także, być może wzorem Austrii (hasło „neutralność”) pójść całkiem inną drogą. Kreml ze swojego punktu widzenia nie mógł do tego dopuścić.

DW: Dla Austrii skutkiem inwazji była wielka fala uchodźców, większa niż w Niemczech. Czy stało się tak właśnie dlatego, że Austria była neutralna i Sowieci mieli mniej zastrzeżeń wobec emigracji w tym kierunku?

PR: W pierwszym rzędzie miało to związek z okresem wakacyjnym. Czesi i Słowacy spędzali urlop przeważnie w Jugosławii lub nad Morzem Czarnym, a podróżowali często autem. Często jechali przez Austrię lub znaleźli się tam w drodze powrotnej i postanowili odczekać, co się stanie w ich ojczyźnie. Wielu z nich zdecydowało potem po prostu nie wracać. Z drugiej strony Czesi i Słowacy, którzy zostali w domu, skorzystali oczywiście z możliwości ucieczki. Austriacki ambasador, a późniejszy prezydent Rudolf Kirchschläger postawił się poleceniom wiedeńskiego rządu, który zakazał wystawiania wiz – i wystawiał je nadal.

Prager Frühling - Einmarsch (picture-alliance/dpa/CTK/L. Hajsky)

Praga, sierpień 1968

DW: Czy rząd Austrii chciał zablokować możliwość ucieczki?

PR: W kraju było już bardzo dużo uchodźców. A do tego było jeszcze doświadczenie roku 1956 [fali uchodźców po krwawym stłumieniu powstania węgierskiego przez Armię Czerwoną – przyp.]. Nie chciano też drażnić Związku Sowieckiego. Kirchschläger jednak na to nie zważał. W efekcie do końca 1968 roku ponad 200 tysięcy Czechów i Słowaków znalazło się na ziemi austriackiej. Wielu wróciło potem do kraju, ale bardzo wielu wyemigrowało dalej w świat.

DW: Jak uchodźcy z Czechosłowacji zostali przyjęci w Austrii? Przez państwo i przez ludzi?

PR: Z wielką sympatią. To byli uchodźcy komunizmu, a antykomunizm był w Austrii zjawiskiem powszechnym, historycznie zakorzenionym. Zostali przyjęci z otwartymi ramionami, tak samo, jak uchodźcy 1956 roku z Węgier, których też było wtedy ponad 200 tysięcy. Ale w 1968 roku także już z tą wiedzą, że większość z nich nie zostanie w Austrii. Pomagali im wszyscy. Zarówno austriacki rząd, jak i instytucje prywatne, poczynając od Czerwonego Krzyża, poprzez Caritas, aż po międzynarodowe organizacje pomocy, w tym także ONZ i urząd Wysokiego Komisarza do spraw uchodźców.

DW: Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał Aureliusz M. Pędziwol

*Historyk Peter Ruggenthaler (ur. w 1976 r.) jest wicedyrektorem austriackiego Instytutu im. Ludwiga Boltzmanna Badań Skutków Wojen (BIK) w Grazu, Wiedniu i Raabs nad Dyją, który zajmuje się przede wszystkim Europą Wschodnią i Rosją. Głównymi obszarami jego badań są zimna wojna i sowiecka polityka zagraniczna.

 

Reklama