Prasa: To nie Europa stoi nad przepaścią, tylko Grecja | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Prasa: To nie Europa stoi nad przepaścią, tylko Grecja

Prasa rozważa, czy UE ma dalej pomagać Grekom czy pozwolić im zbankrutować, z nieprzewidywalnymi konsekwencjami.

"Luebecker Nachrichten" stwierdza, że "Lewicowy rząd w Atenach zdaje się cierpieć na utratę poczucia rzeczywistości. Nie dość, że w zupełnie nieodpowiedzialny sposób mydli Grekom oczy, że ma prawo do spełnienia wyborczych obietnic na koszt innych, to teraz jeszcze grozi samobójstwem Grecji, jeżeli wierzyciele nie przejmą jej rachunków i nie wyłożą na stół dalszych pieniędzy. To nie Europa stoi nad przepaścią, tylko Grecja. To nie zaordynowany Grekom program reform jest przyczyną całej biedy tylko to, jak długo Grecy opierali się reformom. Negocjowanie pewnych korekt znienawidzonych reform jest możliwe. Z pewnością popełniono także błędy. Ale generalna zasada jest słuszna: będzie pomoc, jeżeli Grecja zwiększy swoją wydajność":

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zaznacza, że "Teraz potrzebne są silne nerwy. UE musi obstawać przy dotrzymaniu ustalonych warunków. Ich rozmiękczenie nic by Grecji nie dało, a zaszkodziłoby całej UE. Pieniądze i zadłużenie to z pewnością nie jedyne tematy sporne wewnątrz wspólnoty. Także inne rozbieżności zdań zagrażają spójności Unii i jej zdolności do działania. Dyplomacja kryzysowa w przypadku Ukrainy została nie bez powodu oddana w ręce Merkel i Hollande'a, i to nie dlatego, że długo mogą wytrzymać bez snu, tylko dlatego, że są dość zgodni w ocenie sytuacji".

"Grecja wcale nie była tak izolowana w ostatnich dniach, jak niektórzy sądzili" - pisze "Muenchner Merkur". „W Brukseli szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker prowadził potajemne rozmowy z Grecją i to za plecami wszystkich 18 krajów eurogrupy, będących donatorami pomocy i decydującymi o niej. To niezły numer. Europa przepadnie z kretesem, jeżeli pojedynczym państwom członkowskim udaje się wbić klina między jej instytucje. Teraz też już wiadomo, skąd brała się bezczelność nowego ateńskiego rządu w stosunku do jego wierzycieli. I dlaczego dopiero w ostatniej chwili zdecydował się na złożenie wniosku o pomoc. Natychmiastowa, negatywna odpowiedź ministra Schaeublego na ten wniosek była twardą lekcją dla Ciprasa, ale przede wszystkim dla Junckera".

"Berliner Zeitung" podkreśla, że: "W ten piątek kolejny raz zbiorą się ministrowie finansów eurogrupy. Być może będzie to ostatnia szansa, by uchronić jeszcze Europę od historycznych szkód. Wystąpienie Grecji z eurogrupy dla innych państw będzie przypuszczalnie jako tako znośne od strony ekonomicznej. Jednak politycznie rozpad unii walutowej mógłby okazać się dla Europy dramatyczny i mógłby tylko wzmocnić siły dążące do rozpadu UE".

"Handelsblatt" uważa, że "Grecy rzucają na szalę swój własny upadek - w nadziei, że ich unijni partnerzy do niego nie dopuszczą, bo sami zapłaciliby za to nieprzewidywalną cenę. Obserwatorzy tego całego spektaklu przecierają z niedowierzaniem oczy i nie wiedzą, co mają bardziej podziwiać: nonszalancję Ciprasa i jego trupy, z jaką uprawiają politykę rządową czy raczej rządowe eksperymenty. Czy może bezczelność, z jaką Grecja przedstawia swoje żądania. Przepaść między Atenami i resztą partnerów eurogrupy jest tymczasem tak głęboka, że trudno wyobrazić sobie jakikolwiek kompromis. Nic w tym względzie nie zmieni pojednawczy list, który w czwartek ateński rząd wysłał do Brukseli".

opr. Małgorzata Matzke

Reklama