Prasa o przemówieniu Trumpa: tylko frazesy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Prasa o przemówieniu Trumpa: tylko frazesy

Niemieckie dzienniki komentują mowę inauguracyjną nowego prezydenta USA. Dewizą może być teraz tylko trzymanie się razem. "Uczyńmy Europę znowu wielką”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze: „Miliarder, który zbił majątek na nieruchomościach, najpierw postawił na głowie Partię Republikańską, a następnie zniszczył demokratów banalnym i chwytliwym sloganem ‚Ameryka przede wszystkim' i mglistą obietnicą uczynienia Ameryki ponownie wielką. Tym jednak trafił w ducha czasu, tak samo jak swoją ‚ofertą’ ekonomicznego nacjonalizmu, unicestwienia wrogów i izolacjonizmu. Pogardliwymi, mętnymi uwagami nt. sojuszy Ameryki drażni tradycyjnych partnerów. Wkrótce okaże się, w jakim stopniu wpłynie to na jego politykę. Można tylko (…) mieć nadzieję, że Trump uświadomi sobie – i to nie dopiero za kilka lat – jak ważni dla Waszyngtonu są wiarygodni partnerzy i jak ważna jest obecność Stanów Zjednoczonych na całym świecie, ich zaangażowane i przewidywalność.”

Podobnie uważa „Sueddeutsche Zeitung": „Wizja Donalda Trumpa składała się z obrażania i jednego jedynego, nacechowanego szowinizmem zdania ‚America first‘ (…) Ze swoich przeciwników uczynił wrogów kraju, a resztę świata wrogiem Ameryki. Żadnego dobrego słowa o swoim poprzedniku, ani słowa o swojej rywalce w kampanii wyborczej. Trump szuka przeciwników, wręcz wrogów. Muszą o tym pamiętać wszyscy, którzy w przyszłości będą z nim uprawiać politykę, czy to w Waszyngtonie, czy w Berlinie."

 „USA, USA, USA: Ameryka przede wszystkim. Tak brzmiało przesłanie Trumpa. To stało się w sposób, który – proszę o wybaczenie – był tylko odrażający: wygrażanie palcem, pompatyczne sformułowania, głośne hasła i aż nazbyt tani patos. Była to tylko zacietrzewiona mowa wyborcza i nic poza tym, niegodna amerykańskiego prezydenta. Język jest ważny, a w przypadku Donalda Trumpa były to nacjonalistyczne, populistyczne, samolubne i prawie we wszystkich fragmentach nieistotne, pyszałkowate frazesy” – komentuje „Aachener Zeitung”.

„Suedwest Presse" z Ulm zaznacza, że „Ci, którzy mieli nadzieję, iż godność i powaga urzędu mogą zaimponować Donaldowi Trumpowi albo zmienić jego poglądy, zostali wczoraj ściągnięci z powrotem na ziemię. Żadnego pojednawczego tonu albo wyciągniętej ręki w stronę politycznych przeciwników. Przemówienie inauguracyjne Trumpa w Waszyngtonie było zaciekłym ciosem zadanym establishmentowi, zapowiedzią walki z przyjaciółmi i wrogami. Przemówienie to pokazało jedno: Trump pozostaje przy swoim kursie. Z wyborczego szumu będzie polityka. Ze wszystkimi konsekwencjami dla polityki wewnętrznej Ameryki i jej sojuszników. Zbliża się ochłodzenie." 

„Mannheimer Morgen” pyta o przyszłość sojuszy: „Zamiast wielostronnej współpracy Trump chcę wrócić do XIX-wiecznej polityki supemocarstw, w której inne państwa są konkurentami, których należy osłabić. Od Chin i Arabii Saudyjskiej, aż po światowego mistrza eksportu Niemcy. Nie szuka wspólnoty wartości z demokracjami, tylko podziwia autokratów. Idea ‚Zachodu' natrafia na konkurencję ze strony niejasnego rusofilstwa. Jeśli ‚stary świat' nie chce ryzykować swego wpływu, dobrobytu i bezpieczeństwa, dewizą po objęciu władzy przez Trumpa może być tylko trzymanie się razem, ‘Uczyńmy Europę znowu wielką‘.”

opr. Katarzyna Domagała

 

Reklama