Prasa o pomocy państwa w czasach pandemii: „Nadchodzi lawina długów” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 27.11.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa o pomocy państwa w czasach pandemii: „Nadchodzi lawina długów”

„Nadchodzi ogromna lawina długów. Mimo wszystko trzeba było ją wywołać” – tak niemiecka prasa komentuje pomoc państwa. Zwraca też uwagę na absurdalność niektórych przepisów.

Zakupy w czasach pandemii przestały być przyjemnością

Zakupy w czasach pandemii przestały być przyjemnością

 

Pandemia to czas wielkich wyzwań, ale i sprzeczności, których nie można zlikwidować, dlatego trzeba je świadomie przyjąć – czytamy w Die Welt. „Rząd w Berlinie i rządy krajów związkowych postąpiły w tej fazie niekonsekwencji i absurdalności właściwie – obrały kurs środka. Nie podchodząc do sprawy ani tak bezwzględnie jak Austriacy, którzy zamrozili całe swoje życie publiczne, ani nie grając. Ich celem była i jest stosowność środków”. Stąd „rząd federalny sięga po miliardy euro, które mają zmniejszyć obawy egzystencjalne ludzi – w listopadzie około 15 mld, w grudniu 20” – pisze dziennik. „Nadchodzi ogromna lawina długów. Mimo wszystko trzeba było ją wywołać” – stwierdza.

O pomocy finansowej z budżetu federalnego jako właściwym kroku pisze także Frankfurter Allgemeine Zeitung”: „Dzięki temu struktury federalne okazały krajom związkowym i kasom społecznym solidarność. Teraz jednak federacja ma się gorzej niż kraje związkowe, a ponieważ dalej nie wiadomo, jak długo potrwa jeszcze pandemia, trzeba wrócić do równego podziału obciążeń” – sugeruje dziennik. „Tylko wtedy, gdy kraje związkowe poczują finansowe skutki swoich działań przeciwko pandemii, będą zainteresowane przeprowadzeniem wszystkich działań”. Bo – jak zapowiedziała już kanclerz Angela Merkel – hojna pomoc nie może trwać wiecznie.

Z kolei regionalny dziennik z Dolnej Saksonii „Nordwest-Zeitung” uważa, że to co postanowił antykryzysowy gabinet Angeli Merkel jest „programem koniunkturalnym dla firm typu Amazon” i jest bardzo niejasne. „Odmienne przepisy dla różnej wielkości sklepów trudno komukolwiek wytłumaczyć. Poza tym można przecież zapytać, dlaczego nie jest problemem, jeżeli 30 osób siedzi godzinami w klasie na 70 metrach kwadratowych, ale koniecznie trzeba zapobiec, by na 10 metrach kwadratowych nie kupował więcej niż jeden klient? (…) A ile milionów osób zaraziło się na parkingach przy supermarketach, że teraz i tam obowiązkowe jest noszenie maseczek?” – pyta gazeta. Zastanawia się też, komu tak naprawdę chce się teraz kupować, stojąc w długich kolejkach w zimnie i deszczu? „Lepiej od razu zamówić online” – konstatuje.

O handlu w śródmieściach pisze także bawarski dziennik „Frankenpost” i w obecnym kryzysie dopatruje się pewnych szans. „Śródmieścia i ich sklepy od lat mają problemy. Przez koronakryzys wyolbrzymiły się one: zakazy wyjścia, zamknięte bary, mniejsze dochody przez pracę w skróconym wymiarze godzin – to wszystko utrudnia sklepom życie. Cierpi przede wszystkim handel modą, nawet największe sieci uginają się. Grozi pustostan w najlepszej lokalizacji”. Teraz – zdaniem gazety – ważne jest, co uczynią lokalnymi aktorzy – burmistrzowie, rady miasta, właściciele nieruchomości i przede wszystkim mieszkańcy. „Muszą znowu zacząć cenić przestrzeń, jaką są śródmieścia, i traktować ją bardziej otwarcie: żywy i uroczy będzie deptak przez połączenie handlu, rzemiosła, gastronomii, kultury i mieszkań. To, że we wszystkich miastach RFN są identyczne sklepy z modą, już zawsze było nudne”.

Obejrzyj wideo 02:04

„Jeśli tak będzie dalej, trudniej będzie przetrwać”. Walka restauratorów o przetrwanie