Prasa: O jaką stawkę toczy się gra na Ukrainie, Polacy zrozumieli znacznie wcześniej niż Zachód | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 05.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa: O jaką stawkę toczy się gra na Ukrainie, Polacy zrozumieli znacznie wcześniej niż Zachód

Święto Wolności w Warszawie i relacje Zachodu z Rosją to tematy komentowane przez niemiecką prasę.

"Berliner Zeitung" pisze: "Właśnie to dobitnie wyraził Barack Obama w Warszawie. Rzadko kiedy uroczyste przemówienia były tak bliskie życia, jak tego 4 czerwca w Warszawie. Oczywiście, że gospodarz Bronisław Komorowski i prezydent USA Barack Obama wykorzystali tę okazję, aby przypomnieć bohaterstwo minionych dni. Było to słuszne, bo przed 25 laty odważni Polacy wywalczyli wolność i demokrację - dla siebie i reszty Europy. Lecz w Warszawie nie chodziło tylko o historię. Miejscem aktualnej próby odwagi jest Ukraina. O co tam toczy się gra, Polacy zrozumieli wcześniej niż wielu ludzi na zachodzie Europy. Ich własna historia tkwi w nich jeszcze bardzo głęboko, bo ponad miarę doświadczyli niewoli - podobnie jak Ukraińcy. W Kijowie ludzie wyszli zimą na ulicę, by walczyć o swoją godność. Rzucili wyzwanie do głębi skorumpowanemu systemowi, który deptał zasady państwa prawa i demokracji. Tę samą pogardę dla praw człowieka i wolności przejawia putinowska Rosja. Aneksja Krymu była zamachem na wszystko, czym jest, czy powinna być Europa".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreśla, jak jednoznaczne było ostrzeżenie Baracka Obamy pod adresem Moskwy, by to, czego dopuściła się ona na Ukrainie, nie powtórzyła przypadkiem we wschodnich krajach sojuszu NATO. „Relacje Zachodu z Rosją pogorszyły się tak bardzo, że Obama stwierdził, iż jest potrzeba, by rosyjskiemu kierownictwu podetknąć pod nos klauzulę o wzajemnej pomocy, będącą istotą sojuszu NATO. Świadczy to jednak także o tym, jak duże są w tej części Europy wątpliwości, co do tego, czy Stany Zjednoczone wywiążą się, w razie takiej konieczności, ze swych sojuszniczych zobowiązań. Amerykańskiemu prezydentowi wątpliwości te są znane, ale znane mu są także granice wpływów USA, wobec rosyjskiego kierownictwa, które chciałoby zawładnąć sąsiedznimi państwami. Ale Polsce i krajom nadbałtyckim dał słowo, że nigdy już nie zostaną same".

"Maerkische Oderzeitung" zaznacza, że "Wielu zwyczajnych ludzi i polityków jest przekonanych, iż błędem było stawianie Ukrainy przed alternatywą kooperacji albo z UE, albo z Moskwą. Teraz kanclerz Merkel i prezydent Hollande chcą podjąć nową próbę nawiązania kontaktu z Putinem, podczas gdy prezydent Obama odmawia jakiegokolwiek kontaktu z nim. Jasne jest, że wszelkie próby nawiązania dialogu będą tym trudniejsze, im bardziej nieustępliwa będzie druga strona. Do tej pory Europejczykom udało się nie dopuścić do tego, by polityka Putina ich podzieliła. Lecz groźba takiego podziału istnieje".

"Rhein- Zeitung" w nawiązaniu do szczytu G7 pisze, że "Putin musi się zdecydować. Wie bowiem, że głosy nawołujące o ostrzejsze sankcje gospodarcze stają się coraz bardziej donośne. Cena, jaką zapłaci on za kontynuację swego twardego kursu, byłaby wysoka. W porównaniu z tym, odwrót i wejście na drogę normalizacji w relacjach z Zachodem, byłyby w każdym razie prostsze - a nawet bardziej lukratywne dla rosyjskiego prezydenta. Brukselskie przesłanie brzmi: miejmy nadzieję, że piątek przyniesie nie tylko wspólne uczczenie pamięci D-Day, ale także początek jakiegoś rozwiązania".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner

Reklama