Prasa niemiecka: za i przeciw wystąpieniu Grecji ze strefy euro | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 27.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa niemiecka: za i przeciw wystąpieniu Grecji ze strefy euro

Głównym tematem dzisiejszych komentarzy prasowych jest wyraźny rozdźwięk w sprawie Grecji. Bundestag chce ją nadal finansować, co nie podoba się niemieckim podatnikom.

Märkische Oderzeitung komentuje żądanie szefa niemieckiego MSW, by Grecja wystąpiła ze strefy euro:

„Nie, minister Friedrich nie jest odpowiedzialny ani za międzynarodowy system finansowy, ani za stan UE. Mimo to jego wypowiedzi na temat Grecji są potrzebne, ponieważ wyrażają to, co myśli większość Niemców, a czego dotąd nikt z rządu nie odważył się otwarcie przyznać. Grecji – krajowi strefy euro - nie można więcej pomóc. Powrót do drachmy spowodowałby potanienie greckich produktów, które stałyby się bardziej konkurencyjne. W ten sposób udałoby się utrzymać więcej miejsc pracy zamiast przez drastyczny program oszczędzania doprowadzać do masowych zwolnień. Sprzyjałoby to ponadto poprawie sytuacji na rynku wewnętrznym i uspokoiłoby nastroje wśród ludności”.

Innego zdania jest Augsburger Allgemeine:

„Na krótko przed głosowaniem nad drugimI pakietem pomocy dla zadłużonej Grecji minister spraw wewnętrznych Friedrich dywaguje na temat wystąpienia tego kraju ze strefy euro w sposób, który powinien spodobać się domorosłym, niemieckim filozofom. Jednak proponowany przez niego wariant wcale nie jest bardziej korzystny dla niemieckiego pdatnika, niż sposób, w jaki w tej chwili zarządza się greckim kryzysem. Dodatkowe sumy, których w tym pierwszym przypadku domagałyby się rynki finansowe, byłyby horrendalne. Ponieważ jednak Friedrich nie chce wypchnąć Grecji ze strefy euro bez zapewnienia jej niezbędnej ochrony, inne kraje strefy euro muszą ręczyć za coraz nowe i coraz bardziej ryzykowne kredyty.”

Frankfurter Allgemeine Zeitung jest zdania, że niemiecka polityka walczy z trzema problemami:

„Z kryzysem euro, kryzysem greckim, oraz kryzysem w łonie CSU. Jej przewodniczący Horst Seehofer ( …) nakłania kolegów partyjnych, żeby w poniedziałek bezwzględnie opowiedzieli się za drugim pakietem pomocowym dla Grecji. 'Życzyłbym sobie większości kanclerskiej (głosów posłów koalicji, przyp. red.) co byłoby błogosławieństwem dla koalicji', mówi i wbija to stale do głowy posłom z grupy krajowej CSU w Bundestagu. Co prawda opowiedzenie się przez parlament za nową pożyczką jest pewne, a to dzięki pozytywnemu nastawieniu do niej socjaldemokratów i Zielonych, natomiast, co się tyczy większości kanclerskiej, wcale nie jest ona przesądzona z góry. Podobnie jak przyszłość koalicji chadecko-liberalnej, jeśli deputowani z bawarskiej CSU nie posłuchają rad Seehofera”.

W opinii komentatora Westdeutsche Zeitung z Düsseldorfu:

„Największym zagrożeniem związanym z wystąpieniem Grecji ze strefy euro jest tzw. efekt domina, jeśli inne kraje także zdecydują się ją opuścić. Co prawda niewielkie zmniejszenie liczby państw eurostrefy byłoby zjawiskiem do opanowania, a być może nawet pozytywnym, gdyby nie to, że ostatecznie mogłoby doprowadzić to do upadku eurowaluty. A to z kolei byłoby prawdziwą katastrofą dla niemieckiej gospodarki”.

Zdaniem Stuttgarter Nachrichten:

„W tej chwili wydaje się sprawą bardziej niepewną niż kiedykolwiek, jak Bundestag zadecyduje ostatecznie o niemieckim udziale w drugim pakiecie ratunkowym dla Grecji. Jeśli opowie się przeciwko niemu, to w najgorszym razie może to zablokować drogę do uratowania Grecji, euro - i w końcowym rachunku - także spoistości całej UE. Tym bardziej, że coraz więcej krytyków takiego rozwiązania zaczyna o tym otwarcie mówić. A wśród nich jest także sam minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich. Wysuwają oni poważne argumenty. Z Grecji napływa coraz więcej, coraz bardziej irytujących sygnałów. Ten kraj przedstawia sobą nadzwyczajne ryzyko finansowe dla wszystkich partnerów z UE, a zwłaszcza dla niemieckiego podatnika”.

Aleksandra Jarecka

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama