Prasa niemiecka: udany początek wizyty Gaucka w Izraelu oraz czas Assada minął | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 30.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa niemiecka: udany początek wizyty Gaucka w Izraelu oraz czas Assada minął

Uwagę komentatorów środowego wydania zaprzątają dwa tematy: szczerość i otwartość w rozmowach prezydenta Niemiec z izraelskimi politykami oraz prędzej czy później Assad będzie musiał oddać władzę.

Hamburger Abendblatt:

"Początek wizyty prezydenta Gaucka można śmiało uznać za niezwykle udany. Wygląda na to, że również Izraelczycy uwierzyli, że to, co ten człowiek mówi, nie jest czczą gadaniną. Można co prawda spierać się, czy pierwszą wizytę niemieckiej głowy państwa w Izraelu trzeba było też zaraz połączyć z odwiedzeniem terenów palestyńskich. Dla tamtejszej ludności jest to bez wątpienia ważny gest. W Jerozolimie Gauck powinien jednak dać bardzo wyraźnie do zrozumienia, że nie oznacza to, iż Niemcy będą teraz uważać Jerozolimę i Ramallah za równoprawnych partnerów".

Westfälische Nachrichten z Münster:

"Mimo, że Gauck uwypuklił bardzo ścisłe związki z Izraelem - społeczeństwa obu państw oddalają się od siebie coraz bardziej. Niemcy są dziś postnarodowe, postreligijne i postmilitarne. W Izraelu odwrotnie: codzienność zdominowana jest przez armię, religię i silny związek z narodem. Podczas, gdy w Niemczech nauka, jaką wyciągnięto z Holokaustu, brzmi "Nigdy więcej wojny", w Izraelu natomiast "Nigdy nie będziemy już ofiarami". U nas, w kraju, gdzie pomimo naszej trudnej przeszłości możemy znów żyć w pokoju z wszystkimi sąsiadami, jest to trudno zrozumieć".

Kieler Nachrichten:

"Prezydent pokazał, że solidarność z Izraelem i krytyka aktualnej polityki izraelskiej nie wykluczają się nawzajem i że właśnie przyjaciele mogą i powinni być wobec siebie szczerzy. Tego zabrakło w ostatnim czasie również ze strony Niemiec. Rząd krył politykę palestyńską rządu Netanjahu oraz rozbudowę osiedli izraelskich mimo, że stosowniejszy byłby wyraz dezaprobaty. Reputacja Izraela pogorszyła się w niemieckim społeczeństwie dramatycznie. Ta diagnoza powinna też zaniepokoić przyjaciół państwa żydowskiego. Najskuteczniej można się temu przeciwstawić otwartością i szczerością w relacjach niemiecko-izraelskich. Gauck położył już pod to fundament".

Dramatyczna sytuacja w Syrii

Stuttgarter Zeitung:

"Nawet, gdyby Assadowi udało się prędzej czy później stłumić ruch protestu, nigdy więcej nie będzie tak mocno siedział w siodle, jak niegdyś. Rozwiązaniem mogłoby być wynegocjowanie przekazania władzy, jak w Jemenie. Assad nie zamierza jednak dobrowolnie wypuścić lejców z ręki. Chyba tylko Kreml byłby w stanie przekonać go do zmiany zdania".

Wychodzący w Kolonii Kölner Stadt-Anzeiger pisze:

"Własnym narodom nie zawsze udaje się uwolnić spod jarzma despotów. Kto obalił Pol Pota? Kambodżanie nie potrafili. Zrobili to za nich Wietnamczycy. Kto pozbawił władzy Idi Amina? Ugandyjczycy nie byli w stanie. Zrobiła to za nich armia tanzanijska. Syryjczycy nie mieliby nic przeciwko temu, gdyby jakaś siła z zewnątrz obaliła Assada. Czas jego reżimu minął. W latach pięćdziesiątych w Syrii panowała demokracja reprezentatywna. Opozycja marzy o powrocie tych czasów. Ta przeszłość mogłaby stać się przyszłością. Ale jest ona możliwa tylko bez Assada".

Iwona D. Metzner

red. odp.: Andrzej Paprzyca

Reklama