Prasa niemiecka: Jak można doprowadzić Polaków do szału? | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.11.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa niemiecka: Jak można doprowadzić Polaków do szału?

Berlińska „Die Welt” daje dobre rady rodakom: jeśli nie chcą stracić sympatii Polaków, powinni być ostrożni z takimi tematami jak religia i polityka.

Deutschland Russland Ostseepipeline an Festlandleitung angeschlossen

Na temat Gazociągu Bałtyckiego lepiej z Polakami nie rozmawiać. A może jednak?

Jörg Winterbauer zauważa na wstępie artykułu pt. „Jak można doprowadzić Polaków do szału?” zamieszczonego w „Die Welt” w dziale „Podróże”, że polsko-niemieckie relacje uległy na przestrzeni ostatnich lat „wyraźnej poprawie”. A do tego, pisze autor, przyczyniła się przede wszystkim Angela Merkel, która dobrze rozumie się z byłym premierem Donaldem Tuskiem. „Lecz serca Polaków zabiły mocniej, kiedy się okazało, że jej dziadek był Polakiem. To zmieniło też wizerunek Niemiec u polskiego sąsiada”, podkreśla Winterbauer. W artykule w berlińskiej gazecie oferuje on Niemcom, dla których w relacjach Niemców i Polaków jest „za dużo harmonii i jest też zbyt nudno”, kilka wskazówek na kolejną podróż do Polski, aby posprzeczać się z polskimi rozmówcami czy gospodarzami.

Jörg Winterbauer radzi, żeby rozpocząć sprzeczkę od piłki nożnej. Autor ostrzega, że nie jest to jednak takie proste, bo "temat ten kryje też ogromny potencjał wątków pojednawczych". Dlatego najlepiej upierać się, że (Miroslav) Klose i (Lukas) Podolski są Niemcami, „ponieważ Polacy są przekonani, że niemiecka jedenastka bez polskich gastarbeiterów nie zaszłaby tak daleko”, tłumaczy.

Kolejnym tematem, „którym można popsuć dobry nastrój w rozmowie z Polakami” jest kradzież samochodów. Jörg Winterbauer pisze, że napiętą atmosferę w rozmowach z Polakami można wywołać pytaniem: Dlaczego w Polsce zabroniona jest Viagra? Odpowiedź na to pytanie powinna brzmieć: „Bo tam kradnie się wszystko, co stoi dłużej niż godzinę”.

Tematem drażliwym w rozmowach z Polakami, może też być, zdaniem Winterbauera, porównanie obu papieży, Jana Pawła II z Benedyktem XVI. Konkretnie należy stwierdzić, że "niemiecki papież był lepszy od polskiego". Natomiast naśmiewanie się z polskich katolików nie zawsze przyniesie, w opinii autora artykułu w „Die Welt”, zamierzony efekt rozzłoszczenia Polaków. Większość z nich zalicza się wprawdzie do osób wierzących, ale ma też krytyczny stosunek do Kościoła, tłumaczy Winterbauer

Jeden z tematów politycznych nadaje się w jego opinii szczególnie do popsucia miłej atmosfery. Wystarczy ujawnić się jako sympatyk byłego kanclerza Gerharda Schroedera i okazać zachwyt zainicjowanym przez niemieckiego socjaldemokratę projektem - Gazociągiem Bałtyckim. „A jeżeli polscy rozmówcy się oburzą, należy poprosić ich o wyrozumiałość i powiedzieć, że Rosja jest dla Niemiec ważniejsza niż mało znacząca Polska”. Winterbauer przypomina przy okazji niemieckim czytelnikom, że z historycznego punktu widzenia rzeczywiście tak zawsze było.

Autor artykułu w „Die Welt” radzi Niemcom, którzy zamierzają wnieść trochę fermentu w polsko-niemieckie relacje i „doprowadzać Polaków do szału”, aby nigdy a nigdy nie pili z nimi wódki. Bo wódka ludzi łączy, tłumaczy. „Polacy słynący z gościnności, będą się starać ratować wszystko, co można uratować i zaproszę Cię na wódkę”. Przy czym, zaznacza autor, nikt nie będzie oczekiwał, że zaproszony się upije. Dlatego należy przynajmniej wypić kieliszek za dziadka Angeli Merkel, a generalnie odmawiać, jeśli ktoś ma zamiar wyłącznie zadzierać z Polakami, radzi autor artykułu w „Die Welt”.

Na koniec udziela on jeszcze jednej rady tym, którzy chcą sobie całkowicie popsuć opinię wśród Polaków: „Nie zachowuj się w żadnym wypadku jak dżentelmen”, czyli nie otwierać kobietom drzwi, nie pomagać im w założeniu płaszcza czy noszeniu ciężkiej walizki a w autobusach nie ustępować miejsca staruszkom. To wszystko bowiem odgrywa w Polsce bardzo ważną rolę, pisze Winterbauer.

Tym rodakom, którzy chcieliby jednak poprawić atmosferę a nawet rozśmieszyć Polaków, autor artykułu w „Die Welt” radzi, aby jeżdżący do Polski Niemcy na każdym kroku wskazywali na brak porządku i tłumaczyli Polakom, jak powinno się utrzymywać porządek. Na zakończenie zaleca powtarzanie niczym mantry, znanego prawie każdemu Polakowi zdania, „Ordnung muss sein”. Śmiech gwarantowany, zapewnia Winterbauer. Potwierdzenie Polakom stereotypu pedantycznego Niemca sprawi gospodarzom dużą przyjemność.

opr.: Barbara Cöllen