Prasa niemiecka: Europa musi obawiać się tego poniedziałku | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 04.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Prasa niemiecka: Europa musi obawiać się tego poniedziałku

Poniedziałkowe (4.04.2016) wydania gazet niemieckich komentują zaplanowane przenoszenie uchodźców z Grecji do Turcji. W poniedziałek dotrą też na mocy porozumienia UE-Turcja pierwsi Syryjczycy do Niemiec.

"Mannheimer Morgen" ostrzega: "Europa musi obawiać się tego poniedziałku. Próba odsiania w trybie pilnym przebywających w greckich ośrodkach recepcyjnych ludzi z szansą na uzyskanie azylu od tych, którzy jej nie mają, nie jest tylko czynnością administracyjną. Nawet ci, którym obieca się wyjazd do UE otwartą teraz, okrężną drogą przez Turcję, będą się bronić i stawiać opór, gdyż tak wielka jest ich rozpacz i zbyt wielkie są ich rany odniesione w wyniku wojny i ucieczki, żeby mogli zrezygnować tuż przed osiągnięciem celu, jakim jest Europa".

"Ludwigsburger Kreiszeitung" twierdzi: "Porozumienie UE z Turcją – pomysł Angeli Merkel – jest jedyną szansą, aby zamknąć dostęp do niekontrolowanych tras wędrówki uchodźców oraz jednocześnie wprowadzić kontrolowane i bardziej humanitarne procedury migracyjne. Dzisiejsza data została więc wyznaczona z pełną determinacją. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ten żałosny pośpiech i zły przekaz. Dlaczego w tym samym czasie, gdy do Turcji przybędzie pierwsza grupa 750 migrantów, taka sama liczba uchodźców ostentacyjnie nie wylatuje do Europy?

Redakcja poleca

Przecież byłoby to wyraźne zasygnalizowanie, że ustalenia o mechanizmie 1:1 (przyjmowanie tej samej liczby uchodźców z tureckich obozów, która została odesłana do Turcji – red.) są traktowane serio, a także, że istnieje legalna droga migracji”.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa: "Jeśli jednak jest szansa przynajmniej stworzenia ram umożliwiających kontrolę migracji, aby z prawa azylu i ochrony mogły korzystać osoby do tego uprawnione, a nie inni, którym te prawa nie przysługują, taka selekcja musi się dokonywać na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Ta rzekomo alternatywna polityka otwartych granic była nie tylko programem koniunkturalnym dla ludzi, którzy zbijali kapitał na cudzym nieszczęściu. Korzystali na tym także młodzi, silni i zamożni. Teraz mają z Syrii przybywać do Europy ci uchodźcy, którzy najbardziej potrzebują ochrony. Otwarcie tego korytarza pomocy humanitarnej to dopiero początek. Korzystać z niego mogą tylko Syryjczycy”.

"Rhein-Zeitung" z Koblencji pisze: "Europa jeszcze ma szansę przedstawienia swojej roli w innym świetle. Powroty tych migrantów, którzy po 20 marca przybyli do Grecji, to tylko jedna strona medalu. Inna sprawa nadal będzie zajmować europejską rodzinę: w końcu Turcja ma być dla tych, którzy mają prawo do azylu, jedynie przystankiem na legalnej trasie migracji do Unii. Ale czy 28 państw członkowskich będzie skłonnych dotrzymać słowa o przyjęciu deklarowanego kontyngentu uchodźców?

Jeśli Europie zależy na zachowaniu wiarygodności, w ten poniedziałek powinny w kierunku cieśniny Bosforu wyruszyć nie tylko statki z Grecji, lecz także wystartować samoloty z Turcji w kierunku Europy”.

"Münchner Merkur" napomina: "Unia Europejska przede wszystkim zrobi wszystko, aby wdrożyć umowę z Turcją. Być może nawet z powodzeniem. Nasz kontynent jednak będą jeszcze długo zajmować duże problemy: Co pozostało z UE jako wspólnoty wartości? I co właściwie wynikło ze wspólnej polityki zagranicznej z jej szefową, której prawie nikt nie zna? Należy chociażby przypomnieć inną formułkę: „Zwalczanie przyczyn migracji”. To może się udać tylko wtedy, gdy Europa znów zacznie działać wspólnie, zgodnie z moralnymi zasadami".

Opr. Barbara Cöllen

Reklama