Prasa niemiecka: Dymisja Schavan wzbudza wiele kontrowersji | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.02.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa niemiecka: Dymisja Schavan wzbudza wiele kontrowersji

Komentatorzy poniedziałkowej prasy skupiają się głównie na dymisji Annette Schavan ze stanowiska minister oświaty i badań naukowych.

„Allgemeine Zeitung” z Moguncji:

„Tym krokiem Schavan dowiodła, że wpojono jej cnoty pruskie, jakimi wykazała się już w okresie wieloletniego urzędowania. Za to należy jej się szacunek.

Ale ta historia w sposób przerażający ujawnia coś jeszcze: w dobie internetu można przeprowadzić w sieci najbardziej nieprawdopodobne kampanie, nie bez kozery nazywane 'shitstroms'. Tak więc nasuwa się pytanie czy dwóch, trzech blogerów, których głosy się liczą, może wymusić decyzje polityczne. W takiej sytuacji należałoby zmienić art. 20 konstytucji i umieścić zapis: "Cała władza w rękach World Wide Web". Taka wizja to prawdziwy horror".

„Süddeutsche Zeitung” z Monachium:

„Wielu wyborców i tych, którzy już bojkotują wybory, przyzwyczaiło się postrzegać nawet najdrobniejsze potknięcia polityków jako potwierdzenie własnej niechęci wobec polityki. To jest zły nawyk. Prowadzi to również do tego, że wobec polityków, którzy znaleźli się w ogniu krytyki z powodu stawianych im zarzutów natury prawnej czy też w związku z ich nagannym postępowaniem, przestaje się stosować zasadę prawną >>in dubio pro reo<< (wątpliwości nie dających się rozstrzygnąć nie można tłumaczyć na niekorzyść oskarżonego, przyp.red.): lecz jej odwrotność: politykom w razie wątpliwości przypisuje się winę. To boleśnie odczuła też Annette Schavan”.

„Frankfurter Rundschau” z Frankfurtu nad Menem:

„Dla kultury politycznej w Niemczech przypadek Schavan jest przedstawieniem, ale nie jest tragedią. Kłóci się on raczej z rozpowszechnionym mniemaniem, że poluje się na małych, a liderów oszczędza. Ten przypadek ukazuje jasno, że funkcje polityczne pełni się przez określony czas i zawsze trzeba się liczyć z tym, iż podda się je weryfikacji”.

„Märkische Allgemeine“ z Poczdamu:

„Także Uniwersytet w Düsseldorfie będzie musiał liczyć się z krytycznymi pytaniami. Dlaczego na przykład przez 33 lata praca doktorska Schavan uchodziła za nieskazitelną. Albo, dlaczego w celu wyjaśnienia zarzutu popełnienia plagiatu nie powołano jeszcze jednego rzeczoznawcy z kręgów naukowych. Sąd Administracyjny w Düsseldorfie, który będzie badać jedynie proces pozbawienia autorki stopnia naukowego, takich kwestii raczej nie wyjaśni".

Barbara Cöllen

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama