Prasa niemiecka: ″Bezczelne″ wypowiedzi premiera Włoch pod adresem Niemiec | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa niemiecka: "Bezczelne" wypowiedzi premiera Włoch pod adresem Niemiec

Wizyta premiera Włoch, Mario Montiego, w Berlinie, jego kontrowersyjne wypowiedzi o Niemczech oraz kryzys finansowy w UE i konsekwencje tegoż dla Niemiec – to tematy wybranych komentarzy prasy niemieckiej.

default

Do wizyty premiera Włoch, Mario Montiego, w Berlinie, nawiązuje NEUE OSNABRÜCKER ZEITUNG.

„Mario Monti mówi jasno, że nie zadowoli się na europejskim parkiecie drugorzędną rolą i domaga się miejsca u boku Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego. To świadczy o dużej pewności siebie. W końcu Monti dopiero od dwóch miesięcy piastuje urząd premiera, a Włochy ciągle jeszcze tkwią w głębokim kryzysie. Ale, jak by nie było, Montiemu udało się przeforsować drastyczne reformy oszczędnościowe. W zamian za to oczekuje on słusznie uznania. To, że domaga się respektu, posiłkując się surową krytyką Niemiec, Francji i Unii Europejskiej, jest jednak nieprzyjaznym aktem, jakiego mógłby sobie oszczędzić.”

MÜNCHNER MERKUR cytuje premiera Włoch, który wskazał, że: jeśli Włosi nie odczują wkrótce pierwszych wymiernych sukcesów polityki oszczędnościowej, dojdzie do protestów przeciwko Niemcom, które uchodzą za prowodyra nietolerancji w Unii Europejskiej:

"To, co stwierdził premier Włoch, Monti, wobec kanclerz, stanowiło szantaż graniczący z bezczelnością. Ten kategoryczny ton zdradza kolosalną nerwowość: rząd przejściowy w Rzymie ma skołatane nerwy, ponieważ pomimo przeforsowanego pakietu oszczędnościowego o wartości 30 mld euro wzrasta nieufność inwestorów do Włoch. Jednakże w przeciwieństwie do bardzo biednej Grecji, Włochy to krezus; stan posiadania przeciętnego Włocha jest wyższy od stanu posiadania przeciętnego Niemca. Zanim Włochy poproszą o wsparcie niemieckich podatników, muszą podjąć dalsze wysiłki także w zwalczaniu na własnym podwórku mnożących się nadużyć podatkowych”.

NORDSEE-ZEITUNG z Bremerhaven prognozuje:

„Jeśli środkami politycznymi nie uda się ustabilizować sytuacji finansowej na południu Europy, to szczęśliwą wyspę niemieckiego wzrostu gospodarczego - całkiem możliwe - rychło zaleje potop. Jeśli załamie się eksport na rynek europejski, to wiele przedsiębiorstw poczeka na wygaśnięcie umów zawartych na czas określony i pozbędzie się pracowników leasingowych. Wtedy i konsumentom trudno będzie dalej ratować rozwój koniunktury”.

STUTTGARTER ZEITUNG zauważa:

„Już w latach ubiegłych dało się zauważyć rysę w Europie: z jednej strony potężna niemiecka gospodarka, która dzięki swej konkurencyjności na światowych rynkach dobrze ustawiła się przede wszystkim na wschodzących rynkach azjatyckich; a z drugiej państwa dotknięte kryzysem w strefie euro jak Grecja, Włochy i Hiszpania, które nie były w stanie dotrzymać kroku Niemcom lub zgoła popadły w recesję. W krótkim czasie udało się Niemcom w dużej mierze przeciwdziałać dokuczliwym skutkom kryzysu gospodarki w tych państwach. Jednakże długofalowo to się nie powiedzie, mimo wszelkich sukcesów eksportowych do Chin i do USA, gdzie gospodarka znów się wzmacnia. Wynika to z tego, że państwa, należące do strefy euro, są ze sobą zbyt silnie powiązane”.

WESTDEUTSCHE ZEITUNG z Düsseldorfu pisze o niemieckiej gospodarce:

„Z powodu nabrzmiewającego kryzysu zadłużenia w strefie euro pojawia się pewne nieprzyjemne uczucie. A niepewność zatruwa gospodarkę. Politycy w Europie nie dają jeszcze jasno do zrozumienia, czy, a przede wszystkim - kiedy, uda im się opanować sytuację. Pierwsi szefowie koncernów zabierają głos w tej sprawie jedynie z powściągliwym optymizmem i redukują nieznacznie swoje plany na bieżący rok. Nie ma jednakże powodów do paniki. Lęki przed recesją, które niektórzy eksperci chcieliby podsycić, są chybione. O wiele bardziej jest prawdopodobne, że wskaźniki wzrostu ustabilizują się na normalnym poziomie”.

Barbara Cöllen

red. odp.: Andrzej Paprzyca / du

Reklama