Prasa: Niemcy i UE nie mogą zerwać z Ankarą | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 17.10.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa: Niemcy i UE nie mogą zerwać z Ankarą

Berlin potępia inwazję tureckich wojsk w północnej Syrii. I co z tego? - pyta w komentarzach niemiecka prasa.

Amerykańskie i tureckie wojska w Syrii

Amerykańskie i tureckie wojska w Syrii

Według „Die Zeit”, ospali i wygodni Europejczycy zbyt długo mieli nadzieję, że Stany Zjednoczone rozstrzygną tę sprawę. „Tak stracono cenny czas” – czytamy. Teraz lepiej by było wyobrazić sobie wycofanie się USA jako strategiczny fakt, a nie jako zamieszanie, które minie, gdy Trump nie będzie już prezydentem. „Turcja nie powinna już być terenem rozgrywki rosyjskich interesów i amerykańskich rozkazów, tylko strategicznym partnerem i przeciwnikiem Europejczyków. Czy to możliwe: przeciwnik i zarazem partner? Tak, właśnie z takich sprzeczności składa się polityka zagraniczna. Sprzeciw nie oznacza wrogości” – pisze tygodnik.

Regionalny dziennik „Suedwest Presse"  komentuje: „Niemieccy i europejscy politycy jednogłośnie potępiają inwazję wojsk tureckich w Syrii. Co to znaczy? Nic. Sułtan Erdogan dobrze wie, że na jego gniewne przemówienia nie będzie reakcji, które musiałby trakować poważnie. Niemcy i UE nie mogą sobie pozwolić na zerwanie z Ankarą. Tak jest od dziesięcioleci i od dziesięcioleci odwraca się wzrok, bagatelizuje i kłamie”.

Lokalna gazeta „Reutlinger General-Anzeiger" stwierdza, że w przypadku tureckiej ofensywy w Syrii nie wystarczą groźby. „Kto chce rozprawić się z Erdoganem, musi być gotowy do działania. Niemcy i Europa muszą się zdecydować. To obłudne krytykować trochę ofensywę w Syrii, a jednocześnie nadal dostarczać broń do Turcji i udzielać pożyczek. Erdogan przejrzał to”.

„Frankfurter Rundschau" nawiązuje do jednego z aspektów tureckiej inwazji w północnej Syrii – powrotu niemieckich bojowników „Państwa Islamskiego". „Czy Niemcy muszą ich przyjmować?” – pyta dziennik.

„W końcu ci bojownicy dobrowolnie opuścili Niemcy, by prowadzić brutalną wojnę w Syrii lub Iraku. Na dodatek niektórzy są nadal niebezpieczni. Niemniej jednak, ich przyjęcie jest właściwą odpowiedzią. Tego wymaga państwo prawa. W przeciwieństwie do Bliskiego Wschodu, gwarantowana jest tutaj procedura, która spełnia nasze standardy. Również od innych państw domagamy się tego, gdy deportujemy ich obywateli. Kolejny powód wynika z wojny Turcji w północnej Syrii, która jest dla islamskich bojowników szansą ucieczki. Dlatego ich transfer jest ważny dla polityki bezpieczeństwa” – stwierdza komentator.

Przypomina jeszcze, że do około 90 bojowników „Państwa Islamskiego” z niemieckim paszportem należy około 110 dzieci, a one nie są winne swego położenia. „To nieodpowiedzialne, że rząd odsuwa od siebie ten problem” – czytamy.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Redakcja poleca