Polski reżyser: Oczy filmowego świata kierują się w stronę Polski | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 19.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Polski reżyser: Oczy filmowego świata kierują się w stronę Polski

Premierę filmu Tomasza Wasilewskiego "Zjednoczone Stany Miłości" przyjęto na Berlinale pozytywnie. Obraz osadzony w 1990 roku pokazuje życie czterech kobiet w mikrokosmosie polskiej prowincji.

Berlinale Zjednoczone stany miłości United States of Love Filmstill

Jedna ze scen filmu "Zjednoczone Stany Miłości"

Film "Zjednoczone Stany Miłości" jest trzecią produkcją młodego polskiego reżysera. - Obserwujemy Tomasza od początku jego twórczości i uważamy, że jest to bardzo utalentowany polski filmowiec - dlatego zdecydowaliśmy się zaprezentować jego obraz w głównym konkursie festiwalu - powiedział w rozmowie z DW Nikolaj Nikitin, odpowiedzialny na Berlinale m.in. za filmy z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Obraz Wasilewskiego spotkał się z dobrym przyjęciem berlińskiej publiczności, a po premierze nagrodzono go rzesistymi brawami. Nie zabrakło jednak także krytyki, przede wszystkim ze względu na portret kobiet, jaki wyłonił się z filmu polskiego reżysera. - Postaci kobiet były dość niespójne, negatywne, były to charaktery nie opowiedziane do końca, widz pozostaje sam z wieloma pytaniami - mówił jeden z gości Berlinale. Były też słowa uznania i zachwytu. Film budził spore emocje i podzielił publiczność.

Opowieść damsko-męska

Akcja "Zjednoczonych Stanów Miłości" toczy się na osiedlu małego miasteczka, krótko po upadku komunizmu i pod koniec epoki PRL-u. Głównymi bohaterkami są cztery kobiety, w których role wyjątkowo wiarygodnie wcieliły się Julia Kijowska, Dorota Kolak, Marta Nieradkiewicz oraz Magdalena Cielecka.

Kobiety żyją w rozdarciu pomiędzy marzeniami o szczęściu, miłości, karierze, a rzeczywistością, w której są matkami, żonami, mają ukrywane romanse, tajemnice i słabości. - Bohaterki łączy tęsknota za miłością i bezmiar samotności - powiedziała Dorota Kolak, która była odtwórczynią jednej z najbardziej poruszających ról.

Mężczyźni odgrywają w filmie drugorzędną rolę: są defensywni, bierni, zachowują się poniekąd jak ofiary związków, w których bezsilnie tkwią. W męskich rolach wystąpili m.in. Tomasz Tyndyk, Andrzej Chyra, Łukasz Simlat i Marcin Czarnik.

Peerelowski uniwersalizm

Na konferencji prasowej Tomasz Wasilewski powiedział , że film osadził w roku 1990, aby pokazać, że gdyby jego bohaterki żyły w dzisiejszych czasach, to miałyby dużo większy wybór możliwości życiowych, niż wtedy. Wasilewski wielokrotnie podkreślał, że osadzenie akcji filmu w betonowym osiedlu małego miasta jest nawiązaniem do jego własnych wspomnień z okresu dzieciństwa..

Z opinią, iż rzeczywistość prezentowanych kobiet - wtedy tkwiących w mocnych, tradycyjnych i chrześcijańskich strukturach społecznych, jest dziś łatwiejsza - nie wszyscy krytycy się zgadzają. Narzuca się jednak pytanie, czy nie jest to raczej wrażenie filmowców, którzy żyją dziś w dużych miastach i dawno opuścili blokowiska oraz krępujący ich mikrokosmos. Żyjące tam dziś kobiety prawdopodobnie nadal uważają, że możliwości wyboru drogi życiowej są nadal mocno ograniczone.

"Cielesność to ja"

Film polskiego twórcy wyróżnia niezwykła cielesność obrazów. Sceny miłosne są pokazywane wyjątkowo naturalistycznie i mają własną, dość specyficzną estetykę. Obnażana nagość jest jakby łamaniem tabu, trudno jej się jej jako odbiorca oprzeć i potraktować ją obojętnie.

Tomasz Wasilewski uważa, że po wielu latach, kiedy "panowała moda na kino greckie, czy rumuńskie, teraz nadchodzi okres, kiedy oczy filmowego świata kierują się w stronę Polski, gdzie są wspaniali twórcy". Jako przykłady Wasilewski wymienia nagrodzoną Oscarem "Idę" Pawła Pawlikowskiego oraz nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem film Małgorzty Szumowskiej "Body/Ciało".

Zapytany na konferencji prasowej, czy nie obawia się, że takie właśnie filmy mogą być w przyszłości w Polsce mniej wspierane (o "Idzie" mówi się np., że jest filmem szkodliwym dla polskiego wizerunku), reżyser uznał, że "jak długo są twórcy, którzy chcą tworzyć takie obrazy, tak długo będą powstawały takie filmy". - Chcę i muszę wierzyć, że będę mógł robić takie filmy, jakie chcę - powiedział Wasilewski. Aktorka Dorota Kolak dodała: - Nie mogę sobie wyobrazić, że może być inaczej.

Na 66 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Berlinale o statuetkę Złotego Niedźwiedzia walczy 19 filmów fabularnych oraz dokumentalnych. M.in. "Fuocoammare", "Kollektivet", "Smrt u Sarajevu / Mort à Sarajevo" oraz "Zjednoczone Stany Miłości". Rozdanie nagród odbędzie się w sobotę, 20 lutego w Berlinie.

Róża Romaniec

Reklama