Polska znów w centrum sporów w Brukseli | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 28.01.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Polska znów w centrum sporów w Brukseli

- Będziemy nadal opierać się populistycznej narracji, która przeciwstawia praworządność i demokrację - deklaruje komisarz Didier Reynders. Komisja Europejska szykuje się do działań w sprawie nowej ustawy o sędziach.

Didier Reynders (Getty Images/AFP/J. Thys)

Didier Reynders

Komisarz UE ds. sprawiedliwości, wziął wczoraj wieczorem (27.01.2020) udział w debacie o praworządności w UE, która – choć oparta na raporcie Centre of European Reform, wskazującym na obniżające się standardy w sporej liczbie krajów Europy – skupiała się w dużej mierze na Polsce i Węgrzech. Didier Reynders kilka razy podkreślał, że wśród wartości podstawowych Unii jest demokracja oparta na poszanowaniu praworządności i dlatego Komisja Europejska „dostrzega pilną potrzebę” przeciwstawiania się populistycznym chwytom, gdy w imieniu większości wyborczej podminowuje się niezależność sądownictwa. – Komisja już pokazała determinację, by stawiać temu czoła. I będzie robić to dalej – zapowiedział Reynders.

Najnowsza ustawa dyscyplinująca sędziów w Polsce (nazywana przez opozycję „ustawą kagańcową”), która czeka już tylko na podpis prezydenta Andrzeja Dudy, mocno uderza – w opinii ekspertów unijnych oraz w Radzie Europy – w niezależność wymiaru sprawiedliwości w Polsce. A zatem po podpisie Dudy trudno będzie Brukseli zwlekać z wszczęciem postępowania przeciwnaruszeniowego, które po kilku miesiącach może doprowadzić do kolejnej skargi do TSUE.

Věra Jourová (Getty Images/AFP/K. Tribouillard)

Věra Jourová

Jourova „szuka dialogu”

Vera Jourova, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, która dziś spotyka się m.in. z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą w Warszawie, nie zamierzała podczas tej wizyty bardzo eksponować dyscyplinujących narzędzi, lecz „szukać dialogu”. – Cenię przede wszystkim osobisty dialog. Polska jest dumnym członkiem UE i naszym partnerem. Moim celem jest lepsze zrozumienie stanowiska moich rozmówców i wyjaśnienie im stanowiska Komisji Europejskiej. Ponadto moim celem jest ustanowienie metody współpracy, która pozwoliłaby na przywrócenia zaufania potrzebnego do konstruktywnych stosunków – zadeklarowała Vera Jourova przed podróżą. Jednak pomimo tak „dialogowego nastawienia” służby prawne Komisji – według naszych informacji – są w zasadzie już prawie gotowe do nowego postępowania przeciwnaruszeniowego przeciw Polsce, o ile zapadanie taka decyzja.

– Broniąc praworządności, sami musimy trzymać się zasad prawa. Decyzja, co dalej, zapadnie, gdy prezydent Polski podpisze tę ustawę i jej tekst zostanie oficjalnie opublikowany. Wtedy zaczną się standardowe konsultacje służb prawnych Komisji i władz Polski, jak tego wymagają nasze zasady. Będziemy oceniać tę ustawę, biorąc pod uwagę m.in. opinię Komisji Weneckiej – powiedział Didier Reynders, który jest szefem prawników Komisji Europejskiej zajmujących się prawami podstawowymi oraz praworządnością w krajach Unii, czyli także polskim sądownictwem.

Komisarz zamierza już we wrześniu zainaugurować – obiecany przez Ursulę von der Leyen – doroczny przegląd praworządności we wszystkich krajach Unii oparty na sprawozdaniach sporządzonych przez Komisję Europejską. – Te raporty będą obejmować przede wszystkim sytuację wymiaru sprawiedliwości, ale też m.in. stan pluralizmu mediów – zapowiedział. Ocena praworządności w krajach Unii będzie oparta w niemałej mierze – jak tłumaczył Reynders – na niedawnym orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE w „sprawach polskich”, w tym czystki emerytalnej w Sądzie Najwyższym. Komisarz bronił postępowania z art. 7, które jest krytykowane za nieskuteczność. – Wartością sama w sobie jest fakt, że dzięki temu postępowaniu praworządności i jej zagrożenie są regularnie tematem dyskusji krajów członkowskich w radzie UE – przekonywał Didier Reynders.

Co z funduszami UE

Niezależnie od inicjatyw Komisji Europejskiej za najboleśniejsze narzędzie nacisku na Polskę i Węgry już od paru lat uznawany jest nowy budżet UE na lata 2021-27. Chodzi o mechanizm „praworządność za pieniądze”, a także o groźbę przełożenia się popsutej reputacji Polski na jej osłabioną pozycję negocjacyjną. Charles Michel, szef Rady Europejskiej (następca Donalda Tuska), w ostatni weekend zdecydował o zwołaniu szczytu budżetowego, który ma się rozpocząć już 20 lutego. Możliwe, że Michelowi nie uda się tak szybko doprowadzić do kompromisu budżetowego, ale już w lutym Polska może nieco precyzyjniej poznać cenę sporu o praworządność, jeśli nie pójdzie na ustępstwa wobec Brukseli.

– Nie będzie zgody na projekt powiązania funduszy z praworządnością, o ile nie będzie jasno i precyzyjnie określonych kryteriów, kiedy można zawieszać fundusze – podkreślał wiceszef MSZ Paweł Jabłoński podczas wczorajszej debaty w Brukseli. Podkreślał, że nawet służby prawne Rady UE mają zastrzeżenia co do projektu w obecnym kształcie, w którym za kryterium do zawieszenia lub nawet obcinania funduszy służą „uogólnione” czy też systemowe „braki w praworządności”.

Projekt „pieniądze za praworządność” jest częścią budżetowego pakietu negocjacyjnego, więc – choć formalnie jest zastrzeżony do głosowania większościowego – do jego przyjęcia de facto trzeba by jednomyślnej zgody krajów wszystkich krajów Unii. – Te same kraje, które popierają ten projekt, chcą mniejszego budżetu UE. O co zatem naprawdę chodzi? – pytał Jabłoński. Zasada „pieniądze za praworządność” uchodzi wśród unijnych dyplomatów za „punkt na ostatnią fazę ostatniej nocy negocjacji budżetowych”, kiedy od zgody (lub jej braku) Polski bądź Węgier może zależeć mniejsza lub większa gotowość głównych płatników do dorzucenia dodatkowych pieniędzy do wspólnej unijnej kasy.

Polska „frankensteinizacja”

O zawetowanie nowej ustawy o sędziach zaapelowała dziś (28.01.2020) do prezydenta Andrzeja Dudy organizacja Human Rights Watch. Ponadto spór o zagrożoną praworządność w Polsce stał się dziś tematem debaty Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy na podstawie projektu rezolucji powtarzającego m.in. poważne zastrzeżenia wobec Polski ze strony Komisji Weneckiej. Raport, który najprawdopodobniej zostanie przyjęty dziś wieczorem, mówi m.in. o „legislacyjnej frankensteinizacji”. Chodzi o argumentację władz Polski, które bronią zmian w wymiarze sprawiedliwości, porównując ich poszczególne elementy do pojedynczych zapisów z prawodawstw innych krajów UE. Zarówno w UE, jak i w Radzie Europy krytycy tego podejścia uznają to za manipulacyjne pomijane kontekstu łącznego efektu zmian w Polsce.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Reklama