Polska gęś na niemieckim stole | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 21.12.2010
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Polska gęś na niemieckim stole

Pieczona gęś jest dla Niemca na bożonarodzeniowym stole tym, czym karp dla Polaka. Ponad połowa gęsi sprowadzanych do Niemiec pochodzi z Polski i coraz więcej niemieckich konsumentów wie, że to właśnie polski produkt.

Polska gęś owsiana jest hitem niemieckiego rynku

Polska gęś owsiana jest hitem niemieckiego rynku

22 do 24 tys. ton gęsi pojawia się na niemieckim rynku, podaje Federalny Urząd Statystyczny. Dwa na trzy zjedzone ptaki pochodzą z Polski, reszta z Węgier. Tylko nieznaczne ilości importowane są z Francji, niewielki procent dostarczają niemieccy producenci. Nawet kryzys i fakt, że także niemiecki konsument oszczędza, nie zmieniły w znaczny sposób jego zachowań. Gęsina jest towarem luksusowym, ale pożywnym i zdrowym, pojawia się więc na niemieckich stołach poza Bożym Narodzeniem i dniem św. Marcina także w pozostałe dni roku. Ale niemiecki konsument jest wymagający, a przede wszystkim świadomy ekologicznie. Dlatego gęś musi spełniać szereg bardzo surowych wymogów.

Szczęśliwa gęś

Na śniegu gęś też jest zadowolona

Na śniegu gęś też jest zadowolona

Tortury takie, jak przemysłowe tuczenie i skubanie żywcem gęsiego pierza, są dla niemieckiego konsumenta niedopuszczalne. Organizacja ochrony zwierząt „Cztery łapy” (Vier Pfoten), która od lat walczy o dobre praktyki w hodowli zwierząt, natychmiast uderza na alarm, kiedy pojawiają się próby łamania tych praktyk.

„W pogoni za zyskiem, za intensyfikacją produkcji także w hodowli gęsi popełniliśmy wiele błędów. Konsument reaguje natychmiast”, mówi Wioletta Wenklar, szefowa firmy Polfood z Berlina. „Konsument wymaga, żeby był to produkt ekologiczny, dlatego polskie gęsi są wolnochodzące, hodowane eksternie, na terenach zielonych”, dodaje.

Sygnałem nieprawidłowości jest np. kolor mięsa. Polski przebój: „Polska gęś owsiana”, musi być karmiona w ostatniej fazie tylko owsem, który nadaje gęsinie charakterystyczny kolor i smak. Jeżeli będzie karmiona nieodpowiednio, cierpi na tym jakość mięsa, które zalega wtedy w polskich chłodniach. Pojawiające się jeszcze w ubiegłym roku alarmujące doniesienia „Czterech łap”, że w Polsce nadal praktykowane jest skubanie gęsi żywcem sprawiły, że konsument natychmiast zaczął rozglądać się ze gęśmi u siebie w domu, po okolicznych gospodarstwach. Woli kupić drożej, ale z czystym sumieniem.

Przypadki obejścia dobrych praktyk zdarzają się na szczęście wśród polskich hodowców coraz rzadziej. By zostały wyeliminowane całkowicie, polska Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego razem z Krajową Radą Drobiarstwa rozrzerzyły o zestaw dotyczący drobiu tzw. System Gwarancji Jakości Żywności QAFP. Wytyczne dotyczą pochodzenia drobiu, w tym właśnie gęsi, ich chowu, transportu, uboju.

"Polscy producenci są otwarci na zmiany i propozycje, bo chcą, żeby te polskie produkty sprzedawane były bez problemów i z dobrym uczuciem”, podkreśla Wioletta Wenklar.

Gęsia misja

Niemieccy konsumenci lubią polską gęś

Niemieccy konsumenci lubią polską gęś

Wioletta Wenklar doskonale zna specyfikę niemieckiego rynku. Eksportowo-importowa firma Polfood istnieje w Niemczech od początku lat 90-tych, a od 2005 roku pod obecną nazwą. Importuje z Polski i rozprowadza - głównie na niemieckim rynku - polskie produkty, przede wszystkim żywność, w tym drób. Nie tylko gęsi, bo też np. kaczki, które podbijają także rynki azjatyckie i azjatyckich odbiorców w Niemczech. Gęś jednak szczególnie leży Wiolecie Wenklar na sercu. Razem ze stowarzyszeniem NIKE – Polki w gospodarce i kulturze, rozpoczęła w tym roku promocję polskiej gęsi w Niemczech.

„Gęsi są typowym polskim produktem, bardzo cenionym na niemieckim rynku. Towar jednak często przybiera nazwę dystrybutorów. Moim celem jest promocja gęsi jako rozpoznawalnie polskiego produktu”, mówi Wioletta Wenklar.

Święto gęsi

W marcu br. w Kolonii, NIKE we współpracy z polskim konsulatem generalnym zainaugorowało święto polskiej gęsi. Gospodarzem był znany w Niemczech kucharz polskiego pochodzenia, Franz Leszek Lauter, prowadzący restaurację na „Westfalskim Wersalu” – zamku w Nordkirchen. Święto gęsi ma być powtórzone w Nadrenii Westfalii-Północnej także w przyszłym roku i kolejnych latach, planowane jest też w Berlinie, Monachium i może jeszcze jakimś innym mieście. Również w marcu.

„Marzec jest idealnym momentem na promocję, bo to okres intensywnych rozmów dotyczących importu gęsi”, tłumaczy Wioletta Wenklar. Pieczone gęsi pojawiające się na trzy kwartały później na bożonarodzeniowym stole, są już tylko ukoronowaniem długiego procesu ustaleń.

Dwie na trzy gęsi na świątecznym stole są z Polski

Dwie na trzy gęsi na świątecznym stole są z Polski

Kampanię promującą polską gęś rozpoczęła też w grudniu br. Krajowa Rada Drobiarstwa. Program „Nowa jakość w drobiarstwie” szacowany jest na 4 mln euro i ma trwać trzy lata. Celem kampanii jest promocja gęsi właśnie na niemieckim rynku i też na rynku polskim, gdzie jak na ironię doskonała rodzima gęś prawie nie jest spożywana. Statystyczny Polak zjada rocznie zaledwie 17 gramów gęsiny.

Tanie nie znaczy dobre

Największym konkurentem polskiej gęsi na niemieckim rynku jest gęś węgierska. Na Węgrzech jednak dopuszczany jest jeszcze sztuczny tucz, dla niemieckiego konsumenta tabu. Węgierscy producenci w ogóle muszą się dopiero przestawić, bo dopiero dwa lata temu skończyły się tam dopłaty eksportowe, dzięki którym węgierskie gęsi były tańsze, niż polskie. Dziś ceny polskich i węgierskich gęsi są porównywalne, ich mięso różni się jednak kolorem i smakiem. Stosunkowo niska cena ciągle jest jednak jeszcze atutem obydwu produktów.

„Cena odgrywa na niemieckim rynku ogromną rolę”, mówi szefowa Polfoodu, „Ale chcemy uświadomić polskim producentom, że współdziałanie, że nie polsko-polska konkurencja, ale właśnie współdziałanie może sprawić, że ceny nie będą duszone przez niemiecki handel. Jeżeli nie będzie nadpodaży gęsi, możemy wypromować polską gęś i uświadomić konsumentom, że jest ona bardzo wartościowa, więc trochę droższa”.

Polacy nie gęsi i swój język mają...

Polacy nie gęsi i swój język mają...

O dziwo, niemiecki konsument kocha co prawda tanie „okazje”, jest jednak gotowy sięgnąć głębiej do kieszeni, jeżeli wie, że kupuje produkt ekologiczny, że za niską ceną nie kryje się hodowlany horror, słowem, że gęś na bożonarodzeniowym stole miała szczęśliwe życie.

Elżbieta Stasik

Red. odp.: Andrzej Pawlak

Redakcja poleca