Po zamachu w Londynie: Za co nas tak nienawidzą? | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Po zamachu w Londynie: Za co nas tak nienawidzą?

Krawawy zamach islamistów w Londynie i reputacja Niemiec w ankiecie BBC, to tematy komentarzy niemieckiej prasy.

A police forensics officer investigates a crime scene where one man was killed in Woolwich, southeast London May 22, 2013. British Prime Minister David Cameron has called a meeting of his government's emergency Cobra security committee after the killing of a man in south London, his office said on Wednesday. REUTERS/Stefan Wermuth (BRITAIN - Tags: CRIME LAW POLITICS TPX IMAGES OF THE DAY)

Woolwich, Londyn, 22 maja 2013

"Dlaczego nas tak nienawidzą?"- pyta berliński "Tagesspiegel". "To pytanie często pada na zachodzie po jakimś zamachu radykalnych muzułmanów. Aspekty są aż trzy. Po pierwsze przerażenie bestialstwem tego czynu. Po drugie poszukiwanie wyjaśnienia. I po trzecie skłonność, by ze sprawców robić ofiary, a z ofiar sprawców. Lecz nie ma absolutnie żadnej potrzeby, by szukać jakichkolwiek usprawiedliwień. Dlaczego nas nienawidzą? Kto zadaje takie pytanie po krwawej zbrodni w Londynie, ten tak samo mógłby pytać o to w odniesieniu do żyjących w Niemczech Turków po zbrodniach bojówki NSU, czy po masakrze urządzonej przez Breivika. Jest to absurdalny pomysł".

"Nuernberger Nachrichten" zaznacza, że "Zabójcy brytyjskiego żołnierza nie są żadnymi afgańskim wojownikami plemiennymi, tylko ciemnoskórymi, którzy wzrastali w Anglii. Ich powierzchowna przynajmniej, perfekcyjna integracja w wielokulturowej społeczności Londynu nie powstrzymała ich przed tym, że pielęgnowali w sobie nienawiść, która znalazła ujście w atawistycznej zbrodni. Podobieństwo z zamachowcami z Bostonu jest widoczne gołym okiem, ale też i różnice: mordercy z Londynu nie podrzucili gdzieś torby z bombą, tylko dla osiągnięcia maksymalnej grozy, zmasakrowali ofiarę na oczach przechodniów".

"Koelner Stadt-Anzeiger" pisze: "Sprawcy będą prawdopodobnie cieszyli się w swych kręgach statusem bohaterów. Obojętnie, czy resztę życia spędzą za kratkami. Przypuszczalnie myśleli, że i tak nie mają nic do stracenia, ale mają prawo zginąć w walce. Przy czym było to dwóch zwyczajnych, zaślepionych nienawiścią morderców, niczym nie różniących się od zamachowców z Bostonu czy tych, którzy podrzucili bombę na dworcu w Bonn. To ukazuje cały dramatyzm: taka zbrodnia może się powtórzyć zawsze i wszędzie".

Niemcy zaskoczeni wynikiem ankiety BBC

O dobrej reputacji Niemiec, jaką dokumentuje ankieta BBC pisze m.in. "Muenchner Merkur": "Świat kocha niemieckie produkty i wiadomo o tym od dawna. Nowe jest jednak to, że świat lubi także samych Niemców. Ich styl życia, styl rządów, to, jak traktują sąsiadów i nowych przybyszów. Ich tolerancję i nowoczesność, i Berlin - modną i popularną stolicę kultury i lifestylu. Niektórzy wyrażają się nawet z uznaniem o dość oschłej i strasznie oszczędnej, ale za to zupełnie nie próżnej, czyli bardzo niemieckiej Pani kanclerz. To, jak surowo, ale ze spokojem i prawie po matczynemu traktuje ona euro-grzeszników, przyczyniło się także do poprawy reputacji Niemiec. W euro-kryzysie Angela Merkel z niechęcią przejęła stery polityczne w Europie, ale nie przez siłę militarną ani gospodarczą, tylko dając dobry przykład".

"Delmenhorster Kreisblatt" także twierdzi, że "Pozytywny wizerunek Niemiec bierze się przede wszystkim z popularności niemieckich produktów i zaradnej polityki zagranicznej Pani kanclerz i jej ministrów. Nie jest więc dziełem przypadku, że największą sympatią Niemcy cieszą się w Ghanie - 84 procent - w kraju, który ma intensywne kontakty handlowe z Niemcami. Także turyści z Niemiec za granicą cieszą się opinią miłych, przyjaznych i z poczuciem humoru, odmiennie niż przybysze z innych krajów".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik

Reklama