Po koronie przyjdzie pandemia długów | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 20.11.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Po koronie przyjdzie pandemia długów

Pandemia nie tylko pochłonie wiele ofiar, lecz będzie także kosztowna. Eksperci oceniają jej koszt na 12 miliardów dolarów. Długi wzrosną i żaden kraj nie zostanie oszczędzony.

Botswana Geier im Chobe-Nationalpark

Sępy w parku narodowym Chobe w Republice Botswany

Światowy PKB odnotuje w tym roku spadki – co do tego wszyscy obserwatorzy są zgodni. Różnią się tylko czasem w ocenie rozmiarów strat i scenariuszy na okres po pandemii.

Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IWF) opublikowały w ostanich tygodniach katastroficznie nastrajające dane i ponure prognozy, podczas gdy rządy na całym świecie przepowiadają wzrost, który ma nastąpić już w 2021 roku.

Najgorzej od wojny

Z wyliczeń IWF wynika, że w tym i w kolejnym roku globalny PKB spadnie o 11 miliardów euro. To „najgorsza recesja” od kryzysu światowego sprzed 90 lat, uważa główna ekonomistka IWF Cita Gopinath. I dodaje: „Żaden kraj nie zostanie oszczędzony”. Dla porównania: wartość niemieckiego PKB w ubiegłym roku to ponad 3 miliardy euro. W następstwie kryzysu, wartość długu publicznego w stosunku do PKB będzie rekordowa od końca II wojny światowej. Koniunktura musi być wspomagana, a biedniejsze kraje będą coraz bardziej zdane na pomoc bogatszych. Po pandemii zadłużenie musi być zmniejszane poprzez surowe instrumenty oszczędnościowe.

IWF ocenia, że w tym roku wartość globalnej gospdarki spadnie o 4,4 procent, w czerwcu była mowa o 4,9 procent. W roku 2021 ma przyjść ożywienie. Globalna gospodarka znów ma wzrosnąć, tym razem o 5,4 procent. Ale pod warunkiem – ostrzega główna ekonomistka IWF – że nie będzie kolejnej fali pandemii i kolejnego lockdownu.

USA Börse Wall Street New York

Wartość pieniądza spekulacyjnego przekracza wartość realnej gospodarki

Kraje rozwinięte będą krwawić

Jeszcze ciemniejszy scenariusz rysuje Bank Światowy: spadek światowego PKB wyniesie w tym roku 5,2 procent. W styczniu waszyngtońscy eksperci zakładali 2,5 procent. Ale i tu zastrzeżenie: pod warunkiem, że nie będzie zamknięcia gospodarki. Dla krajów wysoko rozwiniętych Bank Światowy prognozuje nawet 7-procentowy spadek, zaś w biedniejszych krajach ma to być 2,5 procent. PKB Stanów Zjednoczonych ma się zmniejszyć o 6,1 procent, a strefa euro nawet o 9,1 procent. Natomiast w Chinach, gdzie koronawirus pojawił się na samym początku, ma nastąpić wzrost o 1 procent.

Spekulacje nie pomagają w kryzysie

Prognozy Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego dotyczą gospodarki realnej. Na rynkach finansowych wygląda to jeszcze inaczej, choć tu trudno o dokładne szacunki, bo rozmiar transakcji finansowych banków często nie jest znany. Jeden przykład może to unaocznić: Podczas gdy IWF mówi o skurczeniu się całego światowego PKB o 11 miliardów euro, to sam tylko szwajcarski Credit Suisse posiada derywaty o wartości 51 miliardów euro. W stosunku do roku 2007 – a więc okresu sprzed kryzysu finansowego – to o 25 procent więcej. Pomimo obietnic zmniejszenia inwestycji w bankowe instrumenty spekulacyjne, ogólna wartość transakcji spekulacyjnych stale rośnie. Z perspektywy wielu klientów bardzie lukratywne  jest obracanie samymi pieniędzmi niż inwestowanie w realną gospodarkę. Korzystają na tym też banki, zapewniając sobie odpowiedni udział w zyskach.

Eine grosse Truhe mit Euro Banknoten

Dodruk pieniądza może zaszkodzić gospodarce po kryzysie

Gdy lekarstwo staje się trucizną

Tymi, którzy wciąż dorzucają pieniędzy na rynek, są rządy i banki centralne. Dodruk pieniędzy ma zapobiec deflacji i tym samym zmniejszyć skutki recesji. W ten sposób jednak świeży pieniądz nie trafia do realnej gospodarki, a na rynki finansowe. Rezultat: Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei wyliczył, że wartość całego światowego PKB to 63 miliardy dolarów, a światowy obrót derywatami to dziesięć razy tyle. Świeży pieniądz może zatem gospodarce bardziej zaszkodzić niż pomóc, jeśli bańka finansowa pęknie tak jak w kryzysie 2008 roku.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>