Po ataku nożownika z Hamburga. Politycy żądają wyciągnięcia konskwencji | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 30.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Po ataku nożownika z Hamburga. Politycy żądają wyciągnięcia konskwencji

Nożownik z Hamburga miał być wkrótce odesłany do kraju pochodzenia. Tak się nie stało i doszło do tragedii. Politycy domagają się wyciągnięcia wniosków i zwiększenia nacisku na osoby wezwane do opuszczenia Niemiec.

Deutschland Hamburg Messerattacke in Supermarkt (picture-alliance/dpa/M. Scholz)

Policja przed supermarketem, w którym nożownik zabił 50-letniego mężczyznę

Urodzony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 26-letni Palestyńczyk, który w piątek (28.07.17)  najpierw zaatakował nożem klientów w supermarkecie Edeka w dzielnicy Hamburga Barmbek, a następnie przypadkowych przechodniów na ulicy, przebywał najpierw w Norwegii, a później w Szwecji i Hiszpanii. Do Niemiec przyjechał w marcu 2015 roku i wystąpił o azyl, którego mu odmówiono. Śledztwo wykazało, że do sklepu wszedł kótko po godzinie piętnastej, wziął ze sklepowej półki długi nóż kuchenny i rzucił się na stojącego obok 50-letniego mężczyznę, któremu zadał kilka ciosów. Okazały się one śmiertelne. Następnie zaatakował dwóch innych klientów raniąc ich dotkliwie. Później wybiegł na ulicę atakując nożem przypadkowych przechodniów. Został zatrzymany i obezwładniony przez innych przechodniów zanim na miejsce przestępstwa przybyła policja. Obecnie przebywa w areszcie.

Po tej tragedii politycy z CDU/CSU i SPD żądają zwiększenia nacisku na osoby, którym odmówiono azylu w RFN i przewidziano je do wydalenia do kraju ich pochodzenia. Jednym z nich jest przedstawiciel CDU w komisji spraw wewnętrznych w Bundestagu Armin Schuster. Jego zdaniem należy jak najszybciej przyznać więcej komptetencji władzom federalnym w odsyłaniu nielegalnych migrantów. Jak powiedział w wywiadzie dla "Welt am Sonntag": "ministerstwo spraw zagranicznych, policja federalna i ministerstwo spraw wewnętrznych "mają inną siłę dyplomatyczną niż wydziały ds. cudzoziemców w Buxtehude czy w Kleve".

Zwiększyć nacisk na kraje pochodzenia migrantów

Rzecznik frakcji SPD w Bundestagu do spraw polityki wewnętrznej Burkhard Lischka zwrócił uwagę na konieczność zwiększenia nacisku na państwa, które "w szczególny sposób odmawiają Niemcom wpółpracy w przyjmowaniu wydalonych z nich migrantów, będących obywatelami tych krajów, którym odmówiono azylu w Republice Federalnej". Lischka miał na myśli także nacisk ekonomiczny jako skuteczny środek zmuszenia ich do przyjmowania migrantów. Niezależnie od tego Lischka domaga się "sprawdzenia w każdym konkretnym przypadku, czy władze odpowiedzialne za migrantów wyczerpały wszystkie stojące do ich dyspozycji środki i możliwości, by zapobiec takim zamachom, jak ten w Hamburgu". Chodzi tu o wprowadzenia nakazu meldowania się na policji przez migrantów mogących stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, ograniczenie im swobody poruszania się, czy, w skrajnym przypadku, umieszczenie ich w areszcie detencyjnym.

Armin Schuster żąda dodatkowo od SPD, jako partnera koalicyjnego CDU w rządzie kanclerz Merkel, zgody na utworzenie w pobliżu granicy centrów tranzytowych służących ustaleniu tożsamości uchodźców i migrantów przybywających do Niemiec. "Jeśli któryś z nich podaje nieprawdziwe dane, mataczy, nie ma powodów do złożenia wniosku o azyl, względnie nie spełnia kryteriów rozporządzenia Dublin III, ten nie powinien zostać wpuszczony w głąb Niemiec", oświadczył Schuster. Niezależnie od tego domaga się on stworzenia centrów wjazdowych w pobliżu lotnisk oraz specjalnych sił szybkiego reagowania zajmujących się wydalaniem z Niemiec islamistów.

Także sekretarz generalny CSU Andreas Scheuer wystąpił z żądaniem wyciągnięcia wniosków z usterek w obecnej formie wydalania z Niemiec osób, którym odmówiono prawa azylu. W wywiadzie dla "Bild am Sonntag" Scheuer powiedział, że "należy wreszcie skończyć z błędnym kołem w tej materii". Dotyczy to zwłaszczy osób, które się już zradykalizowały i w każdej chwili można się po nich spodziewać przestępstw podobnych do tego, jakie popełnił nożownik z Hamburga.

Nożownik z Hamburga był zobowiązany do opuszczenia Niemiec

Można wątpić, czy postulowane przez polityków działania przyniosą oczekiwane skutki. Najlepszym tego przykładem jest przypadek nożownika z Hamburga. Jego wniosek o azyl został odrzucony, a on sam był na liście osób, które miały zostać wkrótce wydalone z Niemiec, ponieważ nie złożył odwołania od decyzji odmawiającej mu azylu. Nie można go jednak było deportować, ponieważ nie miał wymaganych dokumentów, a negocjacje władz z przedstawicielstwem dyplomatycznym Autonomii Palestyńskiej przeciągały się. Niewykluczone, że ów mężczyzna działał spontanicznie, pod wpływem nagłego odruchu, bowiem, jak wspomniano wyżej, po nóż sięgnął dopiero w sklepie. Nie był to więc starannie zaplanowany zamach.

Dodatkowe zaostrzenie prawa azylowego odrzucają partie opozycyjne. Argumentują, jak choćby szef partii Lewica Bernd Rexinger, że takie żądania mają tylko usprawiedliwić nieporadność władz i uspokoić opinię publiczną. Tymczasem każdy polityk rządzącej koalicji świetnie wie, że obowiązujące przepisy w pełni wystarczą aby poradzić sobie z problemem wydalania z Niemiec niepożądanych migrantów. Szef MSW Hamburga, który jest także krajem związkowym, Andy Grote z SPD, oświadczył, że nożownik "działał z pobudek religijnych i islamistycznych", a poza tym miał problemy psychiczne. Był on znany hamburskiej policji, bowiem wpłynęły do niej wcześniej doniesienia o jego radykalizacji. Teraz trzeba sprawdzić, czy władze należycie zareagowały na te ostrzeżenia.

Hamburska prokuratura poinformowała, że nożownik przebywa w areszcie śledczym z oskarżenia o zabójsto i pięciokrotne usiłowanie zabójstwa. Badania psychiatryczne wykazały, że w jego przypadku nie można mówić o ograniczonej poczytalności.

DW, EPD, dpa, AFP / Andrzej Pawlak

Reklama