Plany niemieckiego ministra komunikacji. Polacy będą płacić za drogi w RFN? | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 07.07.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Plany niemieckiego ministra komunikacji. Polacy będą płacić za drogi w RFN?

Niemiecki minister komunikacji chce wprowadzić nie tylko myto na autostradach, ale i opłaty za korzystanie ze wszyskich rodzajów dróg w RFN. Do kasy chce poprosić przede wszystkim cudzoziemców.

Alexander Dobrindt Pkw Maut

Minister Alexander Dobrindt ma już konkretne plany

To, że skończy się bezpłatna jazda na niemieckich autostradach było pewne, bo bez zapisu wprowadzenia opłat za autostrady szef bawarskiej CSU Horst Seehofer nie chciał w ogóle podpisać rządowego porozumienia koalicyjnego. Nowością jest rozszerzenie opłat na wszystkie rodzaje dróg - podaje tygodnik "Der Spiegel".

Opłaty prawie jak w Austrii

Według informacji prasowych w poniedziałek (7.07.14), a więc jeszcze przed letnią przerwą parlamentarną, minister komunikacji RFN Alexander Dobrindt (CSU) ma przedłożyć koncepcję, jak miałby wyglądać system opłat drogowych w RFN.

Stress im Straßenverkehr LKW ueberholt auf der Autobahn

Niemieckimi autostradami przetacza się transport z całej Europy

Długo rozważano, co zrobić, by opłaty te zbytnio nie obciążyły niemieckich kierowców, bo wycelowane miały być przede wszystkim w kierowców zagranicznych aut, którzy gratisowo korzystają z wciąż jeszcze nieźle utrzymanych niemieckich autostrad i innych dróg.

Jak do tej pory wiadomo, minister Dobrindt planuje wprowadzenie kilku rodzajów winiet: rocznej za 100 euro, 2-miesiącznej za 20 euro i 10-dniowej za 10 euro.

Aby 100 euro tak bardzo nie bolało niemieckich kierowców, myśli się o jednoczesnym wprowadzeniu ulg w podatku drogowym, o 6-stopniowej gradacji w zależności od parametrów ekologicznych auta. Minister Dobrindt potwierdził w rozmowie z "Focusem Online", że może sobie wyobrazić zróżnicowane opłaty i podatki wedle tego, jak bardzo dany pojazd zanieczyszcza środowisko.

Auto mit österreichischen Vignetten in München

Czy starczy miejsca na szybach?

Samochody o napędzie elektrycznym miałyby zostać całkowicie zwolnione zarówno z podatku drogowego, jak i z opłat za autostrady. Jest jeszcze jeden hak: wielu właścicieli samochodów małolitrażowych nowszej daty już teraz płaci podatek niższy niż 100 euro. Jak ich więc odciążyć?

Tylko bank danych czy także nalepki?

Jeszcze bardziej niż sama wysokość opłat, strażników danych osobowych zainteresuje to, że planuje się rejestrację pojazdów w Internecie z podaniem numerów rejestracyjnych i parametrów samochodu oraz danych właściciela aut, oraz uiszczanie tą drogą opłaty. Dopiero po takiej rejestracji i przelewie pieniędzy możnaby w ogóle wjechać na autostradę.

Na przejściach granicznych i stacjach benzynowych w regionach przygranicznych cudzoziemcom sprzedawano by klasyczne winietki, znane np. z Austrii czy Szwajcarii. Bada się jeszcze ponoć, czy taka nalepka miałaby dokumentować także opłaty uiszczane online przez niemieckich kierowców.

"Jedna wielka bzdura"

Już nawet te, niepotwierdzone definitywnie przez ministerstwo opłaty i model internetowego ściągania należności, są krytykowane przez opozycję. - To wszystko jedna wielka bzdura - oburzał się Anton Hofreiter, swego czasu ekspert ds. komunikacji partii Zielonych, obecnie przewodniczący ich klubu poselskiego. Jego zdaniem ani od strony ekonomicznej, ani ekologicznej taka winieta nie ma sensu. - Niech lepiej pan Dobrindt wyjaśni, jak chce zrealizować swoje plany w zgodzie z obowiązującym, europejskim prawem. Nigdzie w Europie nie ma myta tylko dla cudzoziemców.

Ale ministra Dobrindta to niewiele wzrusza. Niemieccy kierowcy również mają płacić za winiety, tyle, że opłata ma być odliczana od podatku drogowego. Komisja Europejska sygnalizowała w ostatnich dniach, że nie zgadza się na takie rozwiązanie. Austria i Holandia zagroziły nawet pozwami do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Dobrindt zamierza wprowadzić opłaty z dniem 1 stycznia 2016 i spodziewa się miliardowych wpływów do kasy państwa, które przeznaczone mają być na utrzymanie i rozbudowę sieci dróg. Ma nadzieję, że rokrocznie sprzedawanych będzie 130 mln winiet. Koszty ich dystrybucji szacuje się na 3 euro za sztukę.

DPA / Małgorzata Matzke

Redakcja poleca