Orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego o dostępie do danych telekomunikacyjnych | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 25.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego o dostępie do danych telekomunikacyjnych

Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe w wydanym w piątek (24.02) orzeczeniu uznał obecne uregulowania w sprawie retencji danych telekomunikacyjnych za częściowo sprzeczne z konstytucją.

Policja i tajne służby w Niemczech nie mogą w niczym nieograniczony sposób ustalać, kto kryje się za hasłem lub kodem PIN w ramach rutynowej, zdalnej inwigilacji zawartości komputerów internautów. Takie praktyki są niedopuszczalne, bo naruszają podstawowe prawo człowieka do poszanowania jego prywatności, tajemnicy korespondencji oraz integralności informacji gromadzonych w systemach teleinformatycznych.

Co wolno tajnym służbom

W wydanym w piątek (24.02) orzeczeniu, Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał obowiązjące w tej chwili w RFN prawo telekomunikacyjne, oraz niektóre inne przepisy i postanowienia szczegółowe dotyczące między innymi funkcjonowania policji i służb specjalnych, za sprzeczne z treścią Ustawy Zasadniczej. Dotyczy to wspomnianej wyżej tajemnicy korespondencji, co rozciąga się także na tajemnicę komunikowania się za pośrednictwem sieci telefonicznej oraz internetu, jak również niedostatecznie precyzyjnego uregulowania okresowego zatrzymawania danych transmisyjnych.

Flash-Galerie Bundesverfassungsgericht Richter

Sędziowie z Karlsruhe przy pracy

Sprawa ta ciągnie się od roku 2005, w którym dwaj działacze tzw. Koła Roboczego Retencja Danych złożyli skargę konstytucyjną przeciwko ustawie telekomunikacyjnej, dopuszczającej zatrzymywanie danych transmisyjnych i zdalne przeszukiwanie zawartości komputerów w określonych przypadkach.

Ciąg dalszy nastąpił w roku 2008. W orzeczeniu na temat przepisów regulujących zdalną inwigilację zawartości komputerów stwierdzono, że nie respektują one zasady proporcjonalności. Organy władzy państwowej - stwierdzili wtedy sędziowie z pierwszej izby Trybunału Konstytucyjnego - mogą wnikać w chronione prawem sfery praw i wolności obywatelskich tylko wtedy, kiedy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że podejrzani o niedozwolone działania obywatele zagrażają prawom i wolności innych.

W praktyce oznacza to, że policja może przeszukać zdalnie zawartość czyjegoś komputera wtedy, kiedy dysponuje wiarygodnymi informacjami, że używa on poczty elektronicznej do komunikowania się z członkami grupy terrorystycznej, lub innej nielegalnej organizacji, planującej na przykład zamach bombowy na duże centrum handlowe, dworzec kolejowy, urząd administracji publicznej lub temu podobny obiekt.

Nie można natomiast zdalnie przeszukiwać zawartości komputerów internautów na chybił trafił w nadziei, że przy okazji znajdzie się coś, co da się podciągnąć pod działalność terrorystyczną. Poza tym, stwierdzili sędziowie z Karlsruhe w lutym 2008 roku, zdalnemu przeszukowaniu systemów teleinformatycznych brakuje kontroli sądowej takiej, jaka obowiązuje w przypadku przeszukiwania przez policję lokali mieszkalnych osób podejrzanych o złamanie prawa. A to może prowadzić do nadużyć.

Konstytucja a tzw. samo życie

Wczorajsze orzeczenie jest rozwinięciem podniesionych wcześniej problemów związanych z dopuszczalnością ograniczenia praw podstawowych obywateli RFN, gwarantowanych im przez Ustawę Zasadniczą. Może to być uzasadnione zarówno prewencją jak i ściganiem sprawców przestępstw, stwierdzono w orzeczeniu, ale w obu przypadkach wymaga dodatkowych uregulowań.

Neue Vorwürfe wegen Journalisten-Bespitzelung durch BND

Uwaga, podsłuchują!

Tym razem poszło konkretnie o przepis, zezwalający policji i tajnym służbom na łamanie haseł dostępu do poczty elektronicznej w komputerze i kodu PIN w telefonach komórkowych po to, żeby przejrzeć ich zawartość uzasadniając to podejrzeniem, że najprawdopodobniej znajdzie się w nich coś ciekawego.

To także narusza zasadę proporcjonalności, stwierdza wydane orzeczenie. Do 30 czerwca 2013 roku ustawodawca ma obowiązek przedłożyć nowe uregulowanie. Niejako przy okazji stwierdzono, że niedozwolone jest także ustalanie tożsamości posiadaczy tzw. dynamicznego adresu IP, używanego przez osoby prywatne podczas serfowania w internecie, ponieważ także to jest naruszeniem zasady tajemnicy korespondencji.

Chcemy dobrego prawa!

Istota piątkowego orzeczenia niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego odnosi się - patrząc na nie z szerszej perspektywy - do maksymalnej precyzji legislacyjnej, która powinna zawsze obowiązywać prawodawcę, który formułuje przepisy odnoszące się do konstytucyjnych praw i wolności. Tego właśnie w uregulowaniach na temat retencji danych i zdalnej inwigilacji komputerów zabrakło.

O tym, jak ta sprawa wygląda w praktyce, informuje tabloid Bild. W roku 2010 - twierdzi Bild powołując się na jedną z komisji kontrolnych Bundetagu - niemieckie tajne służby przejrzały przeszło 37 milionów E-maili, SMS-ów i rozmów telefonicznych, ponieważ stojące do ich dyspozycji urządzenia wykryły takie podejrzane słowa-hasła jak "bomba" lub "atom".

Telefonüberwachung

Szkoda, że tego ostrzeżenia nie ma w menu żadnej komórki

Oznacza to aż pięciokrotne zwiększenie liczby skontrolowanych połączeń w porównaniu z rokiem 2009, w którym było ich "tylko" około 6,8 miliona. Kto je kontrolował, to jest: podglądał i podsłuchiwał? Cywilny i wojskowy wywiad i kontrwywiad, który ma do tego prawo, jeśli zachodzi podejrzenie, że może mieć do czynienia z terrorystami albo nielegalnym handlem ludźmi i bronią. Problem polega na tym, że tylko w 213 przypadkach tajne służby uzyskały w ten sposób wartościowe informacje, a sprawiają wrażenie, że chciałyby podsłuchiwać wszystko i wszystkich.

Andrzej Pawlak (dpa, dapd, AFP)

red.odp.: Alexandra Jarecka

Reklama