Organizacja DITIP „to nacjonaliści, ale nie fanatycy religijni” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Organizacja DITIP „to nacjonaliści, ale nie fanatycy religijni”

Wg doniesień niemieckich mediów landowe służby wywiadowcze nie zgadzają się na obserwację największej w Niemczech muzułmańskiej organizacji religijnej DITIB.

Centralny meczet organizacji religijnej DITIB w Kolonii

Centralny meczet organizacji religijnej DITIB w Kolonii

Większość landowych oddziałów Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV)  odrzuca plan wywiadowczej obserwacji Turecko-Islamskiej Unii Instytucji Religijnych (DITIB) - poinformowała grupa dziennikarzy śledczych dziennika „Süddeutsche Zeitung” (SZ) oraz rozgłośni NDR i WDR.

We wrześniu ujawnione zostało, że niemiecki kontrwywiad sklasyfikował DITIB jako przypadek do sprawdzenia i opowiadał się za jego inwigilacją. Z dochodzenia grupy dziennikarskiej wynika, że landy nie są przekonane co do uzasadnienia takiego działania. Odpowiedzialny za kwestie islamskie oddział BfV zamierzał z tytułu podejrzeń o ekstremizm islamski wszcząć dochodzenie przeciwko DITIB. Możliwe wtedy byłoby włączenie tajnych współpracowników i przeprowadzenia szeroko zakrojonej akcji podsłuchowej.

„Nacjonaliści, ale nie fanatycy”

W przypadku DITIB chodzi o tureckich nacjonalistów,  ale nie o fanatyków religijnych - argumentowały landowe oddziały BfV odrzucając żądania centrali. Ponieważ odnoszą się one jednocześnie krytycznie wobec ścisłych powiązań DITIB z Ankarą, są one zdania, że można tę organizację monitorować, bez zrywania jednak z nią dialogu.

W myśl tego w ramach ochrony przed szpiegostwem miano by obserwować imamów, którzy zajmują się w Niemczech donosicielstwem na krytyków rządu tureckiego. Przy tym chodziłoby o wszczęcie dochodzenia wobec pojedynczych osób, a nie wobec całej organizacji. Nadal jednak kwestią otwartą jest wg SZ,NDR i WDR jaką decyzję podejmie centrala BfV.

Apel Annette Widmann-Mauz

Niemiecka minister ds. uchodźców, migracji i integracji Annette Widmann-Mauz domaga się od członków DITIB, by uwolnili się „od wpływów Ankary”.

Turecko-Islamska Unia Instytucji Religijnych (DITIB) jest największą muzułmańską organizacją religijną w Niemczech, która prowadzi działalność kaznodziejską w ponad 970 meczetach oraz zajęcia z religii islamskiej w państwowych szkołach w niektórych landach. Przed kilkoma miesiącami wybuchła w Niemczech dyskusja, w której krytycy DITIB nazywali organizację przedłużonym ramieniem tureckiego rządu w Niemczech. Za poszlakę posłużył tu fakt, że imamowie z DITIB kształceni są przez Urząd ds. Wyznań (Diyanet), działający przy urzędzie premiera Turcji i wysyłani do Niemiec tylko na określony czas. Są też wynagradzani jak tureccy urzędnicy państwowi.

dw/ jar

 

Redakcja poleca

Reklama