Od pełnego trucizn ścieku do czystej rzeki | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 01.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Od pełnego trucizn ścieku do czystej rzeki

- W bardzo dużej mierze pozbyliśmy się problemu spuszczania toksycznych ścieków do wody – Gerhard Wallmeyer, jeden z założycieli niemieckiego Greenpeacu nie kryje zadowolenia z sukcesu.

W latach 80tych władze aprobowały spuszczanie ścieków do rzek, co przemysłowi bardzo odpowiadało. Praktycznie nie istniały ograniczenia, a wszystko trzymano w tajemnicy – dodaje Gerhard Wallmeyer.

W tym samym czasie doszło do kilku katastrof ekologicznych, które mocno zaniepokoiły społeczeństwo i rządzących. W maju 1986 nastąpił wybuch w ukraińskiej elektrowni atomowej w Czernobylu. Radioaktywna chmura popłynęła wówczas nad Europę, zatruwając nawet jej odległe rejony. Pół roku później, po wielkim pożarze w szwajcarskich zakładach chemicznych Sandoz koło Bazylei do Renu wydostały się niezwykle toksyczne pestycydy oraz rtęć. Wskutek tego, na długości 400 kilometrów wyginęło w rzece całe życie. W wielu miejscach ogłoszono zakaz używania wody z kranu.

Kanclerz Niemiec Helmut Kohl podjął natychmiastową decyzję. W 1986 roku utworzył Ministerstwo ds. Ochrony Środowiska. Wszystkie te wydarzenia miały jeden skutek, mianowicie wprowadzono drastyczne środki bezpieczeństwa. Przyjęto ustawy, władze nie czekały z reakcją, przemysł także zaczął szukać przyjaznych środowisku rozwiązań – tłumaczy Gerhard Wallmeyer.

Polityka na rzecz jakości wód

W ciągu kilku ostatnich dekad jakość wody w rzekach znacząco wzrosła. Przemysł przestawił się na ekologicze procesy produkcyjne, powstały liczne oczyszczalnie, głównie wykorzystujące bakterie w procesach utylizacyjnych fekaliów oraz szkodliwych subtancji. Zmienił się również system opłat: kto zatruwał mniej, płacił mniej, kto produkował więcej trujących ścieków, płacił znacznie więcej.

Dużym problemem w ochronie wód naturalych są fosfaty. Do lat 80tych, w Niemczech było dozwolone ich stosowanie przy produkcji środków czyszczących. Sole te jednak pobudzają wzrost alg, te z kolei pochłaniają zawarty w wodzie tlen. Wówczas wymierają tam wszystkie ryby.

- Wraz z zakazem stosowania fosfatów w środkach piorących i ograniczeniem ich stosowania w innych produktach do czyszczenia, jakość wody uległa znacznej poprawie – wyjaśnia Stephan Köster z Instytutu Ochrony Wód i Zagospodarowywania Ścieków na Uniwersytecie Hamburg-Harburg. – Redukcja fosfatów w środkach piorących oraz rozwój technik oczyszczania ścieków stanowiły kamień milowy.

- Jednocześnie, technika poszła tak daleko, że ścieki można oczyścić aż do uzyskania wody pitnej – opowiada Stephan Köster. W jak szerokim zakresie można to wykorzystać, zależy jednak od polityki. – Także w Niemczech można zrobić dziś jeszcze więcej. Oczyszczalnie pracują tak, jak im na to pozwala prawo – dodaje ekspert.

Hormony w ściekach zmieniają ekosystem

Obecnie największym problemem jest spuszczanie do rzek ścieków przemysłu farmaceutycznego. Ślimaki i płazy zmieniają płeć przez zawarte w wodzie hormony. Brakuje więc samców, przez co przerwany jest cykll rozrodczy – wyjaśnia Gerhard Wallmeyer z Greenpeace.

By poradzić sobie z tym problemem, federalny Urząd Ochrony Środowiska (UBA) zaproponował rozwiązanie. – Należy podjąć odpowiednie środki już na etapie opracowywania leków. Lekarstwa nie mogą być wyrzucane do toalety. Oczyszczalnie ścieków muszą zostać unowocześnione – zaleca Jörg Rechenberg z UBA.

Rolnictwo zagraża wodzie pitnej

Ogromnym problemem związanym z jakością wody jest dziś przede wszystkim rolnictwo. Od dziesięcioleci stosowane są nawozy, głównie gnojówka z fabryk przetwórstwa zwierzęcego. Gnojówka bowiem – z zawartymi w niej fosfatami i azotanami – wsiąka w ziemię i przenika do wód gruntowych, do rzek i mórz.

Szkody są ogromne i eksperci biją na alarm. Zwiększa się bowiem koncentracja rakotwórczych azotanów w wodach gruntowych, a ich utylizacja pochłania wielkie pieniądze. Niemcy na razie nie wprowadziły zmian w tych praktykach, ale Komisja Europejska zaczęła grozić konsekwencjami. Rząd więc rozpoczął opracowywanie odpowiednich rozwiązań.

DW/Dagmara Jakubczak

Reklama