NZZ o polskiej „polityce historycznych ran″ | Echa polskie | DW | 20.02.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

NZZ o polskiej „polityce historycznych ran"

Konflikt z Izraelem, który eskalował po wypowiedzi premiera Morawieckiego, to rachunek za "historycznie motywowany nacjonalizm" - pisze „Neue Zuercher Zeitung“. Dlatego ważne jest wiarygodne rozliczenie z przeszłością.

Nacjonalistyczna polityki historyczna prowadzona przez PiS pogorszyła relacje Polski z Izraelem, Ukrainą i Niemcami - pisze Neue Zuercher Zeitung

Nacjonalistyczna polityki historyczna prowadzona przez PiS pogorszyła relacje Polski z Izraelem, Ukrainą i Niemcami - pisze "Neue Zuercher Zeitung"

Konflikt polsko-izraelski, który wywołała nowelizacja ustawy o IPN, pokazuje z jakimi „kosztami w polityce zewnętrznej łączy się historycznie motywowany nacjonalizm" – pisze Ivo Mijnssen w komentarzu dla „Neue Zuercher Zeitung" (NZZ). Na wstępie zaznacza, że premier Morawiecki, obejmując swój urząd, miał „poprawić wizerunek" Polski, ale na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa „popełnił wielką gafę, wymieniając «żydowskich sprawców» jednym ciągiem z kolaborantami w czasie Holokaustu”. Konflikt z Izraelem ponownie eskalował – pisze NZZ.

Dla nacjonalistycznych wyborców

Kontrowersje pokazują - zdaniem dziennika - jakie konsekwencje może mieć „ustawa przyjęta dla nacjonalistycznych wyborców w Polsce”, którzy „są przekonani, iż zagranica zapomniała, że to Niemcy zamordowali 6 milionów Polaków, i którzy uważają, że Zachód mówi tylko o polskim współudziale w Holokauście”. „Niczym mantrę Warszawa powtarza, że ​​walczy z wyrażeniem «polskie obozy śmierci»” – czytamy dalej na łamach szwajcarskiego dziennika. Zaznacza on, że pojęcia tego użyli wprawdzie niektórzy politycy i media, ale „nikt nie wywodzi z tego odpowiedzialności Polski za Holokaust”.  „A jednak historycy słusznie wskazują, że wielu Polaków współpracowało z okupantem, z konieczności i pod groźbą przemocy, ale także z chciwości i niskich pobudek. To głęboko ludzkie, ale dla radykalnych patriotów taka zróżnicowana analiza jest zniewagą narodu” – pisze Ivo Mijnssen. Dodaje, że „odpowiednio przesadna” jest ta ustawa, która „wynika z mieszanki kompleksów niższości i nacjonalistycznej polityki historycznej”. To – jak zaznacza autor komentarza – wybuchowa mieszanka szczególnie w Europie Wschodniej, gdzie historia nie tylko była bardzo brutalna, ale i w mniejszym stopniu doszło do rozliczenia z przeszłością. „Teraz stare konflikty odżywają" – konstatuje NZZ.

Rozliczenie z przeszłością

Dlatego - zdaniem komentatora - tym ważniejsza jest kontynuacja wiarygodnego rozliczenia z przeszłością, którym od 1989 r. parają się fachowcy, a które zbyt mało trafia do opinii publicznej. „Państwo może je co najwyżej wspierać, ale nie narzucać treści, jak teraz próbują to zrobić Polacy. Celem jest rozróżnienie między odpowiedzialnymi a ofiarami, a nie wrzucanie wszystkich do jednego worka jak to zrobił Morawiecki” – komentuje Mijnssen. „Wszystko inne jest niebezpieczne, szczególnie w Europie Wschodniej” – dodaje. Już teraz – jak zaznacza – z powodu nacjonalistycznej polityki historycznej prowadzonej przez rząd w Warszawie pogorszyły się relacje Polski z Izraelem, ale i Ukrainą czy Niemcami. Polska nie może sobie pozwolić na „prowokowanie konfliktów ze swoimi sojusznikami”, bo sytuacja geopolityczna w Europie Wschodniej jest już wystarczająco napięta – kończy NZZ.

opr. Katarzyna Domagała

 

Redakcja poleca

Reklama