Nowa niemiecka książka o stalinowskim terrorze | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 06.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Nowa niemiecka książka o stalinowskim terrorze

Prawie sześćdziesiąt lat po śmierci Stalina, w Niemczech na nowo rozgorzała dyskusja na temat jego dyktatury. Wywołała ją najnowsza książka znanego historyka, Jörga Baborowskiego.

Stalin był zapalonym zbrodniarzem, bezlitosnym psychopatą i despotą, który rozkazywał masowo mordować i nikogo nie oszczędzał. W swoim bezpośrednim otoczeniu rozsiewał strach i nieufność, a społeczeństwu narzucił kulturę terroru i zniszczenia.

Tę tezę, będącą bezlitosnym rozrachunkiem z postacią dyktatora, Jörg Baborowski rozwija na ponad 600 stronach swojej wstrząsającej książki.

- Nie opisałem historii Związku Radzieckiego, ani stalinizmu. Napisałem opowieść o niewyobrażalnej przemocy, i o tym, jak potrafiła ona wpłynąć na ludzi – komentuje autor, profesor historii wschodniej Europy na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie.

Imperium paranoi

Człowiek, który od 1927 roku, aż do śmierci w 1953, uczynił ze Związku Radzieckiego „imperium paranoi” jest dla Baborowskiego mordercą, któremu niszczenie i ranienie sprawiało wręcz przyjemność. Charakteryzując Stalina, autor pisze, iż był on zapalonym kryminalistą, którego dyktatura odznaczała się bezgranicznym terrorem i niemożliwością rozróżnienia przyjaciół od wrogów.

Buchmesse Leipzig Preis der Leipziger Buchmesse Jörg Baberowski

Za swoją książkę autor Jörg Baberowski odebrał nagrodę m.in. podczas Lipskich Targów Książki

-W takim imperium nie było mowy o sukcesach politycznych i gospodarczych, czy pozytywnych osiągnięciach jakiegokolwiek rodzaju. Wszechobecne były za to: klęska głodu będąca efektem chybionej polityki gospodarczej, przesiedlenia, wywłaszczenia, marnotrawstwo zasobów naturalnych, niszczenie kultury rolniczej, całkowite podporządkowanie partii i instytucji państwowych woli dyktatora, terror w społeczeństwie, denuncjacja, tortury, wymuszone zeznania, procesy pokazowe i bezwarunkowa lojalność funkcjonariuszy. Po pewnym czasie Stalin nie musiał już nic pisać, ani rozporządzać. Każdy wiedział bowiem, co musi zrobić, żeby zadowolić despotę. A nikt nie chciał stać się jego ofiarą – wyjaśnia Jörg Baborowski podczas jednego z odczytów autorskich w Kolonii.

Polityka strachu

Jednym pociągnięciem pióra, Stalin kierował na śmierć niewinnych ludzi. Czasem nawet parę tysięcy w ciągu jednego dnia. Stale sygnalizował też w swoim najbliższym otoczeniu, że podobny los może spotkać każdego, który się nie podporządkuje. Jeśli uważał to za konieczne, rozkazywał zabicie dla przykładu jednego z obecnych funkcjonariuszy. Nikt nie mógł być pewny swojej pozycji.

-Dziś ministrem, jutro nieboszczykiem - to przerażająca nieobliczalność ówczesnego systemu – dodaje historyk.

Śledzeni byli nie tylko rzekomi wrogowie państwa, ale też ich krewni. Często brano ich jako zakładników, żeby wymusić odpowiednią treść zeznań świadków. Jednak nawet po śmierci oskarżonych cierpienie żon i dzieci nie miało końca. Byli wypędzani ze swoich mieszkań i deportowani do obozów lub państwowych domów dziecka. Życie wielu ludzi stało się prawdziwym piekłem.

Byli jednak też tacy, którzy czerpali wyłącznie profity. Należeli do nich niektórzy artyści czy elita techniczna - ludzie, którzy angażowali się w tworzenie nowej rzeczywistości.

Portrait Josef Stalin

Niezachwiana wierność dyktaturze: Nawet po wielu latach zwolennicy Stalina z dumą trzymają portret przywódcy

Dziedzictwo Stalina

Ani w Związku Radzieckim, ani w dzisiejszej Rosji nie podjęto się do tej pory rozrachunku z czasami stalinowskimi. Na język rosyjski przetłumaczona zostanie dopiero książka Jörga Baborowskiego. Autor nie wiąże z tym jednak dużych nadziei.

-Wielu czytelników nie będzie miało dostępu do tej pozycji, bowiem w licznych kręgach w Rosji i w Gruzji nadal panuje stalinowska euforia. Nie wolno nam jednak tego oceniać. Ludzie, którzy dzisiaj wiwatują na cześć Stalina, wiwatują na cześć upadłego imperium i nawet nie mają szansy przypomnieć sobie podłości tamtych czasów – twierdzi historyk.

Rosjanie znów chcą być dumni z wygranych wojen, dlatego wychwalają postać Stalina - sławnego przywódcy narodu.

Pozytywne zmiany w społeczeństwie mogłyby przynieść pokojowe reformy, ale nie mogą być podejmowane z zewnątrz.

Gorąca dyskusja

Stalin-Monument

Prawie sześćdziesiąt lat po śmierci Stalina, w Niemczech na nowo rozgorzała dyskusja na temat jego dyktatury

Jörg Baborowski zbiera zarówno wiele pochwał, jak i słów krytyki.

Chwali go m.in. historyk Gerhard Simon, charakteryzując książkę jako lekturę „chwytliwą, pozostającą w pamięci i bezwzględnie potrzebną”.

Niewątpliwie bowiem nowa pozycja literacka stanowi przeciwwagę dla europejskiej kultury, która wciąż koncentruje się na narodowym socjalizmie.

Inni naukowcy zarzucają jednak Baborowskiemu zbyt dużą emocjonalność i brak dystansu. W wątpliwość poddana została też teza, jakoby Stalin był autokratą, który sam pociągał za wszystkie polityczne sznurki.

Historyk z Sankt Gallen, Benn Cenker, wytyka autorowi bezpodstawne „zrównanie dwóch terrorystycznych dyktatur” – narodowego socjalizmu i stalinizmu. Upatruje się w tym „zatarcia znaczenia tych pojęć”. Natomiast Christoph Dieckmann z Instytutu im. Fritza Bauera, zarzuca zbyt powierzchowne tłumaczenie fal stalinowskiej przemocy wyłącznie humorami dyktatora.

Wypowiedzi historyków diametralnie się od siebie różnią, ale wszystkie pokazują jedno: Również w niemal sześćdziesiąt lat po śmierci, postać Stalina nadal wzbudza wielkie emocje. Dotyczy to zarówno pisarzy, historyków, jak i czytelników.

Cornelia Rabitz / Martyna Ziemba

Red.odp.:Iwona D. Metzner

Reklama