Niemiecko-rosyjski spór o Stalina. Wystawa w Poczdamie bez eksponatów z Rosji | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 18.07.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

Niemiecko-rosyjski spór o Stalina. Wystawa w Poczdamie bez eksponatów z Rosji

75 lat temu rozpoczęła się Konferencja Poczdamska, która ustaliła nowy porządek w Europie i Niemczech. Mówi o niej wystawa w pałacu Cecilienhof w Poczdamie, na której zabrakło eksponatów z Rosji.

W pałacu Cecilienhof w Poczdamie roztrzygały się 75 lat temu losy Niemeic i Europy (picture-alliance/dpa/S. Stache)

W pałacu Cecilienhof w Poczdamie roztrzygały się 75 lat temu losy Niemeic i Europy

Czy był to podział Niemiec na strefy okupacyjne czy ustalenie granicy na Odrze i Nysie – postanowienia Konferencji Poczdamskiej wpłynęły na przyszłość Niemiec, ale też na powojenny ład w Europie i na świecie. Okolicznościowa wystawa w historycznym miejscu obrad, pałacu Cecilienhof w Poczdamie, oferuje od końca czerwca multimedialną podróż w te dwa tygodnie lata 1945, od 17 lipca do 2 sierpnia. Szczyt przywódców trzech zwycięskich mocarstw – USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR – jest pokazany w kontekście „nowego porządku świata”, zgodnie z tytułem wystawy: „Konferencja Poczdamska 1945 – Nowy porządek świata”. Tylko, obok ograniczeń narzuconych pandemią koronawirusa, wystawa ma problem, z którym jej organizatorzy raczej się nie liczyli – Rosję.

Rząd w Moskwie wycofał swój wkład w wystawę – projekt Fundacji Pruskie Pałace i Ogrody Berlin-Brandenburgia (SPSG). W efekcie wystawa prezentuje 133 eksponatów z dwóch tuzinów krajów, poza rosyjskimi, jak choćby osobiste przedmioty ówczesnego przywódcy ZSRR Józefa Stalina.

Kontrowersje wokół Stalina

Jürgen Luh do końca miał nadzieję, że eksponaty z Rosji jednak dotrą do Poczdamu. Historyk i kurator wystawy założył się nawet z kolegami – i przegrał. Rosyjskie ministerstwo kultury nie wydało zezwolenia na wywóz eksponatów z rosyjskich muzeów do Niemiec. Powodem odmowy była decyzja niemieckich historyków, którzy nie zgodzili się na wykorzystanie w tekstach wystawy sformułowań zaproponowanych przez Rosję. Dotyczyły one przede wszystkim Stalina i końca II wojny światowej w Azji.

Przedstawiciele Wielkiej Trójki: (od l.) premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, prezydent USA Harry S. Truman i przywódca Związku Sowieckiego Józef Stalin (picture-alliance/dpa)

Przedstawiciele Wielkiej Trójki: (od l.) premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, prezydent USA Harry S. Truman i przywódca Związku Sowieckiego Józef Stalin

– Nie mogliśmy dojść do porozumienia na temat sformułowań w tekstach towarzyszących wystawie – powiedział Luh w rozmowie z DW. – Niektóre rzeczy były niezrozumiałe. Choćby to, że w Azji II wojnę światową zakończyło wkroczenie chwalebnej sowieckiej armii – a nie zrzucenie przez USA bomb atomowych. Można tak uważać, ale nie całkiem odpowiada to rzeczywistości – tłumaczy niemiecki historyk.

Jak mówi, autorzy wystawy otrzymali z Rosji szereg „propozycji poprawek”. Rosyjskie ministerstwo kultury poinformowało, że jeżeli niemiecka strona nie miałaby ich uwzględnić, nie można wykluczyć, że eksponaty nie zostaną jednak postawione do dyspozycji – mimo podpisanej umowy. Autorzy wystawy uważali swoje teksty za „poprawne i całkowicie neutralne” i wzbraniali się uwzględnienia rosyjskich postulatów. Reakcją Moskwy był zakaz wywozu eksponatów.

Rosja mówi o przekręcaniu faktów historycznych

Kilka dni przed 75. rocznicą rozpoczęcia obrad w Poczdamie na temat sporu wokół okolicznościowej wystawy wypowiedział się były minister kultury Federacji Rosyjskiej i doradca prezydenta Władimir Medinski. „W gruncie rzeczy chodzi o przekręcanie faktów historycznych”, powiedział na rocznicowym spotkaniu w Moskwie.

Jedna z sal w pałacu Cecilienhof jest zaludniona historycznymi postaciami (DW/V. Esipov)

Jedna z sal w pałacu Cecilienhof jest "zaludniona" historycznymi postaciami

„Teksty towarzyszące naszym eksponatom naruszyły wizerunek rosyjskiej strony. Chodzi o coś, co się opisuje zużytym, ale trafnym określeniem 'fałszowania' historii'”, wyjaśniał Medinski. Według „Rossijskajej Gaziety” miał jeszcze stwierdzić, że dyrektorzy muzeów uznali w tej sytuacji, iż wysłanie eksponatów do Niemiec byłoby dla Rosji obraźliwe.

Rządowa „Rossijskaja Gazieta” cytuje też Stanislawa Dawydowa, przedstawiciela Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Moskwie. Według niego, w niemieckiej wersji multimedialnego przewodnika po wystawie Stalin jest nazwany „samowładcą”, który zyskał władzę dzięki tajnej policji. „Pytaliśmy, co ma znaczyć to 'samowładztwo' i 'tajna policja', której w Rosji nigdy nie było. Odpowiedziano nam grzecznie, ale jednak ostro, że nic nie zostanie zmienione”, mówił Dawydow. Rosyjska strona uważa też za „kontrowersyjne” przedstawienie wymiaru przemocy stosowanej przez Armię Czerwoną na niemieckiej ludności i stosunku między Polską i Niemcami w 1939 r.

Odzwierciedlenie rosyjskiej polityki historycznej

Jürgen Luh, historyk i kuratr wystawy „Konferencja Poczdamska 1945 – Nowy porządek świata” (DW/V. Esipov)

Jürgen Luh, historyk i kuratr wystawy „Konferencja Poczdamska 1945 – Nowy porządek świata”

Argumenty rosyjskiej strony przypominają obecną politykę historyczną Rosji, w której centralną rolę odgrywają Stalin i sowieckie zwycięstwo w II wojnie światowej. Kto krytykuje Związek Sowiecki, ryzykuje, że zostanie napiętnowany jako fałszerz historii. W przewodniku do wystawy nadmieniamy jest w jednym miejscu stalinowski kult jednostki. Rosji się to nie spodobało, mówi Jürgen Luh.

Niemiecki historyk ubolewa, że Moskwa zdecydowała się nie uczestniczyć w wystawie na temat Konferencji Poczdamskiej. – Rosja jest potężnym krajem, który wniósł ogromny wkład do upadku nazizmu i może być z tego dumny – stwierdza i dodaje, że nic z tego nie zostało na wystawie zakwestionowane. Podkreśla też, że organizatorzy wystawy nie mieli żadnych problemów z rosyjskimi muzeami. Do wstrzymania wywozu eksponatów doprowadziły obawy ministerstwa kultury w Moskwie. Przy czym, jak podkreśla, historyk ma prawo interpretacji przeszłości. – Ani niemiecki rząd, ani amerykański, ani brytyjski czy rosyjski nie mogą nam powiedzieć, jak mamy coś interpretować – podsumowuje.

 

Redakcja poleca