Niemieckie media: Polacy mają podstawy, by być pewnymi siebie | Echa polskie | DW | 31.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemieckie media: Polacy mają podstawy, by być pewnymi siebie

Niemieckie media zastanawiają się nad stanowiskiem Polski w kwestii unijnego paktu fiskalnego.

default

„Polska niepokoi się o swoje wpływy w UE: państwo to zagłosuje za pakietem fiskalnym pod warunkiem, że już teraz, jako obserwator, będzie mogło uczestniczyć w szczytach eurolandu” – informował jeszcze późnym wieczorem (30.01) portal Weltonline. „Ponownie mamy do czynienia z ‘historycznym szczytem' – i kolejny raz w Polska odnosi wrażenie, że najmłodsi stażem, wschodni członkowie, powinni siedzieć w drugim rzędzie. Jeszcze przed początkiem szczytu dla polskiej opinii publicznej najważniejsze było ‘niedopuszczenie do powstania Europy dwóch prędkości’, jak to wyraził jeden z posłów rządzącej partii PO” – kontynuuje wątek Gerhard Gnauck w dzisiejszym wydaniu Die Welt. „Konkretnie - jeżeli Polska miałaby podpisać pakiet fiskalny to jedynie pod warunkiem, że jako przyszłe państwo unii fiskalnej już teraz będzie mogła brać udział w szczytach eurostrefy. W kwestii wykluczenia z grona najbogatszych i najbardziej wpływowych państw UE Polacy są – przynajmniej w retoryce – zgodni”, zauważa Gnauck. „Prawicowa opozycja, partia Kaczyńskiego, jednoznacznie żąda odstąpienia od podpisania pakietu fiskalnego. Bliski partii magazyn „Uważam Rze” przypomina słowa poprzedniego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zgodnie z którymi rola Polski w unijnej grze polega przede wszystkim na obronie suwerenności wobec Niemiec” – pisze autor artykułu. Dodaje też, że polska lewica krytykuje przede wszystkim Francję: „Jeżeli Francja chce podzielić Europę, niech dzieli, ale pewnego dnia poniesie za to odpowiedzialność”, tak Die Welt cytuje szefa SLD Leszeka Millera. Zdaniem Gnaucka „w Polsce przyjmuje się niemal za pewnik, że Francja – dobrze wiedząc, że kraje Europy Wschodniej w wielu sprawach wspierają Berlin – chce ich widzieć poza boiskiem, ażeby w ten sposób ograniczyć powiększanie się fanclubu Merkel”.

„Polska ma pewne podstawy, aby okazywać pewność siebie. Z 4,3 procentowym wzrostem w 2011 roku polska gospodarka wypada korzystnie, inwestycje wzrosły o 8,7 procent. W 2012 roku rząd spodziewa się wzrostu gospodarczego na poziomie 2,7 procent. Od 1997 roku obowiązuje kotwica budżetowa na poziomie 60 procent PKB (…) W momencie akcesji do Unii w 2004 roku nowe państwa musiały zobowiązać się do wprowadzenia euro, jednak radość oczekiwania topnieje z miesiąca na miesiąc. Według badań opinii publicznej z grudnia ubiegłego roku 62 procent Polaków uważa wprowadzenie euro za niekorzystne dla swojego kraju” – zauważa gazeta.

FAZ: niemieccy farmerzy na spalonym

W dzisiejszym wydaniu Frankfurter Allgemeine Zeitung Polska pojawia się w artykule, w którym niemieccy rolnicy podważają zasady „fair play“ unijnej polityki rolnej. Sprawa dotyczy wprowadzonej przez UE dyrektywy ograniczającej produkcję jaj z wykorzystaniem klatek dla ptactwa, do których – według niemieckiego Centralnego Związku Hodowców Drobiu – zastosowało się, wykluczając Niemcy, niewiele państw unijnych. To de facto zwiększyło koszty produkcji niemieckich farm i obniżyło konkurencyjność cenową jaj: „Jeszcze w ubiegłym roku 40 procent holenderskich jaj pochodziło od kur hodowanych w konwencjonalnych klatkach, w Polsce prawie 70 procent. Jaja z Polski czy Hiszpanii są w imporcie o 1-2 centy tańsze, a więc około 5-10 procent” – cytuje dziennik szacunki szefa Niemieckiego związku producentów jaj Bernda Diekmanna. „Niemieccy farmerzy czują się ponownie wystawieni przez politykę do wiatru, stwierdza Diekmann, i dodaje, że „w zasadzie stowarzyszenia obrońców praw zwierząt, które tak pedantycznie nas kontrolowały, powinny dziś w Polsce demonstrować przeciwko hodowaniu zwierząt w klatkach, jednak tym nie wydaje się być zainteresowane żadne z nich”. Według szacunków Niemieckiego Związku Rolników prawie 64 procent spożywanych w Niemczech jaj pochodzi z importu.

Agnieszka Rycicka

Red. odp.: Bartosz Dudek/ry

Reklama