Niemieckie kliniki zabiegają o bogatych pacjentów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 01.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemieckie kliniki zabiegają o bogatych pacjentów

Parking dla prywatnej awionetki? Dodatkowe łóżko dla ochroniarza? Niemieckie kliniki są gotowe przychylić pacjentom nieba i pomagają im w tym specjaliści-pośrednicy - oczywiście za sutą opłatą.

Niemieccy lekarze cieszą się dobrą renomą

Niemieccy lekarze cieszą się dobrą renomą

Niektórzy rosyjscy politycy czy arabscy biznesmeni nie mają zaufania do umiejętności i dyskrecji rodzimego systemu opieki zdrowotnej. Z tego względu coraz częściej są pacjentami klinik w Niemczech. Tylko jak skojarzyć szukających pomocy pacjentów i kliniki chętne przyjąć pacjentów zza granicy? Dla sprostania tym potrzebom rozwinął się w Niemczech specjalny sektor doradztwa - maklerzy pełnią rolę pośredników.

"System ten jest niezbyt przejrzysty", jak zaznacza Jens Juszczak, jeden z niewielu specjalistów zajmujących się tzw. turystyką medyczną. Z wykształcenia ekonomista wykłada i prowadzi badania w tym zakresie na Wyższej Uczelni Bonn-Rhein-Sieg w Sankt Augustin.

Hauttransplantation

Klinika uniwersytecka w Aachen specjalizuje się w przeszczepach skóry

Pracę pośredników ułatwia dobra opinia, jaką cieszą się niemieccy lekarze za granicą. Działająca w Wiesbaden firma Quartana już od ośmiu lat podsyła zagranicznych pacjentów do klinik mieszczących się w niewielkim promieniu od lotniska we Frankfurcie n. Menem. "Pierwszy kontakt przychodzi z reguły przez lekarzy z ojczystego kraju pacjentów" - wyjaśnia szef Quartany Jochen Baumgartner.

Jens Juszczak ocenia, że rokrocznie do RFN przyjeżdża ponad 70 tysięcy pacjentów z zagranicy na leczenie stacjonarne. Do tego dochodzi jeszcze ok. sto tysięcy osób przyjeżdżających na leczenie ambulatoryjne. "Pacjenci ci zostawiają w kasach niemieckich klinik ok. 850 mln. euro", twierdzi naukowiec.

1000 euro za dzień

Koszty pośrednictwa ponosi także sam pacjent, wyjaśnia Baumgartner. Za trzydniowy pobyt w szpitalu z operacją serca płaci się około 2500 - 3000 euro. W firmie Quartana pracuje 5 osób. W miesiącu mają pod swoją opieką 5-10 pacjentów. "Procedura jest taka, że od lekarza z zagranicy otrzymujemy orzeczenie lekarskie. Trzeba je przetłumaczyć, wyszukać klinikę i specjalistę, ustalić termin i cenę zabiegu". Firma stara się także o wizę, rezerwuje hotel, samolot i oddaje do dyspozycji pacjenta specjalnego asystenta na czas pobytu w Niemczech. Osoba ta włada językiem ojczystym pacjenta, jest przez pełną dobę osiągalna przez telefon i towarzyszy choremu przy wszystkich wizytach lekarskich.

interkulturellen Dolmetscher

Pacjenci muszą mieć w czasie pobytu zaufanego tłumacza

Asysta ta jest czasami bardzo wymagająca - podkreśla Baumgartner. "Czasami trzeba zarezerwować na lotnisku okienko na lądowanie prywatnego samolotu, albo zamówić trzy sale w klinice obok siebie, z myślą o osobistej ochronie pacjenta - lub uatrakcyjnić pobyt rodzinie towarzyszącej choremu".

Firma Quartana nie jest jedyną w Niemczech, która oferuje ten szczególny serwis. Z jednej strony niemieckie kliniki same reklamują się za granicą. Niektóre z nich. jak klinika uniwersytecka w Heidelbergu. mają własne "Biuro Międzynarodowe" i zachwalają swoje usługi medyczne w internecie jako "odpowiadające najwyższym standardom medycznym, gwarantowanym przez światowej sławy profesorów".

Jest też cała plejada mini-firm, często jednoosobowych, które jak ocenia ekspert z Wyższej Uczelni Bonn-Rhein-Sieg "są niepoważne, nieprofesjonalne i z reguły pracują bezowocnie".

dpa / Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik

Redakcja poleca

Reklama