Niemieckie Kasy Oszczędnościowe jako inwestycyjny przewodnik po Polsce | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 30.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niemieckie Kasy Oszczędnościowe jako inwestycyjny przewodnik po Polsce

Kasy Oszczędnościowe (Sparkasse) to nie tylko banki dla drobnych ciułaczy, mówi w rozmowie z DW Thomas Schneider przewodniczący Zarządu Zespołu Roboczego ds. Polsko-Niemieckiej Współpracy z Kasami Oszczędnościowymi.

DW: Bardzo tajemniczo brzmi nazwa instytucji, którą Pan kieruje...

Thomas Schneider: W Republice Federalnej działają 423 Kasy Oszczędnościowe, które - formalnie niezależne - stanowią silną grupę finansowa, Finanzgruppe Sparkasse. Kasy, skupione na wschodzie Niemiec – od Bałtyku po Worek Żytawski – powołały Zespół Roboczy ds. Polsko – Niemieckiej Współpracy z Kasami Oszczędnościowymi. Było to już przed laty, natomiast teraz otworzyliśmy przedstawicielstwo w Warszawie. Naszym zadaniem jest promowanie kontaktów i realizacja projektów ponadgranicznych.

Szczytne cele. Ale przecież Kasy Oszczędnościowe kojarzą się nade wszystko z obsługą raczej drobnych ciułaczy

Fotograf: unbekannt Verantwortliche Redakteurin: Malgorzata Matzke Eingestellt: 27.3.2013

Thomas Schneider: W naszej bazie danych mamy 500 banków.

Nie tylko. Jestem zarazem dyrektorem Sparkasse Odra–Szprewa we Frankfurcie. To jedna z mniejszych kas, lecz przecież depozyty przekraczają 2,3 mld euro. Patrząc na sprawę szerzej: klientami Kas Oszczędnościowych jest 65% małych i średnich firm niemieckich! Koncerny motoryzacyjne i inni potentaci są klientami Deutsche Bank albo Commerzbank, które mają rozbudowane zaplecze personalne, placówki na całym świecie i oferują obsługę finansową, adekwatną do potencjału klientów. Niemniej od pewnego czasu obserwujemy, że wielkie banki zmieniły strategię, dostrzegły klientów w naszym sektorze, a tym samym przybyła nam twarda konkurencja. Nasze usługi to szeroko pojmowane doradztwo, pomoc w znalezieniu i wyborze partnerów do współpracy czy też podjęcia działalności gospodarczej po drugiej stronie granicy, poszukiwanie odpowiedniej nieruchomości lub miejsca na inwestycję, przygotowanie planów biznesowych, usługi finansowe, Słowem, zapewniamy przedsiębiorcom pakiet, który w praktyce oznacza kompleksowe wsparcie w transgranicznych działaniach gospodarczych.

A jak i kiedy to się zaczęło?

W roku 2000 powstało Biuro Współpracy, które na początku przełamywało dość silną nieufność do współdziałania z polskimi przedsiębiorcami i nawiązywało kontakty. Mocny impuls przyszedł po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Cztery lata później, z inicjatywy rządu Brandenburgii i naszego Zespołu Roboczego powstała Sieć Biznesowa Brandenburgia–Polska. To był, w istocie, projekt pilotowy, promujący rozwój stosunków gospodarczych między przedsiębiorcami z naszego landu i polskimi. Niestety, konieczność ostrych cięć budżetowych zmusiła Poczdam do rezygnacji z finansowego udziału w projekcie. Brandenburgia zamknęła wszystkie, oprócz Brukseli, przedstawicielstwa - na przykład w krajach arabskich - zabiegające o kontakty gospodarcze, o inwestycje u nas. Na domiar złego, unijna perspektywa finansowa na lata 2014–2020 okroiła dotacje dla odstających ekonomicznie regionów, w niektórych regionach Brandenburgii aż o 75%!

ARCHIV - Ein Handwerker repariert die Leuchtstoffwerbung einer Filiale der Berliner Sparkasse in der Brunnenstrasse (Archivfoto vom 01.06.2006). Der Konflikt zwischen der EU-Kommission und der Bundesregierung um den Sonderschutz für deutsche Sparkassen ist beigelegt. Das Verfahren wegen Verletzung des EU-Vertrags gegen Deutschland werde deshalb eingestellt, entschied die EU-Kommission in Brüssel. Die Regierung in Berlin darf den Namen «Sparkasse» auch weiterhin gesetzlich schützen. Einen Sonderfall stellt die frühere Bankgesellschaft Berlin - heute Landesbank Berlin Holding AG - dar: Hier dürfen auch private Käufer den Namen «Sparkasse» nutzen. Foto: Kai-Uwe Heinrich dpa/lbn +++(c) dpa - Bildfunk+++

Kasy Oszczędnościowe mają w Niemczech ponad 400 delegatur

Sieć Biznesowa cieszyła się takim powodzeniem, że Kasy Oszczędnościowe postanowiły same kontynuować projekt. Myśleliśmy o otwarciu jakiejś delegatury w Słubicach, ale doszliśmy do wniosku, że placówka tuż za mostem nie miałaby większego sensu. Polska jest zarządzana centralnie. Zdecydowaliśmy się więc na Warszawę.

Sporą rolę odegrała tu pewnie córka Kas Oszczędnościowych, spółka Deutsche Leasing Polska S.A., od dawna ulokowana w Warszawie.

Tak, od 1997 roku, z mocną pozycją na polskim rynku. Nasze przedstawicielstwo mieści się w tym samym budynku, co jakby symbolicznie wskazuje istotny element oferty Kas Oszczędnościowych. Leasing stwarza możliwość wykorzystywania maszyn, nieruchomości, środków transportu bez konieczności ich zakupu, a więc angażowania sporego kapitału. To szczególnie ważne właśnie dla firm małych i średnich. Tym bardziej, że wielką zaletą finansowania inwestycji poprzez leasing jest tzw. tarcza podatkowa. Dzięki niej można zmniejszyć podstawę opodatkowania o leasingowe koszty uzyskania przychodu. Jest to zatem korzystniejsza od kredytu forma inwestowania.

Jaki jest cel tych działań z punktu widzenia Kas Oszczędnościowych?

Naszym celem jest zachowanie dotychczasowych i zdobycie nowych klientów. Reprezentujemy stanowisko, że współpraca z polskimi firmami otwiera dla nich, a tym samym dla nas, nowe możliwości. Podobnie wspieramy zaangażowanie polskich przedsiębiorców na rynku niemieckim.

Prowadzicie Państwo na pewno bank informacji o polskich firmach, z którymi w taki czy inny sposób mieliście lub macie do czynienia. Ile firm jest w tym banku?

Z górą 500.

A po stronie niemieckiej?

To są nasi klienci. Jeśli chcą eksportować do Polski, zakładać przedsiębiorstwa, produkować w Polsce, handlować, oferujemy pomoc. Dotyczy to nie tylko klientów z obszarów przygranicznych. Jeśli od kolegów ze Szlezwiku–Holsztyna czy Dolnej Saksonii otrzymujemy sygnał, ze ich klient chciałby inwestować w Polsce, robić tam interesy, kooperować itp., stawiamy się do jego dyspozycji tak samo, jakby to był nasz bezpośredni klient, powiedzmy, z Frankfurtu nad Odrą.

Jak Pan ocenia solidność polskich przedsiębiorców? Jaką tendencję Pan obserwuje?

Tendencja jest jednoznacznie pozytywna. Na początku mieliśmy różne doświadczenia, klienci Kas zgłaszali nam sporo negatywnych uwag. Wskazywaliśmy wówczas na drugą stronę medalu i mówiliśmy: nie wdawajcie się w niepewne interesy, pozwólcie nam zbadać teren, przyjrzeć się ewentualnym partnerom. Wychodząc z tego założenia, zbieraliśmy niezbędne informacje w polskich bankach i innych instytucjach. Coraz mniej było wpadek, coraz bardziej rosło wzajemne zaufanie. Nie bez znaczenia są ogólne ramy: Polska jest krajem stabilnym gospodarczo, klimat dla inwestycji jest sprzyjający, prawo w niebagatelnej części wspólne, unijne.

Czy kryzys mocno ograniczył zainteresowanie współpracą z polskimi firmami

Zaskoczę Pana – nie. Owszem, przedsiębiorcy stali się bardziej ostrożni, hołdują angielskiej zasadzie „wait and see”, czekaj i patrz. Odnosi się to jednak przede wszystkim do sytuacji, związanej z kryzysem w strefie euro. Ale nie można czekać w nieskończoność. W tym kontekście Polska przyciąga pozytywne zainteresowanie. Towarzyszy mu oczekiwanie, że w ciągu pięciu lat Warszawa wprowadzi euro. Mamy do czynienia z kryzysem, ale w UE istnieje silna wola polityczna, by go przezwyciężyć i, jak sądzę, w Polsce ten kierunek myślenia ma wielu zwolenników.

Dziękuję Panu za rozmowę.

Rozmawiał Michał Jaranowski.

red.odp.: Barbara Cöllen