Niemiecki sędzia o pozwach azylowych: „Trudno jest zapanować nad sytuacją” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 20.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemiecki sędzia o pozwach azylowych: „Trudno jest zapanować nad sytuacją”

283 tysiące odwołań złożonych przez uchodźców czeka na rozpatrzenie w niemieckich sądach administracyjnych. Jest to dwa razy więcej niż przed rokiem. Powody tłumaczy w rozmowie z DW sędzia Michael Labrenz.

Deutsche Welle: Liczba pozwów złożonych przez osoby, których wniosek o azyl został odrzucony, w ciągu zaledwie roku prawie się podwoiła. Co jest Pana zdaniem powodem takiej sytuacji?

Michael Labrenz*: Po fali uchodźców, jaka napłynęła do Niemiec w 2015 r., mieliśmy najpierw do czynienia z dużą liczbą procedur azylowych rozpatrywanych przez Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF). Między innymi dzięki zwiększeniu stanu personelu urząd ten zdołał rozpatrzyć przez ostatnie dwa lata tysiące wniosków azylowych. Kto nie zgadza się z decyzją BAMF, może złożyć odwołanie do sądu administracyjnego. Nie wiemy, czy pewne grupy uchodźców są dobrze zorganizowane, czy do składania odwołań namawiają ich adwokaci, którzy gromadzą wokół siebie szukających azylu.

DW: Z jakimi praktycznymi problemami mają do czynienia sądy, jeżeli muszą rozpatrzyć wniosek azylowy, o którym BAMF już zadecydował?

Michael Labrenz, Verwaltungsgericht Münster (Verwaltungsgericht Münster)

Michael Labrenz: „Ocena każdej, indywidualnej sytuacji wymaga czasu”

ML: W obecnej chwili coraz więcej osób ubiegających się o azyl, pochodzących z różnych krajów, uzasadnia swoje wnioski względami religijnymi. Chociażby uchodźcy z Iranu, którzy argumentują, że przeszli z islamu na chrześcijaństwo. Zgodnie z obowiązującym prawem, w każdym przypadku musimy zbadać, czy ta zmiana wyznania nastąpiła ze względów taktycznych czy rzeczywiście z wewnętrznego przekonania i wówczas powrót do Iranu mógłby być równoznaczny z poważnymi konsekwencjami – łącznie z karą śmierci. W takim wypadku zapadłaby decyzja o udzieleniu azylu.

Z reguły nie mamy żadnego materiału dowodowego ani świadków. Próbujemy więc zbliżyć się do prawdy wypytywaniem. Sędzia pyta na przykład, jak głęboka jest wiedza o religii chrześcijańskiej, jakie są najważniejsze modlitwy czy chrześcijańskie święta. Albo pytamy o uczucia czy jak zaregowała na zmianę wiary rodzina. Jest to czasochłonne i trudne, bo nie ma żadnej sprawdzonej metody.

DW: Jakie prawne problemy prowadzą do piętrzenia się spraw w sądach administracyjnych?

ML: W dalekim stopniu problemy wynikają z procedur azylowych. Nie chodzi przy tym tylko o różnorodność niemieckiego ustawodawstwa. Trzeba uwzględnić także regulacje europejskie i ich bezpośredni wpływ na niemieckie orzecznictwo. Zawsze, kiedy istnieje wiele nowych reguł prawnych, panuje najpierw niepewność, jak je interpretować i stosować. Czasami pojawiają się też luki prawne, które dotrzega się dopiero w toku postępowania. Tak bywało w BAMF, któremu my, jako sąd administracyjny, musieliśmy zwrócić uwagę, że decyzja podjęta w tym czy innym konkretnym przypadku, nie odpowiada już aktualnemu stanowi prawa i należy ją odpowiednio dostosować lub uchylić.

DW: Czy powodem zwłoki lub przewlekłego postępowania sądowego jest też bardzo emocjonalna reakcja czy argumentacja ubiegających się o azyl?

ML: Jak najbardziej. Ale mamy też do czynienia z dużą liczbą pozwów składanych ze względu na bezczynność urzędów. To są sprawy, w których ubiegający się o azyl nie otrzymali nawet terminu przesłuchania w BAMF. Albo przesłuchanie miało już miejsce, ale BAMF nie jest w stanie podjąć na czas decyzji. Można sobie wyobrazić, w jakiej sytuacji są ludzie. Bardzo dużo zależy od tego, czy w przypadku danej osoby zostaje w ogóle uruchomiona procedura azylowa i formalnie osoba ta jest uważana za ubiegającą się o azyl czy jest ona pozbawiona perspektyw.

DW: Według aktualnej statystyki tylko 25 procent pozwów prowadzi do zmiany pierwotnej decyzji wydanej przez BASF. Co sprawia, że dla 25 procent szukających azylu sprawy kończą się sukcesem i prowadzą do zmiany pierwotnej decyzji BAMF.

ML: Często powodem jest różne oszacowanie stanu bezpieczeństwa w kraju pochodzenia danej osoby. Większość pozwów wnoszą osoby z Syrii. BAMF przyznaje im tylko ochronę uzupełniającą (ochrona substydiarna). My jako sąd administracyjny w Münster uważamy natomiast, że należy im się status uchodźców. Albo chodzi o formalne rozbieżności, kiedy dostrzegamy, że obowiązujące prawo widzi daną sprawę inaczej. Kiedy na przykład trzeba wyznaczyć termin opuszczenia kraju i termin ten jest niewłaściwy.

Są różne formy ochrony udzielane uchodźcom: od uzyskania statusu uchodźcy z daleko idącym prawem pobytu (także możliwością sprowadzenia członków rodziny), poprzez ochronę uzupełniającą, po zakaz deportacji. Poprzez tak różne formy może się zdarzyć, że sąd administracyjny postrzega ten czy inny element inaczej niż BAMF i podejmuje inną decyzję.

DW: Minister spraw wewnętrznych RFN Thomas de Maiziére zaoferował sądom administracyjnym ścisłą współpracę ze swoim resortem. Jak może to pomóc sędziom?

ML: Może to pomóc w szybszym i lepszym dotarciu do informacji o krajach pochodzenia. Rozpatrując każdy poszczególny przypadek musimy możliwie dokładnie wiedzieć, jaka jest obecnie sytuacja w kraju pochodzenia uchodźcy. Odnosi się to do wszystkich regionów i pochłania oczywiście ogromnie dużo czasu. Wsparcie z zewnątrz byłoby dla nas na pewno bardzo pomocne. Obecnie 80 procent spraw rozpatrywanych przez sąd administracyjny, to sprawy azylowe. Wobec braków personalnych w sądownictwie trudno jest zapanować nad sytuacją. 

Rozmawiał Wolfgang Dick

tł. Elżbieta Stasik

*Michael Labrenz jest prezesem sądu administracyjnego w Münster.

Reklama