Niemiecki sąd zakazał monitorowania zboczeńców seksualnych | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 24.02.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemiecki sąd zakazał monitorowania zboczeńców seksualnych

Trybunał Konstytucyjny ostrzega przed monitorowaniem zboczeńców seksualnych, zwolnionych z aresztu prewencyjnego, bo wymaga to nowelizacji ustawy. Teraz Sąd Administracyjny wstrzymał obserwację mężczyzny.

Policja nie może już obserwować zboczeńca seksualnego z Badenii-Wirtembergii, zwolnionego z aresztu prewencyjnego, ponieważ do wniosku o stałą obserwację policji brakuje podstawy ustawowej. Taki werdykt wydał teraz Sąd Administracyjny we Fryburgu. Według sądu również seryjny gwałciciel ma prawo „do sfery prywatnej także poza domem”. Wątpliwości w tej sprawie pojawiły się już jesienią 2011 roku. Mimo to ustawodawca nie zareagował.

Tymczasem w grudniu 2012 roku Federalny Trybunał Konstytucjny wydał orzeczenie, w którym zaznaczył, że stała obserwacja zboczeńca wymaga podstawy ustawowej.

Były gwałciciel pod obserwacją policji

Protest gegen Sexualverbrecher

Mieszkańcy miejscowości Heinsberg protestują przeciwko zakwaterowaniu w ich sąsiedztwie zboczeńca seksualnego

53-letni mężczyzna, który w latach 70. i 80. dopuścił się wielokrotnie gwałtu i 20 lat spędził w więzieniu, został w 2010 roku wypuszczony na wolność.

Od dnia zwolnienia dwóch policjantów w cywilu ani na chwilę nie spuszczało go z oczu, gdy przebywał poza domem.

Przepisy ustawy o policji nie są według Sądu Administracyjnego wystarczającą podstawą monitoringu. Stała obserwacja jest ciężkim naruszeniem praw podstawowych. Według ostatniej ekspertyzy, pochodzącej jeszcze z czasów aresztu prewencyjnego, brakowało dostatecznych podstaw do wskazania gwałciciela jako zagrożenie dla ogółu.

Gefängnis Sicherheitsverwahrung Sexualstraftäter

Gwałciciel w areszcie prewencyjnym w Hamburgu

Nie musi kooperować z policją

Zdaniem sądu mężczyzna ten nie jest zagrożeniem dla ogółu, ponieważ nie kooperował z obserwującymi go policjantami. Sąd orzekł, że nie jest on do tego zobowiązany; zasadniczo może się zachowywać „jak każdy inny wolny człowiek” i nie musi też meldować policji, że wybiera się na przykład na wycieczkę rowerową.

Wyrok nie jest prawomocny.

Na początku lutego również Trybunał Administracyjny w Mannheimie przerwał stałą obserwację byłego więżnia. Uzasadnił to brakiem zagrożenia z jego strony.

dpa, s-o / Iwona D. Metzner

red. odp.: Monika Skarżyńska

Reklama