Niemiecki rozbitek: dowództwo całkowicie zawiodło | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 17.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Niemiecki rozbitek: dowództwo całkowicie zawiodło

Herbert Rohwedder ze Schlezwika-Holsztynu był na pokładzie „Costa Concordii“. On i jego bliscy uratowali się, ale przeżyli godziny grozy.

W katastrofie, do której doszło w piątek (13.01.12), zginęło co najmniej 11 osób, w tym jeden Niemiec

W katastrofie, do której doszło w piątek (13.01.12), zginęło co najmniej 11 osób, w tym jeden Niemiec

Herbert Rohwedder, emerytowany rolnik z Nortorf w Schlezwiku-Holsztynie, był świadkiem absolutnego chaosu na pokładzie statku. Tylko niektórzy członkowie załogi, przeważnie ci z najniższymi stopniami i głównie Azjaci, próbowali jakoś pomóc pasażerom, mówi w rozmowie z agencją dpa. Chcieli pomóc, chociaż nie bardzo wiedzieli jak, bo nie mieli pojęcia, jak obchodzić się z łodziami ratunkowymi, nie wiedzieli nawet jak spuścić je na wodę.

64-letni emeryt był na „Concordii” razem ze swoją 53-letnią żoną, jej bratem (49 lat) i żoną szwagra (45).

Chwile śmiertelnego strachu

Gdy na statku wybuchła panika, obaj mężczyźni zostali rozdzieleni od swoich żon, nie wiedzieli nawet, czy żony jeszcze żyją. Kobiety, jak później opowiadały, dostały się do łodzi ratunkowej, ale nikt nie wiedział, jak spuścić ją na wodę. Kiedy woda coraz bardziej zalewała pokład, zdecydowały się skoczyć do wody i popłynąć w stronę lądu. Na szczęście miały na sobie kamizelki ratunkowe. Najtrudniejsze było odpłynięcie od tonącej Concordii, „przez cały czas w strachu, że statek się na nie przewróci i je przygniecie”, relacjonuje Herbert Rohwedder.

Kreuzfahrtschiff Costa Concordia

Statek wycieczkowy Costa Concordia

On sam ze szwagrem pobiegli na drugą stronę pokładu, by dostać się do innej łodzi ratunkowej. Z powodzeniem. Ale, jak mówi naoczny świadek Rohwedder: „Patrzyliśmy na otwarte morze i nie mieliśmy pojęcia, że jesteśmy tak blisko lądu. Dopiero kiedy opłynęliśmy kadłub statku, zobaczyliśmy zabudowania portowe. Po pięciu, dziesięciu minutach byliśmy uratowani.”

Co najmniej jedenaście ofiar

Po katastrofie „Costy Concordii” coraz więcej dowodów i zeznań świadków potwierdza kardynalne błędy popełnione przez kapitana, Francesco Schettino. „Nigdy nie powinien był płynąć tym kursem”, uważa organizacja „European Cruiser Association" (Eucras) w Wiesbaden. W katastrofie zginęło co najmniej jedenaście osób (dane z wtorkowego popołudnia, 17.01.12), w tym jeden Niemiec. Ponad 20 osób uchodzi jeszcze za zaginione. Na pokładzie statku znajdowało się 4200 osób, w tym ponad 500 Niemców.

dpa / Elżbieta Stasik

red. odp.: Iwona D. Metzner

Redakcja poleca

Reklama