Niemiecki historyk: Polska zasługuje na osobny pomnik ofiar wojny | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 29.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

Niemiecki historyk: Polska zasługuje na osobny pomnik ofiar wojny

W Niemczech trwa dyskusja o najwłaściwszym sposobie upamiętnienia Polaków – ofiar wojny i niemieckiej okupacji. Historyk Martin Schulze Wessel opowiedział się na łamach „FAZ” za osobnym pomnikiem poświęconym Polakom.

Martin Schulze Wessel, historyk z Uniwersytetu Ludwiga Maximiliana w Monachium

Martin Schulze Wessel, historyk z Uniwersytetu Ludwiga Maximiliana w Monachium

Na wstępie Schulze Wessel tłumaczy, że istota sporu dotyczy zarówno formy jak i treści upamiętnienia. Część uczestników dyskusji optuje za pomnikiem, a inni preferują ośrodek dokumentacyjny. Nie ma też zgody co do tego, czy należy upamiętnić jeden naród – Polaków, czy też wszystkie narody, które ucierpiały w wyniku niemieckiej okupacji w latach 1939-1945 – czytamy w weekendowym wydaniu „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Schulze Wessel krytykuje kompromisowy projekt przedstawiony niedawno przez Niemiecki Instytut Spraw Polskich w Darmstadt (DPI) i Fundację Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, próbujący połączyć różne pomysły. Jego zdaniem zaproponowany kompromis „oznacza utratę szans obu projektów i prowadzi do nowych dylematów”.

Wyjaśniając, dlaczego popiera propozycję osobnego pomnika Polaków, Schulze Wessel zwraca uwagę na to, że Polska była pierwszą ofiarą niemieckiej agresji i że we wrześniu 1939 roku nie chodziło jedynie o „kampanię”, lecz o początek wojny totalnej, w której zamordowanych zostało sześć milionów polskich obywateli.

Długa tradycja antypolonizmu

„Pomnik byłby poświęcony tym ofiarom, lecz jego sens wybiegałby znacznie dalej. Byłby miejscem refleksji nad długą przeszłością, która doprowadziła do wojny totalnej przeciwko Polsce” – pisze historyk z Uniwersytetu Ludwiga Maximiliana w Monachium.        

Schulze Wessel przypomina, że na początku czasów nowożytnych Polska była wiodącą politycznie i kulturowo siłą w Europie Środkowej, a w XVI wieku na dworze książęcym w Berlinie uczono się polskiego.

Jednak od początku XVIII wieku Prusy i Rosja mieszały się systematycznie do wewnętrznych spraw Rzeczpospolitej i za pomocą manipulacji wyborczych i wpływów przygotowywały zabory, które zostały sfinalizowane pod koniec tego stulecia.

Historyk przedstawia politykę Prus i Rosji wobec Polski w XIX wieku polegającą jego zdaniem na utrzymaniu za każdą cenę status quo. Ten „system negatywnej polityki wobec Polski” niweczył wszystkie próby odzyskania przez Polaków jedności i wolności, był także obciążeniem dla niemieckiej demokracji.

Antypolonizm jak antysemityzm

W cesarstwie niemieckim, a później w Republice Weimarskiej po 1918 roku antypolonizm stał się, tak jak antysemityzm, „kodem kulturowym”. Schulze Wessel przypomina, że przed atakiem na Polskę Hitler wezwał generałów nie do osiągnięcia określonych linii, lecz do „zniszczenia siły żywej”.

„Rasistowska wojna była zjawiskiem nowym, lecz byłaby niezrozumiała bez antypolskiej polityki i kulturowo zakorzenionej nienawiści w długim okresie poprzedzającym atak” – tłumaczy historyk.

Przechodząc do dyskusji o najwłaściwszej formie upamiętnienia, Schulze Wessel przyznaje, że pomniki uważane są przez historyków za formę przestarzałą. Żadna inna forma nie posiada jednak takiej symbolicznej siły – zastrzega.

Nie wrzucać wszystkich do jednego worka

Historyk z Monachium ostrzega przed włączeniem do tego projektu Rosjan, Białorusinów czy Ukraińców, gdyż doprowadziłoby to do „konkurencji ofiar”.

Jego zdaniem niemieckie władze powinny zrealizować w pierwszej kolejności projekt osobnego Pomnika Polaków wraz placówką edukacyjną. Rosjanie dysponują już miejscami pamięci z czasów Związku Sowieckiego w Tiergarten i Treptow oraz w Karlshorst w Berlinie. Dla Ukraińców strona niemiecka powinna stworzyć osobne miejsce pamięci. Białorusini muszą sami zdecydować, czy chcą mieć miejsce w stylu narodowym, czy sowieckim.

Stopniowe tworzenie miejsc pamięci dla poszkodowanych narodów odpowiada lepiej na oczekiwania partnerów w Europie Wschodniej niż zcentralizowane miejsce dla wszystkich – stwierdza w konkluzji Schulze Wessel.

To kolejny niemiecki głos wskazujący na długą tradycję antypolonizmu w Niemczech. W połowie czerwca pisał o tym Konrad Schuller na łamach „FAZ” w komentarzu „Polska – kraj nieznany”.