Niemiecki ekspert: Będzie powrót do dyskusji o tzw. ″twardym″ bezpieczeństwie [WYWIAD] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 04.03.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemiecki ekspert: Będzie powrót do dyskusji o tzw. "twardym" bezpieczeństwie [WYWIAD]

- Nawet gdyby Rosja zgodziła się na kompromis na Krymie, może kontynuować nieprzejrzyste działania we wschodniej części Ukrainy, mówi Kai Olaf Lang z Fundacji Nauka i Polityka w Berlinie.

Róża Romaniec: Sytuacja na Krymie wywołuje w Niemczech niepokój. Koordynator stosunków niemiecko-rosyjskich w MSZ przyznał, że eskalacja na Krymie i postawa Moskwy go szokują. Czy Berlin był do tej pory zbyt optymistyczny?

Kai Olaf Lang: Nie tylko Niemcy, ale cały Zachód jest zaskoczony. Obserwując ostatnio Rosję można było dostrzec jej główny zamiar: chce ona utrudnić, wręcz uniemożliwić Ukrainie drogę na Zachód. Po rewolucji i wybraniu nowego rządu, który chce umowy stowarzyszeniowej z UE i rozpoczęcia reform, Rosja czuje się zagrożona. Najważniejszy element jej ładu geostrategicznego w obszarze postsowieckim właśnie się reorientuje i oddala od strefy rosyjskich wpływów. Tymczasem Moskwa uważała i nadal uważa, że europeizacja Ukrainy oznacza jej utratę.

Moskau - Präsident Putin äußert sich zum Militäreinsatz

Wladimir Putin - uważa wszystkie opcje za możliwe

RR: Czyli postawa Moskwy jest reakcję na poważne zachwianie się putinowskiej wizji euroazjatyckiego imprerium?

K-O.L: Myślę, że załamała się też wizja UE. Rosja najwyraźniej może udaremnić aspiracje prozachodnie tych krajów, które dawniej były częścią ZSRR, nawet mimo ich mobilizacji wewnętrznej. Choć na razie jeszcze nie wiadomo, czym to się skończy, Moskwa może w praktyce "zawetować" wybór Ukrainy. Rosja nie ma siły odbudować imperium, ale hamuje wybór geopolityczny krajów sąsiedzkich.

RR: Obecnie dyskutuje się o różnych wariantach rozwoju sytuacji – od konfliktu zbrojnego, po negocjacje i sankcje. Co w Berlinie wydaje się właściwym rozwiązaniem?

K-O.L: Na pewno utrzymanie dialogu.

RR: Czyli nie sankcje?

K-O.L.: Sankcje mogą być częścią dialogu. Ale nie są to zbyt realne groźby. Zakładam, że nie ma opcji wojskowej, ani też skutecznej opcji handlowo-gospodarczej, przynajmniej ze strony krajów UE. Pozostają więc kroki symboliczno-dyplomatyczne. Sądzę, że Rosja jest gotowa zapłacić stosunkowo wysoką ceną dla osiągnięcia swoich celów. Myślę, że byłoby najlepiej, gdyby Europa zastosowała wobec prezydenta Putina mieszkankę instrumentów nacisku. Nie wykluczając ograniczenia kontaktów w sferze dyplomatycznej oraz politycznej, choć nie mówiłbym o izolacji.

RR: Niedawno w deeskalacji konfliktu pomogła misja Trójkąta Weimarskiego - ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Polski i Francji. Czy jest to epizod, czy też Trójkąt może być szansą w rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie?

Kiew Einigung zwischen Regierung und Opposition

Trójkąt Weimarski lub Trójkąt Kaliningradzki mogą odegrać rolę w szukaniu kompromisu

K-O.L: Na pewno możemy mówić o nowej jakości Trójkąta Weimarskiego, bo wszystkie strony zakceptowały go w roli mediatora. Rosja była "tylko" obecna. Jeżeli Trójkąt miałby odgrywać jakąś rolę obecnie i przynieść trwały efekt, musiałby być bardziej akceptowany przez Rosję, np. w układzie Trójkąt Weimarski plus Rosja. Możnaby też uruchomić Trójkąt Kaliningradzki.

RR: Jaki scenariusz Berlin uważa za najbardziej prawdopodobny?

K-O.L: Są podstawy do pesymizmu. Widać, że Rosja nie wypuści Krymu, choć wcale nie musi dojść do działań wojskowych we wschodniej części Ukrainy. Rosja może jednak podjąć tam działania destabilizacyjne, mniej lub bardziej widoczne. Choć oficjalnie może deklarować chęć kompromisu lub utworzenia rządu jedności narodowej na Ukranie.

RR: A jak się ocenia opcję zamrożenia konfliktu?

K-O.L: Dziś nikt się nie przyzna do takiej opcji, choć na pewno byłaby ona dla władz Ukrainy do zaakceptowania. Ale problem polega na tym, że to nie wystarczy Rosji, bo ta przekonała się, iż zamrożenie konfliktu nie jest przeszkodą w zbliżeniu się do UE - jak to pokazuje przykład Gruzji i Mołdawii. Jeżeli Rosja by się na to zgodziła, to i tak trzeba się liczyć z tym, że może kontynuować nieprzejrzyste działania na wschodzie Ukrainy.

RR: Jakie znaczenie ma obecny konflikt dla polityki bezpieczeństwa UE i NATO?

K-O.L: W Polsce i krajach bałtyckich widać już dziś zupełnie inną percepcję zagrożeń, niż na Zachodzie. Jednym z efektów tego konfliktu będzie zapewne powrót do dyskusji o tzw. "twardym" bezpieczeństwie. Do niedawna byliśmy zdania, że nie ma realnego zagrożenia ze strony Rosji i dostrzegaliśmy je raczej w wymiarze energetycznym i innych tzw. "miękkich" obszarach. Teraz szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego przyznał, że Polska długofalowo dostrzega ryzyko strategiczne, z inwazją włącznie. Natomiast w Niemczech nadal nie uważa się, że może dojść do takiego scenariusza. Zakładam więc, że będzie miała miejsce dyskusja w UE i NATO. Na pewno nasilą się też głosy domagające się rozlokowania sił sojuszniczych na terytorium Polski i innych krajów na Wschodzie - jako dodatkowa gwarancja bezpieczeństwa.

RR: Dziękuję za rozmowę.

Z Kaiem Olafem Lange rozmawiała Rozalia Romaniec

red. odp.: Maögorzata Matzke