Niemiecka prasa: Zieloni próbują wygrać wybory podatkowym straszakiem | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Zieloni próbują wygrać wybory podatkowym straszakiem

Program wyborczy niemieckich Zielonych, a w szczególności zapowiedź podwyższenia po wyborach podatków i utworzenia koalicji z SPD, zajmują komentatorów poniedziałkowych wydań prasy niemieckiej

„Lausitzer Rundschau” z Cottbus (Chociebuża):

„Zieloni zdani są na łaskę i niełaskę SPD. Przynajmniej na papierze. Sprawą zasadniczą w programie wyborczym jest jasna deklaracja ws. sojuszu po wyborach. Pod znakiem zapytania stoi, czy to rzeczywiście jest rozsądne? (...) Demokracja funkcjonuje nie poprzez wykluczanie możliwych koalicji, lecz dzięki politycznym działaniom. Skierowanie się Zielonych na CDU/CSU na wypadek, gdyby razem z SPD nie udało im się pod względem czysto rachunkowym uzyskać w dzień wyborów koniecznej ilości głosów, byłoby być może najbardziej prowokująca bezczelnością od chwili, kiedy 15 lat temu przegłosowali postulat podniesienia ceny benzyny do pięciu marek”.

„Münchner Merkur“ z Monachium:

„Kto by pomyślałby jeszcze kilka lat temu, że Zieloni i SPD spróbują całkiem poważnie wygrać wybory powszechne do Bundestagu straszakiem podwyżki podatków. Odwaga czy szaleństwo? To, że stara, tradycyjnie dokonująca redystrybucji SPD, po szoku z ery Schrödera ciągle jeszcze zdezorientowana, poszukuje swoich czerwonych korzeni, już nikogo nie dziwi. Lecz tym bardziej zdumiewa w tym kontekście zachowanie Zielonych. Po utracie tematu, z którym się utożsamiali – odejścia od energii atomowej – widocznie doszli do wniosku, że temat »sprawiedliwość« jest w stanie zaspokoić potrzeby dwóch partii. Przy czym Trittin, Roth, Göring-Eckardt & Co. wszystkie swoje ambicje stawiają na prześcignięcie SPD. Ta walka wyborcza będzie jeszcze niesmaczna”.

„Frankfurter Rundschau” z Frankfurtu nad Menem:

„Bardziej obciążeni mają być obywatele dobrze zarabiający, aby uzyskać środki dla państwa zabezpieczające jego zdolność działania. To jest przesłanie, także do nasyconego elektoratu Zielonych. Jeśli Zielonym nie powiedzie się, program ten będzie samobójczy. Bo kto chętnie płaci podatki? Lecz gdyby się udało, wyborca pochwali szczerość Zielonych, którzy w najdrobniejszych szczegółach mówią, gdzie te ich zamiary uderzą nas po portmonetce i co zamierzają zrobić z dodatkowymi dochodami”.

„Sächsische Zeitung“ z Drezna:

„Nigdy dotąd w Niemczech nie ściągnięto tylu podatków, jak w ubiegłym roku. Dlatego na miejscu jest pytanie, czy to jest właściwy moment, na zwiększenie tego ciężaru. I wątpliwe też są zapewnienia Zielonych, że planowane obciążenia nie uderzą w klasę średnią, a tym samym w ich międzynarodową konkurencyjność. To jest właściwie największa trudność: przekonywujący przekaz złożonych treści. Obciążenie bogaczy wydaje się być oczywiste. Kto przyjrzy się liczbom z programu wyborczego Zielonych, ten bezwzględnie odniesie wrażenie, że jego, jako osoby niezamożnej, w jakiś sposób i to też go dotyczy – czy to przy rozliczaniu podatku od dochodów czy być może przy odprowadzaniu składek do ZUS. Tego wszystkiego, co Zieloni zaplanowali, jest trochę za dużo. I do tego jest cała masa spraw do wyjaśnienia”.

„Handelsblatt” z Düsseldorfu:

„Zieloni – w wielkiej harmonii – uchwalili podwyżki podatków na szerokim froncie: podatki dochodowe, od majątku i spadku oraz ograniczenie możliwości wspólnego rozliczania małżonków – przede wszystkim obywatele powinni więcej oddać. Zieloni mówią ostatnio o »dużo zarabiających« a nie o »dobrze zarabiających«. Jedno jest jasne: chcą dobrać się do sakiewek nie tylko bogatych, lecz także wyższej klasy średniej. Robin Hood, ich nowy Ojciec Chrzestny, miał na oku tylko prawdziwych bogaczy”.

Barbara Cöllen

Reklama