Niemiecka prasa: Zbyt pobłażliwe spojrzenie na prawo | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 17.06.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Zbyt pobłażliwe spojrzenie na prawo

W poniedziałkowych wydaniach niemiecka prasa komentuje wywiad dla „Spiegla” byłego prezydenta Niemiec Joachima Gaucka i jego kontrowersyjną „rozszerzoną tolerancję wobec radykalnych konserwatystów”.

Były prezydent Niemiec Joachim Gauck (Reuters/F. Bensch)

Były prezydent Niemiec Joachim Gauck

Były prezydent wysyła osobliwy sygnał, uważa „Kölner Stadt-Anzeiger":

„Apelowanie przez Gaucka o «rozszerzoną tolerancję wobec radykalnych konserwatystów» mogło być próbą przecięcia powiązań między prawicową ekstremą a konserwatystami, którzy nie czują się już reprezentowani przez dotychczasowe spektrum polityczne. Byłaby to próba usunięcia spod stóp AfD kawałka gruntu. Mimo to sygnał, jaki wysyła Gauck, jest co najmniej osobliwy. Jego spojrzenie na prawo wydaje się zbyt pobłażliwe. Odseparowanie skrajnej prawicy, którego jednocześnie domaga się z werwą Gauck, nie udaje się. Jego sformułowania są albo banalne, albo rozmyte, albo problematyczne”.

W podobnie krytycznym tonie utrzymany jest komentarz dziennika „Frankfurter Rundschau":

„(…) Konserwatywny nie oznacza tego samego co skrajnie prawicowy – darujmy to sobie. Nie każdy, kto jest «zagorzałym konserwatystą», musi być postrzegany od razu jako wróg demokracji – to jest w porządku. Ale gdzie się zaczyna a gdzie kończy «zagorzały konserwatyzm»? CDU powinna znowu przyjąć tych, dla których «bezpieczeństwo i spójność społeczna są ważniejsze niż wolność, otwartość i pluralizm», zaleca Gauck. Tyle że, kiedy tęsknota za przejrzystością zaczyna się równać jednorodności, szybko zagraża to demokratycznym wartościom. Wyznaczanie granic – tyle widać wyraźnie – jest trudne także dla tak świetnego mówcy, jakim jest były prezydent”.

„Jeżeli wszyscy zamkną oczy i będą się zachowywali tak, jakby Alternatywy dla Niemiec nie było – czy znowu ona zniknie?” – zastanawia się „Münchner Merkur” – „Nie, nie zniknie. Zamiast tego trzeba się zająć jej skrajnie prawym skrzydłem w bardziej zróżnicowany sposób, niż robią to polaryzujący internauci, którzy domagają się odgrodzenia przez wykluczenie. Dlatego też nazywanie uwag byłego prezydenta Gaucka bzdurnym «tolerowaniem nazistów» jest zniesławieniem. Gauck ma rację, bo domaga się zróżnicowania heterogenicznego elektoratu AfD. Ciągle jeszcze można w nim znaleźć sfrustrowanych konserwatystów, patriotów, nacjonalistów, apolitycznych wyborców głosujących tylko na znak protestu i niepoprawnych prawicowych ekstremistów. Kto wrzuca ich wszystkich do jednego worka określając mianem brunatnej masy, może i odczuwa przewagę moralną, ale marnuje szansę odzyskania wyborców”.

Zdaniem natomiast „Neue Osnabrücker Zeitung":

„Tym, czym był swego czasu islam dla Christiana Wulffa, tym jest dzisiaj AfD dla Joachima Gaucka. Obydwaj byli prezydenci mają rację: islam należy do Niemiec, AfD również. Podczas gdy Wulffowi wystarczyła ta ocena, Gauck idzie krok dalej: krytykuje większość wybranego w wolnych wyborach Bundestagu, bo parlamentarzyści, niezależnie od przynależności partyjnej, uparcie odmawiają AfD nobilitacji, jaką byłoby mianowanie jej przedstawiciela na wiceprzewodniczącego Bundestagu. Tyle że były prezydent nie ma prawa wypowiadać wątpliwości na temat «korzyści politycznych» tego wielokrotnie powtórzonego wotum szerokiej większości. Przeciwnie: protestując z wykrzyknikiem przeciwko (skrajnej – DW) prawicy parlamentarzyści z imponującą konsekwencją zajmują stanowisko i nie wybierają akurat najprostszej drogi. I dobrze”.

 

Redakcja poleca

Reklama