Niemiecka prasa: „Zawsze, kiedy patrzyłem w obiektyw, pojawiały się w nim żydowskie dziewczynki” | Echa polskie | DW | 24.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: „Zawsze, kiedy patrzyłem w obiektyw, pojawiały się w nim żydowskie dziewczynki”

Niemiecka prasa pisze m. in. o zmarłym ostatnio fotografie KL Auschwitz, Wilhelmie Brasse.

DER SPIEGEL w wydaniu elektronicznym pisze w artykule pod tytułem „Świadkowie” o zgonie dwóch byłych więźniów KL Auschwitz: o 95-letnim Wilhelma Brasse - fotografie z Auschwitz i 108-letnim Antonim Dobrowolskim.

„Niezliczone zdjęcia, które Wilhelm Brasse zrobił więźniom w obozie koncentracyjnym Auschwitz, są wstrząsające, poruszające i są irytującym dokumentem niemieckiej dokładności w rejestrowaniu szaleństwa zagłady. Brasse znalazł się w KL Auschwitz 31 sierpnia 1940 roku. Został aresztowany przez Niemców przy próbie przekroczenia węgierskiej granicy. Ponieważ znał niemiecki i w Katowicach uczył się zawodu fotografa, SS powierzyło mu robienie fotografi więźniów. Jak mówił, do 1943 roku wykonał więźniom 40-50 tys zdjęć. Brasse musiał także dokumentować aparatem medyczne eksperymenty osławionego lekarza Josefa Mengele oraz sterylizacje kobiet, które przeprowadzał więzień-lekarz żydowskiego pochodzenia. Brasse wspominał też ze zgrozą 800 Rosjan i Polaków, pierwsze ofiary eksperymentów z Cyklonem B. We wrześniu 1941 roku zostali brutalnie zgładzeni w bloku 11, a Brasse musiał to filmować”. Po wojnie zamieszkał w Żywcu, ożenił się, „prowadził mieszczańską egzystencję. Starał się wrócić do zawodu fotografa, lecz na próżno, gdyż był uwięziony w przeszłości. „Zawsze, kiedy patrzyłem w obiektyw, pojawiały się w nim żydowskie dziewczynki” – cytuje go Spiegel-Online.

W drugiej części artykułu Spiegel-Online donosi o zgonie 108-letniego Antoniego Dobrowolskiego, „najstarszego byłego więźnia KL Auschwitz”.

Portal przypomina, że był on nauczycielem, a po niemieckiej napaści na Polskę działał w Tajnej Organizacji Nauczycielskiej i organizował tajne nauczanie. „Narodowi socjaliżści zamknęli wszystkie szkoły wyższe i uniwersytety; w niektórych częściach okupowanej Polski; nawet nauczanie podstawowe było poważnie ograniczane. Polacy mieli, zgodnie z planami narodowych socjalistów, wykonywać prace niewolnicze. W prywatnych mieszkaniach nauczyciele tacy jak Dobrowolski organizowali tajne nauczanie dla gimnazjalistów i studentów. Jednym z wielu tysięcy młodych Polaków, którzy uczęszczali na tajne nauczanie, był Karol Wojtyła, później jan Paweł II”. Portal przypomina, że Antoni Dobrowolski został deportowany przez Gestapo do KL Auschwitz w 1942 roku, później został osadzony w Groß-Rosen i Sachsenhausen. Po wojnie dalej pracował jako nauczyciel.

W SÜDDEUTSCHE ZEITUNG (SZ) ukazało się sprostowanie, w którym dziennik pisze, że w wywiadzie z szefem polskiej dyplomacji, który SZ przeprowadził wspólnie z Gazetą Wyborczą i opublikował w ub. weekend (20.-21.10) „jedno zdanie dotyczące Romów we Francji nieumyślnie zostało przypisane wypowiedzi ministra Sikorskiego. Minister nie wyraził się w ten sposób, raczej chodzi o pytanie dziennikarza”. Gazeta przeprasza i cytuje poprawnie pytanie i odpowiedź:

„Sikorski: Trzeba rozszerzyć znaczenie pojęcia >>solidarność<<. Ludziom na Zachodzie kojarzy się ono z przekazywaniem pieniędzy biedniejszym. Ja wolałbym mówić, że na solidarności zarabiają wszyscy: cała Unia i jej członkowie, bogatsi i biedniejsi; że w wielu sprawach mamy wspólnotę interesów. Do tej wielkiej prawdy trzeba przekonywać obywateli.

Pytanie: Francuz musi tolerować rumuńskiego Roma, który żebrze i kradnie...

Sikorski: Bez uogólnień, proszę. Zresztą pamiętamy strzeliste apele zachodnioeuropejskich polityków o właściwe traktowanie Romów w Europie Wschodniej. Teraz mają szansę robić to u siebie w domu“.

FINANCIAL TIMES DEUTSCHLAND zamieszcza obszerny artykuł o otwarciu w stolicy Polski najwęższego domu świata, który nazwano „Domem Kareta” od nazwiska znanego izraelskiego pisarza. Dom jest rodzajem pomnika upamiętniającego rodzinę pisarza, którego matka pochodzi z Warszawy.

Dom jest wciśnięty między dwa bloki na rogu ul. Żelaznej i Chłodnej i jest „funkcjonalną instalacją artystyczną”, a jego twórcą jest architekt Jakub Szczęsny. Dom ma służyć za lokum dla pisarzy i artystów.

Barbara Cöllen

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama