Niemiecka prasa: Zajścia w Kolonii wywołały u Niemców uczucie niepewności | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Zajścia w Kolonii wywołały u Niemców uczucie niepewności

Wtorkowe wydania gazet niemieckich zajmują się ostatnimi zajściami w Kolonii, wewnętrznym bezpieczeństwem w Nadrenii Północnej Westfalii oraz postępującą polaryzacją niemieckiego społeczeństwa.

Opiniotwórcza „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ pisze:

„“Nie trzeba przypominać sobie bestselleru pt. ´Telefon alarmowy pewnej policjantki z Bochum´, by stwierdzić, że Nadrenia Północna Westfalia ma problem z zapewnieniem bezpieczeństwa. Nie wszystko, o czym relacjonowała Tania Kambouri z jednego z rewirów policyjnych w Bochum (..) musi być typowe dla Nadrenii Północnej-Westfalii (NPW). Inne nazwy miejscowości, jak Dinslacken, Duisburg, Bonn lub Dortmund wskazują na to, że w najbardziej zaludnionym, ale wcale nie najbogatszym landzie Niemiec niedociągnięcia, jeśli chodzi o wewnętrzne bezpieczeństwo, są bardziej powszechne, niż gdziekolwiek indziej. Landowi politycy mają na usprawiedliwienie z pewnością na podorędziu tysiące odpowiedzi. Ale na pewno zadają sobie też pytanie czy minister spraw wewnętrznych Ralf Jäger (SPD) zbytnio nie upraszcza, kiedy zajścia w Kolonii tłumaczy wyłącznie błędami, jakich dopuszczono się tam na miejscu”.

Stołeczna „Die Welt” komentuje kolońskie zajścia:

„To była tylko kwestia czasu. Podczas ataków samozwańczych stróżów porządku doszło do pobicia w pobliżu dworca głównego w Kolonii obcokrajowców tak, że trzeba ich było przewieść do szpitala.

‘Zapobiegnijcie początkom' chciałoby się powiedzieć. Jednak początek tej sytuacji sięga daleko wstecz. Mnożą się w sezregach policji oznaki, mówiąc oględnie, bardzo powściągliwego informowania opinii publicznej o przestępczości wśród uchodźców. Chodzi tu w końcu o utrzymujący się dniami deficyt informacyjny w Kolonii. Nie tylko nad Renem i Rurą ‘kultura powitania' wydaje się być błędnie rozumiana, jako kultura milczenia. Nie można się dziwić, jeśli wielu obywateli nie mając zaufania do państwowych instytucji, wyrabia sobie swój własny pogląd na sytuację i działa na własną rękę”.

„Hessische Niedersächsische Allgemeine” stwierdza:

„Najlepiej byłoby, gdyby sprawcy z Kolonii wyciągnęli następującą nauczkę: Niemcy są krajem wolnym, w którym kobiety mogą poruszać się w przestrzeni publicznej swobodnie bez towarzystwa mężczyzn czy ochrony. Tę wolność będzie gwarantować w razie potrzeby policja. Zabawa sylwestrowa w miejscach publicznych należy do naszego stylu życia i naturalnie kobiety biorą w tym udział. Ten, kto z takim wolnym stylem życia i świętowania nie radzi sobie, powinien zostać we własnym kraju”.

Regionalna „Sächsische Zeitung” z Drezna jest zdania:

„Noc sylwestrowa w Kolonii wywołała wśród wielu Niemców uczucie niepewności. Również rząd koalicyjny CDU/CSU i SPD jest jest poruszony przestępstwami i niepewnością społeczeństwa. Co zatem robić? Poprawić przepisy, brzmi odpowiedź CDU. Należy to rozumieć jako ich zaostrzenie. Zlikwidować luki prawne, brzmi odpowiedź SPD. Ma to być demonstracja przystąpienia do działania. Tyle, że, niestety ogłoszenie zaostrzenia prawa azylowego i pobytu czy prawa karnego dot. czynów na tle seksualnym nie obejmie wcale lub w niewielkim stopniu sprawców jak ci w Kolonii”.

„Neue Osnabrücker Zeitung”z Oldenburga niepokoi proces polaryzacji społeczeństwa.

„Konfrontacja z tym zjawiskiem będzie, obok przyjęcia uchodźców, drugim największym wyzwaniem roku 2016. By Niemcy wyszły z tego bez uszczerbku, potrzebny jest wspólny wysiłek wszystkich instytucji ważnych dla funkcjonowania społeczeństwa. Nie wolno niczego zatuszować czy ukrywać, nawet tego, że Niemcy przyjmując uchodźców osiągnęły granice swych możliwości”.

opr. Alexandra Jarecka

Reklama