Niemiecka prasa: za i przeciw przymusowych obligacji dla bogaczy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: za i przeciw przymusowych obligacji dla bogaczy

Czwartkowe (12.07.12) gazety komentują pomysł nowego podatku dla bogaczy w formie przymusowego wykupu obligacji i najnowsze dane o tym, że w Niemczech rekordowa liczba mieszkańców żyje w pojedynkę.

General-Anzeiger z Bonn:

"Nożyce między bogatymi i biednymi nie rozwierają się tutaj tak mocno jak w innych krajach. Ale również stąd superbogacze transferują nieopodatkowane pieniądze za granicę. Również tutaj najwyższa stawka podatkowa została (za sprawą konserwatystów) drastycznie zredukowana. Skorygowanie tego byłoby wkładem w dzieło sprawiedliwości społecznej".

Flensburger Tageblatt:

"Podatek dla bogaczy nie byłby właściwym rozwiązaniem. Ale sama idea zmierza w takim kierunku, że powinno to dać każdemu do myślenia. Z jednej strony mamy zadłużenie państwa w wysokości dwóch bilionów euro, z drugiej zaś majątek prywatny w wysokości czterech bilionów euro. To rodzi łakomstwo. Dziś dyskutuje się o majątku bogaczy, ale kto nam zagwarantuje, czy jutro państwo nie dobierze się do oszczędności i nieruchomości przeciętnie zarabiających?".

Neue Presse z Hanoweru:

"Przymusowe obligacje byłyby równoznaczne z wywłaszczeniem. Oprócz Partii Lewicy pewnie nikt nie jest zainteresowany tym tematem. A oni z pewnością nie będą uważali, że trzeba kapitalistom zwrócić ich pieniądze. Jeśli chodzi o Niemcy, propozycję DIW (Niemiecki Instytut Gospodarki) można śmiało odfajkować. Zwłaszcza, że obecnie problemem nie jest za mało podatków, lecz zbyt wysokie wydatki. To byłoby bardziej interesujące dla takich krajów jak Grecja. (...) Tam, gdzie unikanie zobowiązań podatkowych stanowi swego rodzaju hobby, taki podatek dla bogaczy mógłby pomóc państwu znacznie zwiększyć przychody".

Niemcy, kraj singli

Neue Westfälische z Bielefeld:

"Być singlem nie oznacza być samotnym. Dlatego nie ma w tym nic szczególnego, że w 2011 roku w Niemczech było więcej niż kiedykolwiek gospodarstw domowych, w których żyła tylko jedna osoba. Nie jest to ani oznaką anonimizowania się społeczeństwa, ani też nie powinno się popaść w panikę przy liczeniu urodzeń. Bo pragnienie samotności jest w naszym zestresowanym społeczeństwie zdrowym objawem. Najlepszym przykładem są tu wielkie miasta. Tam wskaźnik jednoosobowych gospodarsw domowych jest najwyższy".

Westdeutsche Allgemeine Zeitung z Essen:

"Jak chcielibyśmy żyć? Sami, jako para, a może z dziećmi? Nasza odpowiedź jest jednoznaczna: tak jak nam akurat pasuje! Dane Federalnego Urzędu Statystycznego dowodzą, że coraz częściej dzielimy nasze życie na fazy. Jedno jest pewne, że nic nie jest pewne. Odnosi się to w pierwszym rzędzie do młodych i coraz lepiej wykształconych ludzi. Ci chcą tak długo jak to możliwe być niezależni, żeby po studiach za granicą i praktykach na globalnym rynku szans, skorzystać z najlepszej. (...) Kto mieszka w pojedynkę, wcale nie musi być singlem. Pracuje w Berlinie, ukochaną ma w Nowym Jorku, a potem przeniesie się z nią do Dorsten. Wszystko jest możliwe".

Rhein-Neckar-Zeitung z Heidelbergu:

"Co piąty mieszkaniec Niemiec żyje sam. Można by pomyśleć, że to są single w wieku poniżej 35 lat, którzy dziś coraz później się wiążą. Nie jest to jednak takie proste. Obok tych młodych ludzi, którzy fazę tworzenia rodziny mają jeszcze przed sobą, zwłaszcza dwie grupy stanowią masę żyjących samotnie: rozwiedzeni w wieku powyżej 40 lat i owdowiałe starsze kobiety".

Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama