Niemiecka prasa: Za erozją partii kryje się wstręt do polityki | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 04.08.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Za erozją partii kryje się wstręt do polityki

Dwa instytuty opublikowały wyniki sondaży odbijających nastroje społeczne w RFN, które interpretuje prasa.

Kolorowe długopisy to za mało, by przekonać ludzi

Kolorowe długopisy to za mało, by przekonać ludzi

Komentator „Die Welt” pisze, że „jeżeli zsumować wyniki wszystkich partii, które opowiadają się za racją stanu RFN, czyli CDU, CSU, SPD, FDP i Zielonych, wtedy widać, że aktualnie 69 proc. Niemców jest za demokracją, która od 1949 r. przysporzyła krajowi niesłychanej w niemieckiej historii stabilizacji. W roku 2002 opowiadało się za nią jeszcze 93 proc. Niemców.

Przez długi czas za punkt zwrotny w historii uważano upadek muru. Czy był nim naprawdę? Czy to, co dzieje się od tamtego czasu, nie jest przedłużeniem dawnych czasów? Czy nie żyjemy dzisiaj raczej w fazie przejściowej, której pewniki, jakich można było się trzymać, tracą swoją siłę? Zapowiada się coś, czego jeszcze nie potrafimy określić. Erozja wielkich partii wyraźnie na to wskazuje. Za nim kryje się cichy wstręt do polityki. W Niemczech nigdy jeszcze nie przyniosło to nic dobrego”.

Bawarski dziennik „Der Neue Tag” z Weiden zaznacza, że „AfD, i to w publicznej telewizji ARD, którą jej zwolennicy tak pogardzają, pieje z zachwytu nad swoimi 17 proc. Przy takim wyniku nagle publiczna ‘łżeprasa' znowu mieści się w jej wizerunku świata. Ale tego superlata jest też promień nadziei na horyzoncie: dla 69 proc. obywateli Niemiec opieka na starość i polityka ochrony zdrowia są najważniejszymi tematami przyszłości, nawet przed polityką emerytalną i socjalną. Tylko 39 proc. przejmuje się polityką migracyjną i azylową. Czyżby wrócił znowu zdrowy rozsądek? Jest to przynajmniej znak, że raptusy wśród polityków trochę ochłonęły, a Angeli Merkel nie muszą już dręczyć koszmary senne”.

Na sytuację SPD, na która teraz głosowałoby tylko 18 procent, zwraca uwagę komentator „Berliner Zeitung”.

„Z SPD pochodził kanclerz, który otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Żmudną, polityczną pracą SPD zbudowała opiekuńcze państwo, walczyła z ekstremistami i położyła podwaliny pod gospodarczy sukces Niemiec. Według ostatnich sondaży DeutschlandTrend tylko 18 proc. Niemców interesuje jeszcze ta partia. AfD działa od pięciu lat. Została założona przez antyeuropejczyków i przejęta przez prawicowych ekstremistów. Jej przewodniczący nazwał okres narodowego socjalizmu 'ptasim kleksem' w niemieckiej historii. W partii tej są ludzie, którzy działaczy ruchu oporu przeciwko Hitlerowi nazywają ‘zdrajcami'. Według najnowszych sondaży DeutschlandTrend partią tą interesuje się 17 proc. Niemców. SPD i AfD dzieli już tylko 1proc., czyli właściwie niewiele, tyle że tu nie chodzi o wyniki sondażu, tylko o tymczasowy bilans niemieckiej historii”.

 „Westfaelische Nachrichten” zaznacza że „chadecy dostali rachunek za swój wewnętrzny rozłam w konflikcie azylowym i za mizernie prezentującą się na zewnątrz koalicję rządową. Gdyby dziś były wybory, berlińska koalicja nie miałaby teraz większości. Premier kraju Saary Hans, będący krytykiem ostrych sporów w łonie chadecji w kwestiach azylowych, ma rację. 29 proc. dla CDU i CSU to katastrofa, i to do tego własnoręcznie spowodowana”.



 

 

Redakcja poleca

Reklama