Niemiecka prasa: wyrównać szanse kobiet | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 16.07.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: wyrównać szanse kobiet

Niemieckie dzienniki komentują w czwartek (16.07.2020) wyrok Trybunału Konstytucyjnego Turyngii ws. parytetu płci w ordynacji wyborczej.

Parytet płci - teraz w ordynacji wyborczej

Parytet płci - teraz w ordynacji wyborczej

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że "społeczeństwo powinno być już na etapie, w którym partie, ale też przedsiębiorstwa odczuwają wystarczającą presję, by pod każdym względem dać kobietom szanse na każde stanowisko (...). Nawet jeśli wszystkie dobrowolne starania nie przyniosą efektu, odpowiedzią nie może być przymus w procesie wyborczym. Parytet nie musi kończyć się na kwestii płci. Listy - i parlamenty - muszą tak samo uwzględnić wszystkie inne grupy. Kto pragnie prawdziwego parytetu, powinien go wyraźnie zakotwiczyć w konstytucji".

Z kolei komentator dziennika "Sueddeutsche Zeitung" pisze: "Mimo wszystko, wyrok z Turyngii nie oznacza w żadnym wypadku końca walki o parytet płci w parlamentach. Decyzję - i to nawet nie jednogłośnie - podjął pojedynczy Trybunał Konstytucyjny. Większość uznaje »realnie istniejącą strukturalną dyskryminację kobiet w polityce«, czytamy w jednym z dwóch zdań odrębnych do tego wyroku. Daje to nadzieję".

"Czy w AfD strzelają korki od szampana"? - pyta retorycznie dziennik "Frankfurter Rundschau". "Z pewnością. Jednak radość w tej partii mężczyzn zduszona będzie w zarodku. Bo ten wyrok jest tylko wstępem.

Same zdania odrębne powinny już wystraszyć wszystkich przeciwników kwot i parytetów. Troje z dziewięciu sędziów było przekonanych, że wyrok ignoruje »strukturalną dyskryminację kobiet w polityce«. To odpowiada dokładnie argumentacji zwolenników parytetu. Wyrok z Turyngii jest wprawdzie porażką, ale koniec końców kolejną bitwą znajdującego się w odwrocie zdominowanego przez mężczyzn społeczeństwa. Kobiety wygrają - udowodniły to już w przeszłości. Dlatego ustawa o parytecie wyląduje niedługo przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym". 

Temat podejmuje także prasa regionalna. Na przykład dziennik "Neue Osnabruecker Zeitung" konstatuje, że "przeciętnie tylko jedna trzecia posłów w niemieckich landtagach to kobiety. A przecież kobiety stanowią połowę niemieckiego społeczeństwa. Wśród tych 42 milionów obywatelek musi się znaleźć kilkaset, które chcą i są w stanie pracować w parlamentach jako posłanki. (...) Jeśli jednak już na poziomie miejscowych struktur partyjnych kobiety nie są uwzględniane albo przez dekady muszą rozlepiać plakaty, zanim zostaną wpisane na listy wyborcze, to jest to problem".

Komentator dziennika "Hessische Niedersaechsische Allgemeine" z Kassel jest zdania, że: "Jeśli same partie zadbają o to, by kobiety na listach wyborczych były odpowiednio reprezentowane, to jest to lepsze niż ustawowy przymus. Widać to tam, gdzie od dawna stosuje się kwotowanie. Odsetek kobiet w klubie poselskim SPD w Bundestagu wynosi 42,7 proc., w przypadku partii Zielonych (58,2) i partii "Lewica" (53,6) kobiety są nawet w większości. To, że pomimo to w całym Bundestagu odsetek kobiet wynosi jedynie 31,2 proc. spowodowane jest przez partie unii chadeckiej (20,7), FDP (22,5), a przede wszystkim przez AfD (11 proc.). To, że obecnie przeciwnicy ustawowego parytetu święcą triumf, mówi samo za siebie. Dla dyskusji o kwotach na kolejnym kongresie CDU wyrok z Weimaru może być rodzajem sygnału. Sygnału, by wprowadzając dobrowolną wewnątrzpartyjną kwotę, zadbać o wyrównanie szans".